fot. PAP/Radek Pietruszka

Dr D. Patecki: W służbie zdrowia brakuje organów kontrolnych. NFZ czuwa nad placówkami, ale bardziej reaktywnie

Nad szpitalnymi oddziałami ratunkowymi trochę czuwa Narodowy Fundusz Zdrowia, ale bardziej reaktywnie. Brakuje nam organów kontrolnych. Widać tu słabość instytucjonalną państwa polskiego. Co więcej, część dyrektorów pochodzi z nadania politycznego. Później politycy do nich dzwonią w określonej sprawie – zaznaczył dr Damian Patecki, lekarz anestezjolog, członek Naczelnej Izby Lekarskiej, w piątkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Nie milkną echa afery związanej z Warszawskim Szpitalem Południowym oraz lekarzem Dawidem Kacprzykiem. 28-latek w rok zarobił 1,6 mln zł, nie mając nawet specjalizacji. Niedawno zrzekł się z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej, z ramienia której sprawował mandat radnego.

– Tak astronomiczne zarobki nie są możliwe do osiągnięcia w sposób uczciwy. (…) One były możliwe tylko ze względu na powiązania polityczne. Tak się mówi o tym, że to był lekarz, ale dla nas przede wszystkim to był polityk. (…) Mechanizm korupcyjny, który niszczy nasze państwo, jest dokładnie ten sam. Ludzie dostają pieniądze nieadekwatne do swojej pracy – wskazał dr Damian Patecki.

Szpitale w dużej mierze są własnością samorządów terytorialnych, w związku z czym dochodzi do przypadków, gdzie politycy dzwonią do dyrektorów placówek, wydając im konkretne polecenia lub prośby związane z określonymi pacjentami. Członek Naczelnej Izby Lekarskiej przyznał, że nagłośniona afera jest tylko czubkiem góry lodowej.

– Część dyrektorów pochodzi z nadania politycznego. Politycy do nich dzwonią. Oni dzwonią do kierowników oddziałów, a ci do szeregowych lekarzy. (…) Była mowa np., żeby się kimś lepiej zająć, bo jest to znajomy polityka. Mówiłem wtedy, że wszystkimi pacjentami zajmuję się tak samo – wyjaśnił.

Lekarz anestezjolog odniósł się także do narracji o zawyżonych zarobkach części lekarzy. Wpływają na nie m.in. braki kadrowe szpitali. Placówki próbują zatrudnić u siebie lekarzy, oferując im wyższe wynagrodzenie.

– Zawyżone zarobki nie powinny mieć miejsca, dlatego że psują system i demoralizują wszystkich jego uczestników – zwrócił uwagę gość Radia Maryja.

Szpitale zmagają się jednak z brakami kadrowymi. Placówki próbują zakryć luki, zatrudniając u siebie lekarzy, którym oferują wyższe wynagrodzenie. Trwa więc swoista walka o personel między szpitalami.

– Ten mechanizm czasem niesie za sobą negatywne konsekwencje, ale trudno odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób to ograniczyć. (…) Trzeba byłoby zastanowić się nad tym, jakie szpitale są potrzebne w danych rejonach, aby zwłaszcza mieszkańcom prowincji zapewnić dobrą opiekę i dostęp do lekarzy, ale żeby w małych miasteczkach dane oddziały się ze sobą nie dublowały – wskazał dr Damian Patecki.

Członek Naczelnej Izby Lekarskiej został zapytany o nadzór nad placówkami medycznymi, w szczególności nad szpitalnymi oddziałami ratunkowymi. W odpowiedzi podkreślił, że „w polskich warunkach z tym czuwaniem jest różnie”.

– Trochę czuwa nad tym Narodowy Fundusz Zdrowia, ale bardziej reaktywnie. Brakuje nam organów kontrolnych. Widać tu słabość instytucjonalną państwa polskiego – zwrócił uwagę lekarz.

Rozmowę z dr. Damianem Pateckim można w całości odsłuchać [w tym miejscu].

radiomaryja.pl

drukuj