fot. PAP/Darek Delmanowicz

Trwają przygotowania do utworzenia stałej amerykańskiej bazy w Polsce

Polska przygotowuje się na zwiększoną amerykańską obecność wojskową. Politycy liczą na stałą bazę z żołnierzami USA. To efekt osobistych relacji prezydenta Karola Nawrockiego i Donalda Trumpa – przekonuje opozycja.

Prezydent Donald Trump w ostatnich godzinach potwierdził prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, że do Polski trafi więcej amerykańskich żołnierzy. Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, Marcin Przydacz, zapowiedział pilne konsultacje głowy państwa z rządem.

– Aby móc wypełniać konkretne kroki, które nas przybliżą z jednej strony do zwiększonej obecności amerykańskiej, z drugiej strony oczywiście przy zmienionym charakterze z rotacyjnej na stałą. Mamy nadzieję, że finalnie takie decyzje zapadną – powiedział minister Marcin Przydacz.

Już z samego rana zebrał się rządowy Komitet do spraw Bezpieczeństwa Narodowego z udziałem przedstawiciela głowy państwa. Premier Donald Tusk przekazał, że rząd priorytetowo traktuje sprawę przygotowań do przyjęcia amerykańskich żołnierzy w Polsce.

– Chodzi o stworzenie warunków logistycznych, finansowych, organizacyjnych, mieszkaniowych. To jest wbrew pozorom bardzo poważne przedsięwzięcie – wskazał premier Donald Tusk.

Rząd przyjął w tej sprawie specjalną uchwałę. Za przygotowania do budowy stałej amerykańskiej bazy nad Wisłą będzie odpowiedzialny wicepremier, szef Ministerstwa Obrony Narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz. O szczegółach lider ludowców będzie na dniach rozmawiał z Prezydentem RP.

Stała obecność kilkunastu lub kilkudziesięciu tysięcy żołnierzy USA w Polsce będzie skutecznie odstraszać naszych wrogów – zaznaczył prof. Marek Walancik z Akademii WSB.

– Taka obecność zdecydowanie zwiększa nasze bezpieczeństwo w zakresie nie tylko fizycznym, ale przede wszystkim przestrzeni powietrznej, możliwości ataków rakietowych, możliwości ataków z użyciem statków powietrznych i innych – wskazał prof. Marek Walancik.

Obecnie największa amerykańska baza w Europie znajduje się w niemieckim Ramstein. Od blisko 80 lat Niemcy zyskują dzięki niej gwarancję bezpieczeństwa, ale również realne przychody dla lokalnej gospodarki. To lokalni dostawcy żywią amerykańskich żołnierzy, a oni oraz ich rodziny wydają na miejscu swoje pieniądze.

Tak samo mogłoby być w Polsce i to przez długie lata – zwrócił uwagę komandor w rezerwie Sebastian Draga z Akademii Marynarki Wojennej.

– Jeżeli Amerykanie wejdą z tak dużą bazą, jak bazą Ramstein, to będą mieli problem z jej opuszczeniem, więc praktycznie będzie to stała obecność wojsk amerykańskich na terenie kraju. To nie jest na rok, dwa czy kilka, ale to będzie na pewno na kilkadziesiąt lat – zapewnił kmdr rez. Sebastian Draga.

Dyskusji i przygotowań do przyjęcia większej liczby amerykańskich żołnierzy mogłoby nie być, gdyby nie osobiste relacje prezydenta Karola Nawrockiego z prezydentem Donaldem Trumpem.

To one są dziś gwarancją polskiego bezpieczeństwa – przekonywali politycy opozycji.

– Warto relację polsko-amerykańską utrzymywać na jak najbliższym poziomie i przyciągać amerykańskie, sojusznicze, NATO-wskie wojska do Polski. To jest to, co prezydent Nawrocki robi od początku swojej kadencji – powiedział poseł Mateusz Morawiecki z PiS.

Prawo i Sprawiedliwość podkreśliło, że premier i członkowie rządu, którzy w przeszłości atakowali Donalda Trumpa, nie byliby się w stanie dogadać z Amerykanami w sprawie zwiększenia obecności wojskowej.

– Obecny premier, pan premier Donald Tusk, ma zamknięte drzwi do Białego Domu – podkreślił poseł Mateusz Morawiecki.

Premier Tusk od początku kadencji Donalda Trumpa nie spotkał się z nim osobiście.

TV Trwam News

drukuj