Wyjazd Z. Ziobry i M. Romanowskiego do USA nadszarpnie wzajemne relacje? Postkomunista W. Czarzasty domaga się wydania byłego ministra sprawiedliwości
Wyjazd Zbigniewa Ziobry do USA wywoła napięcie dyplomatyczne? Pojawiają się pytania, czy to zagrozi relacjom strategicznym między Warszawą a Waszyngtonem? Marszałek Sejmu, Włodzimierz Czarzasty, stawia warunki stronie amerykańskiej i oczekuje wydania polityka. Dla opozycji takie działania są igraniem z bezpieczeństwem kraju.
Lądowanie Zbigniewa Ziobry w Stanach Zjednoczonych zaskoczyło liberalno-lewicową koalicję. Rządzący zapowiadają natychmiastowe złożenie wniosków o sprowadzenie posła do kraju. Jeśli USA odmówią, wówczas nasze stosunki będą nadszarpnięte – uważa marszałek Sejmu, Włodzimierz Czarzasty.
– Będziemy musieli jako państwo polskie przemyśleć jeszcze raz politykę w stosunku do różnych decyzji, które mamy wspólnie podejmować ze Stanami Zjednoczonymi – powiedział Włodzimierz Czarzasty w radiu „Zet”.
Polski rząd oczekuje od strony amerykańskiej pełnej współpracy w temacie Zbigniewa Ziobry. W ocenie politologa, Andrzeja Skiby, sytuacja jest problematyczna dla obydwu stron, bo kto jak kto, ale Włodzimierz Czarzasty nie powinien wypowiadać się w temacie relacji polsko-amerykańskich.
– Ma status osoby, jeśli nie wprost persona non grata, to osoby, która budzi poważne zastrzeżenia strony amerykańskiej – wskazał ekspert.
Napięcie dyplomatyczne może przerodzić się w grę o dużą stawkę. Mowa tutaj o pierwszej elektrowni atomowej, którą budujemy z amerykańskim koncernem Westing House. To także kwestia sojuszu NATO. Dla byłego ministra obrony narodowej, Mariusza Błaszczaka, marszałek Sejmu realizuję pro berlińską politykę Donalda Tuska.
– Do czego prowadzi polityka „Koalicji 13 grudnia”? Oznacza zdominowanie Europy przez Niemcy, a Niemcy mają za cel wypchnąć Stany Zjednoczone z Europy. To jest śmiertelnie groźne dla Polski – podkreślił Mariusz Błaszczak, przewodniczący KP Prawa i Sprawiedliwości.
Sprawa Zbigniewa Ziobry pojawiła się w momencie przetasowań geopolitycznych. Pentagon planuje wycofanie co najmniej 5 tys. swoich żołnierzy z baz na terytorium Niemiec. Tych wojskowych chętnie widziałby w kraju prezydent Karol Nawrocki.
– Jesteśmy gotowi do tego, aby przyjąć żołnierzy amerykańskich. Mamy do tego gotową infrastrukturę – mówił 6 maja 2026 roku prezydent RP.
Z kolei dla premiera Donalda Tuska dyplomatyczne starania o relokację amerykańskich wojskowych do Polski, to narażenie się Niemcom.
– Chyba nie powinniśmy jako państwo ich podbierać. Nie wiem, czy wiecie o co mi chodzi – stwierdził premier RP.
W przekazie szefowi rządu wtóruje marszałek Włodzimierz Czarzasty, który przekonuje, że Polska już wystarczająco dużo wydaje na obronność. Środki potrzebne na przyjęcie tysięcy amerykańskich żołnierzy wydałby na służbę zdrowia i kwestie socjalne.
– Czas myśleć o lokacji środków finansowych w inne branże niż zbrojenia – wyjaśnił w radiu „Zet” Włodzimierz Czarzasty.
Z taką oceną nie zgadza się Władysław Kosiniak-Kamysz. Minister obrony narodowej, podobnie jak prezydent, wskazał, że Polskę stać na przyjęcie dodatkowych kilka tysięcy żołnierzy. Mamy też gotową infrastrukturę do tego.
– Mamy pełna gotowość do osiągnięcia tego celu, ale to jest zawsze decyzja rządu amerykańskiego – wyjaśnił Władysław Kosiniak-Kamysz.
Na decyzję amerykańskiego rządu może wpłynąć fakt dobrych relacji na linii Nawrocki-Trump. Na ich bliskość wskazał sam prezydent USA. W swoich mediach społecznościowych Donald Trump wyjaśnił, jak wyglądała współpraca wz. z uwolnieniem Andrzeja Poczobuta.
„Mój przyjaciel, prezydent Polski Karol Nawrocki, spotkał się ze mną we wrześniu ubiegłego roku i poprosił mnie o pomoc w uwolnieniu Andrzeja Poczobuta z białoruskiego więzienia”– wyjaśnił Donald Trump, prezydent Stanów Zjednoczonych na platformie Truth.
Niemal połowa Polaków postrzega Stany Zjednoczone jako głównego partnera w sferze bezpieczeństwa. To nadal stawia Polskę w czołówce państw proamerykańskich w Europie.
TV Trwam News



