Politycy próbują przerzucać się odpowiedzialnością za aferę wokół Zondacrypto
Koalicja rządowa oskarża opozycję i prezydenta o aferę z kryptowalutami. Prawica odpowiada, iż władza straszy rosyjskimi powiązaniami jednej z firm, ale nic w tej sprawie nie zrobiła.
Zondacrypto to giełda kryptowalut, która w ostatnim czasie reklamowała się w niektórych mediach, w tym w: TV Republika, TVN, Polsat i TVP w likwidacji. Firma sponsorowała część klubów piłkarskich, Polski Komitet Olimpijski czy Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Mimo szerokiej kampanii Zondacrypto upadła, a wiele osób straciło swoje pieniądze. Koalicja rządowa obwinia za to prawicę.
– Nie chcieli ochronić polskich konsumentów, polskiego bezpieczeństwa przed Zondacrypto – mówił Radosław Sikorski, wicepremier, minister spraw zagranicznych.
– Największej krypto-aferze PiS-u i Konfederacji – dodał Konrad Frysztak, poseł KO.
Rząd próbuje powiązać upadek giełdy z wetami prezydenta Karola Nawrockiego do ustaw o kryptowalutach oraz tym, że PiS i Konfederacja dwukrotnie uniemożliwiły odrzucenie tego weta.
Tego nie należy łączyć – zwrócił uwagę poseł Michał Wawer z Konfederacji.
– Nawet gdyby ta ustawa została przy pierwszym podejściu przegłosowana i natychmiast podpisana przez prezydenta, to ona nic by nie pomogła w sprawie Zondacrypto – wskazał poseł Michał Wawer.
Poza tym Zondacrypto jest spółką zarejestrowaną w Estonii i polska ustawa jej nie dotyczy. Oskarżenia pod adresem prawicy jednak się nie kończą, ponieważ według mediów Zondycrypto miała szerokie powiązania z Rosją.
– Pojawia się coraz więcej pytań o udział mafii rosyjskiej w całym tym projekcie. Czy pan prezydent wiedział o tym, czy wiedzieli politycy PiS-u, czy politycy Konfederacji? – pytał Włodzimierz Czarzasty, marszałek Sejmu z Lewicy, postkomunista.
Od zarzutów odcinał się prezes PiS, Jarosław Kaczyński.
– Nasza formacja nie ma z tym absolutnie nic wspólnego – spuentował Jarosław Kaczyński.
Według prezesa J. Kaczyńskiego odpowiedzialność za aferę z Zondacrypto spada na premiera Donalda Tuska.
– To wszystko działo się przez ostatnie lata pod kontrolą służb, które są w całkowitej i dalece przekraczającej normalne zależności państwowe w dyspozycji obecnej władzy – zauważył prezes PiS.
Te same argumenty padły w Pałacu Prezydenckim. Minister Zbigniew Bogucki, szef KPRP, przypomniał, że pierwszy rządowy projekt ustawy pojawił się dopiero w czerwcu 2025 roku.
– Zmarnowali dwa lata, a kiedy mieli informacje dotyczące tego, że są nieprawidłowości na rynku kryptoaktywów, nie działali – przypomniał minister Zbigniew Bogucki.
Mimo, że władza miała informacje o nieprawidłowościach w Zondacrypto od zeszłego roku, to śledztwo ruszyło dopiero 11 dni temu, o czym mówił nielegalnie powołany Prokurator Krajowy, Dariusz Korneluk.
– Kilkadziesiąt przeszukań zrealizowano, zabezpieczono bardzo dużo nośników danych i sprzętu informatycznego – stwierdził Dariusz Korneluk, nielegalny Prokurator Krajowy.
Dopiero po pierwszym wecie prezydenta Karola Nawrockiego – w grudniu 2025 roku – rząd poinformował o zagrożeniach idących za Zondacrypto.
Jeśli było takie poważane niebezpieczeństwo, to dlaczego państwo nie działało? – pytał retorycznie minister Zbigniew Bogucki.
– Czy Państwo słyszeliście o jakimkolwiek śledztwie, o podjętych działaniach, o podstawionych zarzutach, o tymczasowych aresztowaniach, o aktach oskarżenia, o europejskich nakazach aresztowania? Nic w tych sprawach się nie dzieje – mówił szef Kancelarii Prezydenta RP.
Budowanie emocji wokół Zondacrypto to polityczny instrument w rękach władzy – zwrócił uwagę dr Leszek Pietrzak, historyk.
– On nie tylko odwraca uwagę od palących spraw bieżących, ale też – że tak powiem – skutecznie dyskredytuje opozycję i prezydenta w oczach Polaków – podsumował dr Leszek Pietrzak.
Dyskusja o aferze z kryptowalutami odwraca uwagę od dramatycznej sytuacji w służbie zdrowia i rekordowego deficytu budżetowego.
TV Trwam News



