Najbardziej potrzebujący pozostaną bez wsparcia? Spór o przyszłość opieki nad dziećmi z niepełnosprawnością
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wygasza domy opieki dla dzieci z głęboką niepełnosprawnością. Resort chce umieszczać je w rodzinach zastępczych, których właściwie nie ma. To nieodpowiedziane działanie – mówią opiekunowie niepełnosprawnych dzieci.
W 2017 roku siostry dominikanki z Broniszewic prosiły o środki na budowę domu dla niepełnosprawnych chłopców, którymi się opiekują.
Naśladowanie przez siostry pingwinów poruszyło serca Polaków – wspomina siostra Eliza Myk.
– Zaangażowali się wszyscy – z lewa, z prawa – bez względu, jaki status społeczny kto miał. Jedna z pań potrafiła sprzedać swój dom, żeby tutaj wpłacić środki, aby chłopcy mieli pieniądze na dom – wspomina s. Eliza Myk.
Udało się wybudować nowy budynek przystosowany do potrzeb chłopów i odnowić stary gmach.
„Dom dla chłopców” to miejsce, gdzie niepełnoletni i dorośli niepełnosprawni mężczyźni mają zapewnioną całodobową opiekę, rehabilitację i ogromną życzliwość sióstr.
Jednak ta placówka i inne tego typu placówki będą wygaszane. Nie będą tu mogły trafiać niepełnosprawne dzieci. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej szykuje zmiany w prowadzeniu domów opieki dla najmłodszych – mówi wiceminister Katarzyna Nowakowska. Resort chce kierować dzieci do rodzin zastępczych.
– Procedury, które dotyczą dzieci w Domach Pomocy Społecznej powodują, że dla tych dzieci często rodzin zastępczych się już nie szuka. Każde dziecko, również dziecko z niepełnosprawnością, zasługuje przede wszystkim na to, by wychowywać się w rodzinie. W rodzinie biologicznej, w rodzinie zastępczej – mówi Katarzyna Nowakowska.
Idea ze wszech miar słuszna, ale nie przystaje do rzeczywistości – podkreślają opiekunowie niepełnosprawnych dzieci.
– Dzieci nie będą kierowane do nas. Mamy takie wnioski, że gdyby te rodziny zastępcze były i jeżeli one się znajdą, to my naturalnie wygaśniemy, nie będziemy potrzebne, ale od 75 lat ciągle jesteśmy bo tych rodzin ciągle nie ma – zauważa s. Eliza Myk.
System opieki nad niepełnosprawnymi wymaga zmian, ale nie takich. Ministerstwo wprowadza nowe rozwiązania na siłę. Resort wprawdzie zaprosił na rozmowy osoby odpowiedzialne za takie placówki, ale nie uwzględnił ich uwag. Na spotkaniu w resorcie była siostra Karolina Blok, dyrektor DPS-u dla dzieci w Kamieniu Krajeńskim.
– W ministerstwie osobiście zadałam pytanie pani minister, jakimi ekspertami się otoczyła, bo to po prostu nie ma racji bytu. Obserwujemy brak rodzin zastępczych, brak rodzin adopcyjnych, to jest coś, co bardzo niepokoi – dodaje s. Karolina Blok.
Projekt ministerstwa jest utopijny, uderza w te środowiska, organizacje i stowarzyszenia, które zajmowały się najtrudniejszymi przypadkami osób niepełnosprawnych – zauważa poseł Dorota Arciszewska-Mielewczyk.
– System nie będzie wydolny i skończy się to bardzo dużą katastrofą, ponieważ te dzieci, które wymagają opieki i są często z bardzo wysokim upośledzeniem, nie znajdą miejsca czy rodziny, która się by się nimi zaopiekowała – zauważa poseł.
W Polsce działa około 100 domów, w których przebywają setki dzieci wymagające całodobowej opieki. Wiele z nich prowadzą siostry zakonne.
Do projektu ministerstwa odniósł się w mediach społecznościowych ks. bp Damian Muskus z diecezji krakowskiej. Zwrócił uwagę, że domy opieki, zajmując się dziećmi niepełnosprawnymi, odciążają rodziny, które często nie mają warunków do opieki nad swymi bliskimi.
– Wszyscy wiemy, że dziecko powinno rozwijać się w rodzinie, ale czy przerzucenie na nią ciężaru całodobowej opieki, wymagającej specjalistycznej wiedzy, kosztownego sprzętu i często nadludzkich sił, rzeczywiście służy dobru dziecka? – pyta ks. bp Damian Muskus.
TV Trwam News



