Prof. G. Ancyparowicz o polskim „SAFE 0 procent”: Pomysł prezesa NBP, który został skonsultowany z Prezydentem RP, polegał na tym, że my tak jak dotychczas będziemy zarządzać naszymi zasobami zarówno złota, jak i innych walorów
Pomysł prezesa NBP, który został skonsultowany z prezydentem Karolem Nawrockim, polegał na tym, że my tak jak dotychczas będziemy zarządzać naszymi zasobami zarówno złota, jak i innych walorów. Dochody z tego tytułu z jednej strony będą służyć do powiększania zasobów złota, a z drugiej strony będziemy na tym zarabiać poprzez różne operacje. Inwestycje w nasze zbrojenia pochodziłyby z zysków wygospodarowanych, a nie ze sprzedaży złota, tylko z obrotu naszymi aktywami. Oczywiście część złota byłaby w to zaangażowana, ale to nie znaczy, iż zmniejszamy zasoby złota – mówiła prof. Grażyna Ancyparowicz, doradca prezesa Narodowego Banku Polskiego, w programie „Polski punkt widzenia” emitowanym w TV Trwam.
Prezydent Karol Nawrocki wraz z prezesem Narodowego Banku Polskiego, prof. Adamem Glapińskim, zaproponowali polski „SAFE 0 procent”. Zakłada on finansowanie inwestycji w bezpieczeństwo i zbrojenia nie z kredytu zaciągniętego w Unii Europejskiej, lecz z zysków generowanych przez rezerwy walutowe i złoto znajdujące się w dyspozycji NBP. Co ważne, wartość tych aktywów oraz ich aktywne zarządzanie mogą stać się dodatkowym źródłem środków dla państwa. Program miałby więc wykorzystywać dochody z operacji finansowych banku centralnego, bez konieczności wyprzedaży zgromadzonych rezerw.
– Narodowy Bank Polski ma gigantyczne rezerwy walutowe i ogromne rezerwy złota, które zostały podwojone w ciągu ostatnich 2-3 lat. Złoto jest coraz więcej warte, bo inne banki centralne też zaczęły je kupować, a to wywindowało ceny na rynkach światowych. Każda instytucja finansowa posiada rezerwy, ale to nie jest coś, co leży w piwnicy, tylko to są środki finansowe, które muszą pracować (…). To, że tak gwałtownie wzrosły rezerwy NBP, jest efektem dobrego zarządzania majątkiem, który bank posiadał.Pomysł prezesa NBP, który został skonsultowany z prezydentem Karolem Nawrockim, polegał na tym, że my tak jak dotychczas będziemy zarządzać naszymi zasobami zarówno złota, jak i innych walorów. Dochody z tego tytułu z jednej strony będą służyć do powiększania zasobów złota, a z drugiej strony będziemy na tym zarabiać poprzez różne operacje. Inwestycje w nasze zbrojenia pochodziłyby z zysków wygospodarowanych, a nie ze sprzedaży złota, tylko z obrotu naszymi aktywami. Oczywiście część złota byłaby w to zaangażowana, ale to nie znaczy, iż zmniejszamy zasoby złota – wyjaśniła prof. Grażyna Ancyparowicz.
Rządzący krytykują i wyśmiewają pomysł prezydenta i prezesa NPB. Zdaniem doradcy prezesa NBP takie zachowanie jest wynikiem niezrozumienia mechanizmów finansowych stojących za propozycją.
– Jeżeli ktoś nie umie czytać sprawozdania finansowego ze zrozumieniem i jest osobą rządzącą naszym krajem, to mogę powiedzieć tylko tyle, że nad tym ubolewam, iż są takie osoby, które nie potrafią czytać najprostszych dokumentów ze zrozumieniem. Nie da się polemizować z czymś, co jest dowodem na kompletną ignorancję albo jest dowodem na złą wolę – stwierdziła gość programu „Polski punkt widzenia”.
Politycy obozu rządzącego podnoszą, że Narodowy Bank Polski wykazuje w sprawozdaniach finansowych straty, co ich zdaniem podważa wiarygodność nowych propozycji dotyczących wykorzystania jego rezerw. W rzeczywistości są to głównie tzw. straty bilansowe wynikające ze zmian kursów walut. Nie oznaczają one faktycznej utraty pieniędzy, lecz są efektem umocnienia złotego wobec części walut, w których NBP utrzymuje swoje aktywa.
– Straty były, ale bilansowe. To nie jest strata rzeczywista. Strata rzeczywista byłaby wtedy, gdybyśmy coś kupili i potem musieli to sprzedać znacznie taniej. Straty NBP wynikają przede wszystkim z tego, że do Polski napływa bardzo dużo zagranicznych środków, głównie są to te z Unii Europejskiej. Co za tym idzie, złotówka bardzo umocniła się względem euro. My trochę straciliśmy w stosunku do dolara, ale do euro i innych walut europejskich nasz złoty bardzo zyskał na wartości. Jeżeli nasza złotówka staje się silniejsza wobec jakiejś waluty, a bilans jest sporządzany nie w walutach obcych, to wtedy tracimy (…). Co ważne, te pieniądze nie są sprzedawane za złotówki, one służą do obsługi naszych transakcji z zagranicą. Wartość jest niezmieniona, ale kiedy następuje aprecjacja naszej waluty w stosunku do innych walut, to wtedy mamy tzw. ujemne różnice kursowe – akcentowała doradca prezesa NBP.
radiomaryja.pl




