fot. PAP/Art Service

Włodarz Częstochowy z Lewicy w rękach CBA

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało prezydenta Częstochowy z Lewicy. Działania służb mają związek ze śledztwem w sprawie korupcji.

 Prezydent Częstochowy został zatrzymany przez CBA. Akcja została przeprowadzona na polecenie śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej. Sprawa ma związek z podejrzeniem korupcji.

 „Obecnie prowadzone są przeszukania i zabezpieczania dokumentów w kilku miejscach na terenie Częstochowy. Sprawa dotyczy podejrzenia popełnienia przestępstwa korupcyjnego. Po zakończeniu tych czynności zatrzymany mężczyzna zostanie przewieziony do katowickiej prokuratury” – napisał Jacek Dobrzyński, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.

 Zatrzymanie prezydenta Częstochowy potwierdził także rzecznik Prokuratury Krajowej.

– Na chwilę obecną mogę jedynie potwierdzić, że prezydent Częstochowy Krzysztof M. został dziś zatrzymany przez CBA na polecenie prokuratora ze Śląskiego Wydziału PZ – mówił prok. Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Krajowej.

 Do czasu wyjaśnienia sprawy przez śledczych zatrzymany prezydent Częstochowy został zawieszony w prawach członka Nowej Lewicy.

 – Wyjaśnienie tej kwestii jest w interesie zarówno publicznym, jak i samej Lewicy. Prawo musi działać tak samo wobec każdego. Nie ma tu wyjątków. Potrzeba transparentności, potrzeba wyjaśnienia tej kwestii – oznajmił Łukasz Michnik, rzecznik Nowej Lewicy.

 Opozycja jasno podkreśliła, że niezależnie od tego, czy chodzi o prezydenta, wójta czy burmistrza, taka osoba powinna ponieść surowe konsekwencje.

 – Jesteśmy osobami, które są na świeczniku – tyczy się to również posłów czy ministrów – i powinniśmy świecić przykładem. Jeżeli ktoś jest winny, powinien odpowiedzieć za to karnie – akcentował Grzegorz Płaczek, poseł Konfederacji.

 Rząd Donalda Tuska dąży do likwidacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego. To też jedna z głównych obietnic przedwyborczych koalicji rządowej. Zatrzymanie prezydenta Częstochowy pokazuje, że takie instytucje są jednak potrzebne.

– Gdyby nie CBA, to tacy prezydenci czy politycy Lewicy, czy Platformy Obywatelskiej mogliby się chować za swoimi wpływami w Polsce, bo nikt by ich nie ścigał – zauważył Marcin Ociepa, poseł PiS.

 Sejmowa komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych przyjęła projekt ustawy, który zakłada, że 1 października bieżącego roku ma przestać istnieć CBA.

 TV Trwam News

drukuj