Pos. do PE A. Mularczyk o kłamstwach kanclerza RFN, iż II wojna światowa zaczęła się w 1941 roku: O prawdę, o historię i o sprawiedliwość trzeba dziś walczyć
Wypowiedź kanclerza Niemiec to nie lapsus, lecz element konsekwentnej polityki historycznej – przekonuje poseł do Parlamentu Europejskiego z PiS, Arkadiusz Mularczyk. W „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja mówił wprost o zacieraniu odpowiedzialności za wybuch II wojny światowej i o bierności polskiego rządu w sprawie reparacji.
Wypowiedź kanclerza Friedricha Merza, który – mówiąc o wojnie na Ukrainie – odwołał się do czteroletniego okresu II wojny światowej, wywołuje oburzenie. Dla Arkadiusza Mularczyka to nie przypadek, lecz element konsekwentnej strategii Berlina.
Polityk zwrócił uwagę, że w niemieckiej narracji wojna zaczyna się od ataku na Związek Sowiecki, a 1 września 1939 roku jest marginalizowany – szczególnie w przekazie kierowanym do własnego społeczeństwa.
– Wypowiedź kanclerza Merza nie jest przypadkowa, bo gdy cofniemy się do wypowiedzi wcześniejszych kanclerzy, to oni też nigdy tak naprawdę, w żaden sposób nie wspominali rocznicy 1 września ataku Niemiec hitlerowskich na Rzeczpospolitą, która była poprzedzona paktem Ribbentrop-Mołotow […]. Ta wypowiedź wpisuje się niestety w ciąg polityki historycznej Niemiec i zacierania pamięci o tym, że wojna rozpoczęła się najazdem na Polskę. To jest niestety polityka świadoma – zauważa Arkadiusz Mularczyk.
Zdaniem europosła Niemcy budują obraz państwa, które „przepracowało swoją historię”, koncentrując uwagę niemal wyłącznie na Holokauście, przy jednoczesnym ograniczaniu wiedzy o brutalności okupacji Polski i skali zniszczeń, dlatego Niemcy niechętnie wracają do tematu reparacji wojennych.
Europoseł Arkadiusz Mularczyk, który jest współautorem raportu o stratach wojennych poniesionych przez Polskę w czasie okupacji Niemieckiej, mówi wprost, że bez międzynarodowej presji temat nie ruszy.
– Niemcy, że tak powiem po grzeczności, tych reparacji Polsce nie zapłacą. Tylko mocna kampania międzynarodowa, wizerunkowa, presja na Niemcy […] może wymusić na Niemcach podjęcie rozmów – mówi gość „Aktualności dnia”.
Według europosła kluczowym kierunkiem powinny być Stany Zjednoczone. To tam – jego zdaniem – Berlin najbardziej dba o swój wizerunek.
Arkadiusz Mularczyk skrytykował również postawę obecnych władz w Warszawie. Odnosząc się do deklaracji premiera Donalda Tuska o zamknięciu sprawy reparacji, stwierdził, że takie działania są sprzeczne z wcześniejszymi uchwałami.
– To, co dzisiaj robi Tusk, czy też czego Tusk nie robi, może być w przyszłości potraktowane jako element do postawienia Tuska przed Trybunałem Stanu, ponieważ on nie realizuje woli poprzedniego rządu wyrażonej w formie uchwały, ale również nie realizuje uchwały Sejmu […]. Oczywiście Platforma w tamtym czasie głosowała za tym, że Polska powinna domagać się reparacji, a Niemcy te reparacje powinny zapłacić. Dzisiaj Donald Tusk nie realizuje strategicznego interesu Polski, nie podnosi tej sprawy publicznie podczas spotkań i rozmów z Niemcami i przez to Niemcy pozwalają sobie na różnego rodzaju sugestie, z których by wynikało, że nie było czegoś takiego jak 1 września 1939 roku, czy też ten 1 września 1939 roku nie jest dla nich ważny, bo dla nich wojna rozpoczęła się dopiero atakiem Hitlera na Rosję, co oczywiście – jak wiemy – nie jest prawdą. O tę prawdę, o tę historię i o sprawiedliwość trzeba dziś walczyć – dodaje gość „Aktualności dnia”.
Zdaniem europosła brak stanowczej reakcji polskiego MSZ na wypowiedzi z Berlina wpisuje się w szerszą politykę wycofywania się z roszczeń.
Cała rozmowa z gościem „Aktualności dnia” dostępna jest [tutaj].
radiomaryja.pl




