fot. PAP/EPA

XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Red. K. Miklas: Jeżeli Polska zdobędzie dwa lub trzy medale, to będzie znakomicie. Wolę być przyjemnie zaskoczony niż zawiedziony

Na taki dorobek medali, jaki był w 2010 roku w Vancouver w Kanadzie, czy też w 2014 roku w Soczi, liczyć nie można. Ale jeżeli Polska zdobędzie dwa lub trzy medale, to będzie naprawdę dobrze, a nawet znakomicie. Oczywiście szczerze kibicujemy naszym sportowcom, bo każdy, kto uprawia sport chce osiągać sukcesy i wygrywać – mówił red. Krzysztof Miklas, komentator i dziennikarz sportowy, autor książek, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Już jutro (6 lutego) we Włoszech rozpoczną się XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Ceremonię otwarcia zaplanowano na godz. 20.00 i odbędzie się ona na San Siro w Mediolanie. Na XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie zakwalifikowali się reprezentanci 92 państw i ma w nich wziąć udział łącznie około 2900 sportowców. XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie potrwają do 22 lutego, a ceremonia zamknięcia będzie miała miejsce w Weronie.

– Polska od początku bierze udział w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich. Pierwsze odbyły się w 1924 roku w Chamonix we Francji. Wtedy nasza reprezentacja była jeszcze symboliczna, bo polski sport dopiero się kształtował po tych okrutnych czasach zaborów. Później w kolejnych latach było całkiem nie najgorzej i Polacy ocierali się o medale, a szczególnie Bronisław Czech i Stanisław Marusarz – najwybitniejsi polscy narciarze okresu międzywojennego, wielokrotni mistrzowie Polski. Natomiast program Igrzysk bardzo się rozbudowuje, w związku z czym również przybywa dyscyplin i konkurencji – zaznaczył red. Krzysztof Miklas.

Gość Radia Maryja wskazał, że na taki dorobek medali, jaki był w 2010 roku w Vancouver w Kanadzie, czy też w 2014 roku w Soczi, liczyć nie można.

– Dlatego z tym ogromem szans ja bym się raczej wstrzymywał, choć oczywiście tych szans na pewno troszkę jest, bo Polacy gdzieś tam się kręcą w czołówce światowej, co w ostatnich latach widzimy szczególnie w łyżwiarstwie szybkim. Zresztą w tej dyscyplinie Polska zdobyła jedne z pierwszych medali, bo w 1960 roku w Squaw Valley w wyścigu na 1500 metrów Elwira Seroczyńska miała srebrny medal, a Helena Pilejczyk brązowy. Pierwszy medal olimpijski zdobyliśmy w 1956 roku w Cortina d’Ampezzo, wtedy Franciszek Gąsienica Groń zdobył brązowy medal. Natomiast rekordzistą oczywiście jest Kamil Stoch, który na Igrzyskach Olimpijskich zdobył trzy złote medale – podkreślił komentator sportowy.

Red. Krzysztof Miklas zwrócił uwagę, na kilka polskich nazwisk, które mają szanse na medal w tegorocznych igrzyskach.

– Ten sezon pokazuje, że możemy liczyć w łyżwiarstwie szybkim na Damiana Żurka oraz Kaję Ziomek-Nogal, a w narciarstwie alpejskim na Marynę Gąsienica-Daniel, która była piąta w Pucharze Świata, więc jeżeli byłby medal, to byłaby to bardzo przyjemna niespodzianka. W snowboardzie jest Aleksandra Król, która w tym roku też pokazywała się z bardzo dobrej strony. A jeśli chodzi o skoki narciarskie, to jest młodziutki Kasper Tomasiak, jednak w konkursie indywidualnym będzie raczej ciężko o medal. Natomiast może w konkursie duetów – z Pawłem Wąskiem – zakręcą się gdzieś blisko podium – analizował dziennikarz sportowy.

Gość audycji „Aktualności dnia” wspomniał również o Kamilu Stochu, który na XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie jedzie, aby zakończyć karierę szóstym startem olimpijskim.

– Jeżeli będą dwa, trzy medale, to będzie naprawdę dobrze, a nawet znakomicie. Jeżeli będzie jeden medal, to będzie powtórka tego, co było przed czterema laty w Pekinie. Na więcej bym nie liczył. Bardzo chłodno na to patrzę, bo wolę być przyjemnie zaskoczony niż zawiedziony. Oczywiście szczerze kibicujemy naszym sportowcom, bo każdy, kto uprawia sport chce osiągać sukcesy i wygrywać – zakończył red. Krzysztof Miklas.

Całość audycji „Aktualności dnia” z udziałem red. Krzysztofa Miklasa dostępna [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj