fot. PAP/Leszak Szymański

Ekstraklasa. Motor odskakuje od strefy spadkowej, nieudane debiuty nowych trenerów Legii i Rakowa

Wszystkie trzy niedzielne mecze 19. kolejki Ekstraklasy zakończyły się wynikami 2:1. W  Lublinie Motor pokonał Pogoń Szczecin, dzięki czemu nieco zwiększył przewagę nad strefą spadkową. Od porażek rozpoczęli pracę w nowych zespołach Marek Papszun i Łukasz Tomczyk. Legia Warszawa przegrała bowiem u siebie z Koroną Kielce, zaś Raków uległ w Płocku miejscowej Wiśle.


W tęgim mrozie przyszło rywalizować w Lublinie Motorowi oraz Pogoni Szczecin. Oba zespoły jesienią zgromadziły identyczny dorobek punktowy, z minimalną przewagą nad strefą spadkową. Jedni i drudzy mieli się więc o co bić.

W mecz znakomicie weszli gospodarze. Już w 3. minucie wyszli na prowadzenie, a na listę strzelców wpisał się Karol Czubak, który skierował piłkę do bramki …udem po zagraniu z lewej strony boiska od Fabio Ronaldo. W odpowiedzi Joze Pozo dograł w pole karne do wbiegającego Musy Juwary, jednak skrzydłowy Pogoni poślizgnął się przy próbie oddania strzału. W 27. minucie szybki wypad Motoru zakończył się bramką. Bartosz Wolski zagrał prostopadle do Jacques’a M’Baye, który wyprzedził obrońcę i precyzyjnym strzałem lewą nogą pokonał bramkarza gości. Zespół ze Szczecina zdołał złapać kontakt 36 minucie. Juwara zagrał do środka wzdłuż linii pola karnego, tam uderzenie oddał Fredrik Ulvestad, a piłka po rykoszecie od obrońcy wpadła do bramki gospodarzy.

W kolejnych minutach obie drużyny miały swoje szanse, jednak wynik nie ulegał zmianie. W 68. minucie sędzia podyktował rzut karny dla Pogoni po tym, gdy po strzale Pozo futbolówka trafiła w rękę Wolskiego. Do jedenastki podszedł Kamil Grosicki, jednak bramkarz Motoru zdołał wyczuć jego intencje i odbił piłkę. Lublinianie utrzymali korzystny rezultat, a mogli nawet wygrać wyżej, gdyż głową z kilku metrów uderzał Renat Dadaszow, jednak świetnie interweniował Valentin Cojocaru.

***

Meczem w Płocku przeciwko Wiśle w roli trenera Rakowa Częstochowa debiutował Łukasz Tomczyk, który na tym stanowisku zastąpił Marka Papszuna, który z kolei objął warszawską Legię. Pierwsze minuty to ataki Rakowa, jednak ze strzałami Jonatana Brauta Brunes poradził sobie Rafał Leszczyński. W 15. minucie stały fragment gry dla Wisły przyniósł jej prowadzenie. Z rzutu rożnego dośrodkował Dani Pacheco, a w zamieszaniu w polu karnym najsprytniejszy okazał się Wiktor Nowak, który wepchnął piłkę do siatki… leżąc na murawie. W 30. minucie blisko trafienia bezpośrednio z kornera był Michael Ameyaw, jednak futbolówkę zmierzającą do siatki głową wybił jeden z zawodników beniaminka.

Tuż po wznowieniu gry szansę na gola mieli Nafciarze, jednak dwukrotnie dobrze interweniował bramkarz Rakowa. Kolejna szansa gospodarzy zakończyła się już jednak powodzeniem. W 58 minucie Nowak zagrał z lewej strony boiska w pole karne, Stratos Svarnas próbował wybić piłkę, jednak trafiła ona pod nogi Deniego Juricia, który uderzył bez przyjęcia, podwyższając prowadzenie zespołu z Płocka. Raków odpowiedział w 86. minucie, kiedy to po centrze z rzutu rożnego i główce Brunesa piłka przekroczyła linię bramkową. W doliczonym czasie gry szansę na wyrównanie miał debiutujący w zespole z Częstochowy Paweł Dawidowicz, jednak strzał z bliskiej odległości 17-krotnego reprezentanta Polski zdołał obronić świetnie dysponowany tego dnia Leszczyński, zapewniając Wiśle trzy punkty, dające również powrót na fotel lidera rozgrywek.

***

Debiut Marka Papszuna w roli trenera Legii przypadł na domowe starcie z Koroną Kielce. Stołeczny zespół rundę jesienną zakończył na przedostatnim miejscu w tabeli, natomiast Kielczanie zajmowali 9. pozycję.

Wynik tego spotkania otworzyli wyżej notowani w tabeli goście w 23. minucie. Tamar Svetlin zagrał dochodzącą piłkę w pole karne, gdzie był Mariusz Stępiński, który uprzedził obrońców i głową pokonał Kacpra Tobiasza, zdobywając swojego pierwszego gola po powrocie do Ekstraklasy. Kilkanaście minut później złocisto-krwiści powinni już prowadzić 2:0, jednak po centrze z rzutu rożnego i zgraniu futbolówki głową przez kolegę z zespołu z kilku metrów przestrzelił Antonin. W końcówce pierwszej połowy do długiej piłki zagranej przez Tobiasza ruszył Arkadiusz Reca, wpadł w pole karne i został zahaczony przez bramkarza rywali. Sędzia podyktował rzut karny. Do jedenastki podszedł Mileta Rajović, jednak uderzył bardzo źle, podobnie jak przy próbie dobitki i skutecznie w tych sytuacjach bronił Xavier Dziekoński.

W 61. minucie Stępiński skuteczną główką wykończył dośrodkowanie Konrada Matuszewskiego, jednak to trafienie nie zostało uznane, gdyż w momencie zagrania napastnik Korony znajdował się na pozycji spalonej. Chwilę później błędy popełnili Tobiasz i Rafał Augustyniak, jednak Antonin, zamiast podać do Stępińskiego, zbyt długo zwlekał z decyzją i ostatecznie legioniści zażegnali niebezpieczeństwo. W 75 minucie sędzia po raz drugi w tym meczu podyktował rzut karny dla gospodarzy – tym razem za faul na Jurgenie Elitimie. Tym razem jedenastkę egzekwował Bartosz Kapustka, zrobił to skutecznie i w Warszawie mieliśmy remis 1:1. Korona jednak była zainteresowana kompletem punktów. W 90. minucie spotkania Matuszewski zagrał w pole karne prawą nogą, piłkę przepuścił Pau Resta, a całą akcję na dalszym słupku zamykał Stępiński, który po raz drugi w tym meczu wpisał się na listę strzelców i zapewnił Kielczanom wygraną w Warszawie.

***

Wyniki niedzielnych meczów 19. kolejki Ekstraklasy:

Motor Lublin – Pogoń Szczecin 2:1 (2:1)

Karol Czubak 3′, Jacques M’Baye 27′ – Fredrik Ulvestad 36′

Wisła Płock – Raków Częstochowa 2:1 (1:0)
Wiktor Nowak 15′, Deni Jurić 58′ – Jonatan Braut Brunes 86′

Legia Warszawa – Korona Kielce 1:2 (0:1)
Bartosz Kapustka 76′ – z karnego – Mariusz Stępiński 23′, 90′

Sport.RIRM

drukuj