Hutnicy z Polski, Czech, Słowacji i Węgier wyjdą na ulice
W czwartek w czeskiej Ostrawie będą protestować hutnicy z Polski, Czech, Słowacji i Węgier. Branża znalazła się w bardzo trudnej sytuacji.
Ukraiński Rząd z dnia na dzień wprowadził zakaz eksportu złomu metali kolorowych i miedzi a także drewna do Unii Europejskiej, w tym do Polski. Decyzja zapadła bez żadnych konsultacji. Nie wprowadzono też żadnego okresu przejściowego. Polskie huty mają wiele obaw. Nie dostały bowiem czasu na to aby przygotować się do zmiany dostawców. Branża hutnicza już wcześniej zwracała się do ministra energii Miłosza Motyki o zabezpieczenie polskiego rynku przed napływem stali z Ukrainy. Działo się to jeszcze przez wydaniem przez Ukraińców zakazu o eksporcie złomu.
– Trzy miliony ton stali ukraińskiej dostaje się na rynek europejski. Z tego 1/3 zostaje w naszym kraju psując rynek. Panie Ministrze, Ukraińcy tak robią. Zamykają i koniec. Nie ma możliwości już pozyskania złomu z Ukrainy. Będziemy szukać złomu na rynkach wewnętrznych, oczywiście droższego. Ukraińcy będą mieli w swoich hutach złom tańszy. Kolejne przebicie cenowe, któremu nie jesteśmy sprostać – alarmuje Przewodniczący Krajowej Sekcji Hutnictwa NSZZ Solidarność Andrzej Karol.
Przewodniczący Krajowej Sekcji Hutnictwa NSZZ Solidarność Andrzej Karol mówi wprost, że decyzja Ukraińców to kolejne realne zagrożenie dla zakładów, nie tylko naszych krajowych, ale i europejskich. Niepokój budzi także umowa pomiędzy Unią Europejską a Indiami. Indie bardzo mocno rozwijają swoje moce produkcyjne – do 2030 roku chcą produkować 300 mln ton stali. Dla porównania w zeszłym roku w całej UE wyprodukowano jej 215 mln ton. Co więcej Indie cały czas sygnalizują, że nie godzą się na podatek graniczny CBAM.
– Pytanie, czy Unia Europejska ustąpi od tych zapisów. Jeśli by tak się stało, to rzeczywiście jest to niebezpieczeństwo, że indyjska stal zaleje rynek europejski, co oczywiście zdławi kompletnie produkcję Unii Europejskiej. Przypomnę, że Indie nie mają ETS-u, mają kształtowaną cenę energii we własnym kraju, nikt ich do tego nie zmusza i przede wszystkim nie mają takich zabezpieczeń i obostrzeń jakie my mamy – dodaje.
W sprawie umowy z Indiami bardzo mocno lobbują Niemcy, które podobnie jak przy umowie z krajami Merkosur szukają ratunku dla swojej motoryzacji. Branża hutnicza alarmuje, że dziś potrzeba konkretnych decyzji aby ratować huty. Tu chodzi bowiem o bezpieczeństwo europejskiego przemysłu. Dlatego 5 lutego w Ostrawie odbędzie protest hutników z Polski, Czech, Słowacji i Węgier. Warto pamiętać, że hutnictwo i przemysł ciężki są podstawą rozwoju gospodarki – stal jest potrzebna w wielu gałęziach przemysłu od budownictwa począwszy na przemyśle obronnym skończywszy.
TV Trwam News




