Gorzowski sąd uchylił w całości środki zapobiegawcze stosowane wobec Roberta Bąkiewicza
Gorzowski sąd uchylił w całości postanowienie prokuratury o stosowanych środkach zapobiegawczych wobec Roberta Bąkiewicza, m.in. zakazu zbliżania się do polsko-niemieckich przejść granicznych – poinformowała prezes Sądu Rejonowego w Gorzowie Wielkopolskim, Olimpia Barańska-Małuszek.
Sąd w Gorzowie właśnie uchylił wobec mnie środki zapobiegawcze. W tym absurdalny zakaz zbliżania się do granicy.
— Robert Bąkiewicz (@RBakiewicz) January 30, 2026
Postanowienie sądu zapadło w piątek na niejawnym posiedzeniu z udziałem prokuratora i Roberta Bąkiewicza. Nie było na nim jego adwokatów.
„Sąd po rozważeniu wszystkich argumentów, zbadaniu sprawy uznał, że były przesłanki ogólne do zastosowania środków zapobiegawczych, ponieważ jest wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez podejrzanego zarzucanych mu czynów. Natomiast nie zostały spełnione przesłanki szczególne, to znaczy – nie ma obawy ucieczki i ukrywania się podejrzanego” – powiedziała sędzia Olimpia Barańska-Małuszek.
Od sierpnia ubiegłego roku, czyli postawienia Robertowi Bąkiewiczowi pierwszych zarzutów przez gorzowską prokuraturę okręgową, obowiązywał go dozór policji, obowiązek informowania o opuszczaniu miejsca pobytu i zakaz zbliżania się do polsko-niemieckich przejść granicznych na odległość mniejszą niż kilometr. Jego obrońcy złożyli wówczas zażalenie na te środki.
Gorzowski sąd miał rozpatrzyć zażalenie 5 grudnia 2025 roku, ale nie doszło do tego, gdyż adwokaci Roberta Bąkiewicza złożyli wnioski formalne o wyłączenie sędziego, który miał rozpoznać złożone zażalenie oraz o powołanie do rozpoznania zażalenia zespołu trzech sędziów.
„Nie uwzględniono tych wniosków, nie było żadnych podstaw do tego, żeby zmieniać skład” – powiedziała w piątek sędzia Olimpia Barańska-Małuszek.
Zakazać mi zbliżania się do granicy, a pozwolić wyjeżdżać z kraju? To była czysta szykana i próba zamknięcia ust. Odzyskałem wolność, którą mi bezprawnie ograniczano. Ruszamy z pełną mocą, walka trwa! 👊🇵🇱 pic.twitter.com/YabYETl7Lf
— Robert Bąkiewicz (@RBakiewicz) January 30, 2026
„Prawie pół roku stosowano wobec mnie środki zapobiegawcze, które zastosowane być nie powinny. Powtórzę jeszcze raz – uważam, że to był rodzaj represji, ograniczenia mojej wolności, swobody poruszania się” – powiedział Robert Bąkiewicz po wyjściu z sali rozpraw.
Dodał, że cieszy się z postanowienia sądu „o tyle, o ile można się cieszyć z tego, jak ktoś komuś ukradł jakieś dobra, a potem mu po jakimś czasie zwrócił”.
„Uważam dalej, że w postępowaniu prokuratury nie ma żadnych podstaw, nie ma żadnych podstaw zasadniczych w stosowaniu wobec mnie nie tylko tych represji, ale również do zarzutów, które będzie rozstrzygał niebawem sąd” – zaznaczył Robert Bąkiewicz.
31 grudnia ubiegłego roku Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim skierowała do Sądu Rejonowego w Słubicach akt oskarżenia przeciwko Robertowi Bąkiewiczowi.
Został on oskarżony o znieważenie 29 czerwca 2025 roku na granicy w Słubicach (woj. lubuskie) czworga funkcjonariuszy Straży Granicznej i Żandarmerii Wojskowej, nazywając ich zdrajcami. Prokurator zarzucił mu także pomówienie tego samego dnia funkcjonariuszki SG poprzez umieszczenie na portalu X wpisu zawierającego jej wizerunek oraz stwierdzenia mogące poniżyć ją w opinii publicznej i narazić na utratę zaufania.
Kolejny zarzut dotyczy pomówienia 3 lipca ubiegłego roku różnych grup osób o postępowanie mogące poniżyć je w opinii publicznej i narazić na utratę zaufania potrzebnego do pełnienia służby i wykonywania zawodu poprzez zamieszczenie na portalu X postu zawierającego m.in. stwierdzenia, że te grupy osób „sprzedają i zdradzają Polskę”.
Robertowi Bąkiewiczowi prokurator zarzucił również nawoływanie od 19 czerwca 2025 roku do 18 lipca 2025 roku do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i rasowych poprzez zamieszczanie w swoich postach na portalu internetowym X oraz w udzielanych wywiadach na portalu YouTube wypowiedzi wzbudzających i nasilających u ich odbiorców uczucia silnej niechęci i wrogości wobec osób narodowości niemieckiej oraz imigrantów.
Robert Bąkiewicz nie przyznał się do zarzutów. Za zarzucone mu przestępstwa grozi grzywna, ograniczenie wolności albo od roku do trzech lat więzienia.
Podobnie, jak podczas poprzednich wizyt Roberta Bąkiewicza w gorzowskiej prokuraturze czy sądzie, w piątek w sądzie rejonowym przy ul. Chopina stawiło się kilkudziesięciu jego zwolenników z „Ruchu Obrony Granic”.
Robert Bąkiewicz jest działaczem środowisk narodowych, na granicy polsko-niemieckiej pojawiał się w ramach tzw. patroli obywatelskich. Powołał także „Ruch Obrony Granic” – ogólnopolską inicjatywę społeczną, której celem jest „obrona Polski przed masową migracją i zagrożeniami z nią związanymi”.
PAP




