fot. PAP/Grzegorz Michałowski

Kolejny kryzys w służbie zdrowia. Pielęgniarki nie wykluczają protestu

Pielęgniarki nie wykluczają protestu, jeśli Ministerstwo Zdrowia nie przedstawi akceptowalnej przez nie propozycji zmian w ustawie o najniższych wynagrodzeniach. Mówią o tym przedstawiciele Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Środowisko jest zbulwersowane propozycjami resortu. Podkreśla, że zamiast uporządkowania ustawy i zostawienia jej w kształcie dającym stabilność pracownikom, wracają pomysły, które w nich uderzają.

Ministerstwo Zdrowia chce m.in. przesunąć lipcową waloryzację minimalnych wynagrodzeń w ochronie zdrowia na styczeń 2027 roku i obniżyć dynamikę corocznych podwyżek. Na to nie ma zgody – mówi Dorota Ronek, wiceszefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

– Ministerstwo proponuje podwyżki analogicznie jak w sferze budżetowej. My na to nie wyrażamy zgody, bo już od wielu lat nie jesteśmy sferą budżetową. Poza tym sfera budżetowa ma różne inne przywileje, chociażby trzynaste pensje, których my nie mamy i nam nie jest przedstawiona taka propozycja, żebyśmy mieli wszystkie przywileje, które ma budżetówka. Proponuje nam się tylko te najgorsze zapisy dotyczące budżetówki bez przywilejów. Pielęgniarki są nadal zawodem bardzo deficytowym. Zamykane są oddziały, główną tego przyczyną jest deficyt w kadrach i w takim momencie, w momencie takiego deficytu, rządzący proponują pogorszenie sytuacji – alarmuje Dorota Ronek.

Dorota Ronek podkreśla, że pielęgniarki nie wykluczają protestu.

–  Nie wykluczamy protestu. Środowisko jest bardzo zbulwersowane aktualnymi propozycjami i sposobem prowadzenie rozmów z nami. Jesteśmy po pierwszych spotkaniach, po pierwszych rozmowach i jakieś plany na dalsze działania mamy – dodaje.

Na 18 lutego ministerstwo zaplanowało posiedzenie Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia, które może dać odpowiedź, co dalej z pensjami.

RIRM

 

drukuj