Red. G. Górny: Dzisiaj widzimy masę zastępczych religii, które po tym, jak wygnano chrześcijaństwo głównymi drzwiami, wracają bocznymi furtkami i niestety meblują ludziom w głowach
Myślano, że islam się zlaicyzuje i że przedstawiciele świata muzułmańskiego się zintegrują, zasymilują ze społecznością europejską. Europa, która świeci duchową pustką, przestała wierzyć w swoje wartości. Mało tego – wyrzeka się ich, krytykuje. W różnych oficjalnych dokumentach unijnych unika się jakichkolwiek odniesień do chrześcijaństwa. Symbole chrześcijańskie są rugowane z przestrzeni publicznej. Słyszymy, że to właśnie chrześcijaństwo jest odpowiedzialne za różne nieszczęścia, zbrodnie i patologie w historii ludzkości. Jeżeli muzułmanie patrzą na Europejczyków, którzy sami pogardzają swoją kulturą, to jak mogą przyjąć kulturę od kogoś, kto sam nią pogardza? Dzisiaj widzimy masę zastępczych religii, które po tym, jak wygnano chrześcijaństwo głównymi drzwiami, wracają jakimiś bocznymi furtkami i niestety meblują ludziom w głowach – zwracał uwagę Grzegorz Górny, pisarz i publicysta, w poniedziałkowych „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam.
W poniedziałkowym wydaniu „Rozmów niedokończonych” podejmowany był temat: „Wyzwania i znaki nadziei dla chrześcijaństwa w Europie”. Redaktor Grzegorz Górny rozpoczął swoje rozważania od odniesienia się do socjologicznego twierdzenia, że w miarę wzrostu poziomu życia i dobrobytu społeczeństwa, zjawisko religijności, wiary i praktyk religijnych zanika.
– Ta teoria bierze swój początek od niemieckiego socjologa, filozofa Maxa Webera, który na początku XX wieku mówił o tzw. odczarowywaniu świata. Czyli jeżeli ludzkość będzie się bogacić, będzie następował postęp cywilizacyjny, rozwój technologiczny, to ludzkość będzie odchodzić od myślenia religijnego. Ale okazuje się, że to jest nieprawda. Wystarczy prześledzić chociażby dzieje Stanów Zjednoczonych, gdzie mamy do czynienia z taką sinusoidą, że były odpływy i przypływy religijności. I to się czasami zmieniało z dekady na dekadę. Rozwój cywilizacyjny dotyka całego świata, bo przecież nie tylko tzw. Zachód się bogaci i rozwija cały czas, ale generalnie wszystkie kraje świata. Ten proces powinien dotknąć wszystkich, a okazuje się, że tak nie jest – przekonywał publicysta.
Gość TV Trwam zauważył, że dzisiaj socjologowie religii piszą o odrodzeniu duchowości i religijności w skali globalnej. Wskazał na przykład na Indie, które przeżywają renesans hinduizmu.
– Jeżeli chodzi o Amerykę Południową, to tam też mamy do czynienia z rozkwitem chrześcijaństwa, tylko niestety bardzo wielu chrześcijan przechodzi z Kościoła katolickiego do różnych wyznań, denominacji ewangelikalnych, charyzmatycznych, zielonoświątkowych. (…) Mamy całą Afrykę, gdzie jest największy przyrost liczby chrześcijan, a zwłaszcza katolików na świecie. Zatem teza, która mówi o nieuchronnej sekularyzacji, laicyzacji, ona dotyczy takiego wąskiego wycinka naszego globu, głównie Europy Zachodniej. Ale jak się temu przyjrzymy, to tam też nie mamy do czynienia z takim całkowitym odejściem od religii. Tam też jest pewne pragnienie duchowości, które znajduje różne erzace – różne zamienniki, substytuty prawdziwej religii w postaci różnych kultów, zabobonów, przesądów, pewnego myślenia magicznego czy też świeckich quasi religii. (…) Człowiek zawsze będzie niespełniony, niezaspokojony, jeżeli nie odnajdzie tego absolutu, transcendentu, który będzie dotykał jego serca – stwierdził Grzegorz Górny.
– Dzisiaj widzimy masę zastępczych religii, które po tym, jak wygnano chrześcijaństwo głównymi drzwiami, wracają jakimiś bocznymi furtkami i niestety meblują ludziom w głowach – dodał.
Pisarz odniósł się także do kwestii islamu, który jest mocno zakorzeniony wśród jego wyznawców osiedlających się w Europie, mimo że przewidywano, iż zostanie on wchłonięty przez kulturę europejską.
– Myślano, że islam się zlaicyzuje i że przedstawiciele świata muzułmańskiego się zintegrują, zasymilują ze społecznością europejską. (…) Jedni przyjeżdżają dla pracy, dobrobytu, urządzenia się w społeczeństwie, które świadczy pewne zabezpieczenia socjalne. A inni, bo o takiej motywacji też wiemy, przyjeżdżają dlatego, żeby zaznaczyć miejsce islamu tutaj, w Europie. (…) Oni poszukują pewnej mocnej tożsamości. I Europa, która świeci duchową pustką, nie jest im w stanie takiej oferty zaproponować. (…) Dlatego, że sama przestała wierzyć w swoje wartości. Mało tego – wyrzeka się ich, krytykuje. Najlepszy tego przykład to chociażby stosunek do chrześcijaństwa. W różnych oficjalnych dokumentach unijnych unika się jakichkolwiek odniesień do chrześcijaństwa. Symbole chrześcijańskie są rugowane z przestrzeni publicznej. Słyszymy, że to właśnie chrześcijaństwo jest odpowiedzialne za różne nieszczęścia, zbrodnie i patologie w historii ludzkości. (…) Jeżeli muzułmanie patrzą na Europejczyków, którzy sami pogardzają swoją kulturą, to jak mogą przyjąć kulturę od kogoś, kto sam nią pogardza? – zwracał uwagę gość TV Trwam.
Grzegorz Górny wspomniał o zjawisku ekskulturacji, które zachodzi obecnie w Europie. Jest to tzw. odkulturowienie się Europejczyków. To sformułowanie pojawiło się we francuskiej socjologii na początku XXI wieku.
– Ekskulturacja jako alternatywa czy odwrotność inkulturacji. Inkulturacja polegała na tym, że chrześcijaństwo się wciela w daną kulturę, w dany język poprzez przyjmowanie jej symboli, pewnego kodu kulturowego. Natomiast ekskulturacja, czyli zjawisko odwrotne, polega na wyprowadzeniu chrześcijaństwa z dominującej kultury. Nagle nasza kultura przestaje być chrześcijańska. (…) Nagle znikają z niej pewne kluczowe pojęcia, które wcześniej porządkowały nam rzeczywistość. (…) Wraz ze słowami znika rzeczywistość, która się za nimi kryje. (…) Sam miałem okazję spotkać takich nastolatków z Belgii czy Francji, którym pokazywano obrazek Chrystusa w koronie cierniowej i oni nie wiedzieli, kto to jest – mówił pisarz.
Pozostając w temacie Francji, gość programu odniósł się do zauważanego tam wzrostu liczby sakramentów Chrztu św. udzielonych Francuzom w ubiegłym roku. Zdaniem eksperta ma to związek właśnie z islamem.
– Mamy do czynienia z takim, można powiedzieć, odbiciem od dna i ono jest obserwowane nie tylko we Francji, ale także w Stanach Zjednoczonych czy w Wielkiej Brytanii. I bardzo ciekawą analizę tego zamieścił pewien francuski publicysta, który jest jednocześnie mistagogiem, czyli kimś, kto przygotowuje katechumenów do chrztu w jednej z parafii w Paryżu. On na podstawie swoich osobistych rozmów z katechumenami przeprowadził schemat, co tych młodych ludzi, którzy często wychowywali się w rodzinach ateistycznych, oddalonych od Kościoła, pcha w stronę religii. (…) Okazuje się, że impuls numer jeden to kontakt z kolegami, przyjaciółmi, innymi uczniami, studentami – muzułmanami. (…) Oni pod wpływem muzułmanów zaczynają poszukiwać. (…) Sięgają po Biblię, bo myślą, że tak jak muzułmanie mają Koran, tak my mamy Biblię. (…) Wszystkie praktyki muzułmańskie chcieliby przekładać na chrześcijaństwo, bo nie znają praktyk chrześcijańskich ze swojego otoczenia. I dopiero idą do kościoła i tam następuje proces katechizacji. (…) To jest bardzo często powtarzający się schemat, że zetknięcie się z muzułmanami zmusza mnie do odpowiedzi na to, kim ja jestem – tłumaczył Grzegorz Górny.
Publicysta zwrócił uwagę na jeszcze jedną interesującą zależność, która zachodzi w Wielkiej Brytanii oraz we Francji. Jest to olbrzymia przewaga młodych mężczyzn nad młodymi kobietami, jeśli chodzi o praktykowanie wiary w Kościele katolickim.
– Jest to przewaga przytłaczająca. (…) Między 18. a 30. rokiem życia jest przewaga dziewcząt, które mają poglądy lewicowo-liberalne i młodych mężczyzn, którzy mają poglądy konserwatywne. W tej kategorii wiekowej w niektórych krajach, na przykład takich jak Wielka Brytania czy Francja, to ta różnica wynosi nawet 30 procent. (…) Kiedyś duszpasterstwa były zdominowane przez grzeczne dziewczynki, a teraz przez młodych mężczyzn, którzy pozują na twardzieli. Zjawisko Wojowników Maryi, rycerzy Maryi, Męskie Różańce – okazuje się, że to nie jest czysto polski fenomen. Tego typu męskie młodzieżowe duszpasterstwa się rozprzestrzeniają. (…) Jak obserwujemy pokolenia współczesnych nastolatek, to widzimy, że zmieniają się kanony piękna i szpetoty, wstydu, pewnej wulgarności – tego, co przystoi, a co nie przystoi. (…) To jest w dużej mierze związane z ofertą kulturową, która trafia dzisiaj do młodych kobiet, bo ona jest bardziej atrakcyjna – oceniał gość TV Trwam.
radiomaryja.pl




