Sejmowa Komisja śledcza ds. Pegasusa pochłonęła 4,5 mln zł
Mijają dwa lata działalności sejmowej Komisji śledczej do spraw Pegasusa. Efekty znikome, a szkody dla bezpieczeństwa Polski ogromne, podobnie jak koszty, które sięgają 4,5 miliona złotych.
Komisja śledcza miała wyjaśnić rzekome nieprawidłowości związane z zakupem i używaniem specjalistycznego systemu dla służb specjalnych nazywanego Pegasusem. Służył do nowoczesnej inwigilacji przestępców i szpiegów. Według liberalno-lewicowych polityków miał być wykorzystywany przez rząd Zjednoczonej Prawicy przeciwko opozycji. Tej tezy nie udało się potwierdzić – mówi europoseł Jacek Ozdoba z Prawa i Sprawiedliwości.
– Przez dwa lata rządzący nie pokazali ani jednego dowodu, który pokazuje rzeczywiście nielegalność wykorzystywania tego systemu – wskazuje europoseł Jacek Ozdoba.
Na każde użycie systemu zgodę musiał wydawać sąd – przypomina prawnik Piotr Gaglik.
– To jest wystarczający powód, żeby stwierdzić, że postępowanie w sprawie Pegasusa ma znamiona polityczne. Jest to dla mnie jednoznaczne. Przykro to powiedzieć, ale komisja to jest zbyt kosztowny teatr iluzji – ocenia Piotr Gaglik.
Dwa lata funkcjonowania komisji kosztowało ponad 4,5 miliona złotych. Za polityczny teatr płacą podatnicy – mówi Bartłomiej Górka z Konfederacji.
– Gdyby obecna władza chciała poważnie podchodzić do tych rozliczeń, to nie robiliby takiego teatru politycznego, jak to ma w tym momencie miejsce – wskazuje Bartłomiej Górka.
💸Do tej pory na nielegalną komisję wydano 4,5 mln zł, a efektem jest kompromitacja ekipy rządzącej.
👉To zgromadzenie stało się nie tylko pośmiewiskiem, lecz także dopuściło się wielu błędów, za które @MagdalenaSroka oraz pozostali poniosą odpowiedzialność. pic.twitter.com/cObtdzAKKE
— Suwerenna Polska (@Suwerenna_POL) January 16, 2026
Większość z wydanych środków pochłonęły wynagrodzenia doradców i konsultantów komisji oraz przygotowanie opinii i ekspertyz. Poseł Sławomir Ćwik z Polski 2050, który zasiada w komisji, ma inne wytłumaczenie wysokich kosztów.
– Komisja pracowałaby krócej, koszty byłyby niższe i mielibyśmy już gotowy raport, gdyby nie obstrukcja ze strony osób związanych z Prawem i Sprawiedliwością – przekonuje poseł Sławomir Ćwik.
Politycy PiS, a także byli szefowie służb specjalnych i funkcjonariusze nie stawiali się przed komisją, ponieważ działa ona nielegalnie. Potwierdził to Trybunał Konstytucyjny – przypomina sędzia Łukasz Zawadzki ze stowarzyszenia Prawnicy dla Polski.
– Wszelkie decyzje procesowe, w tym również dotyczące stosowania środków przymusu, podejmowane przez tę komisję należy ocenić jako sprzeczne z polskim prawem – zaznacza sędzia Łukasz Zawadzki.
Działalność komisji zagraża też bezpieczeństwu Polski. Niekompetencja jej członków z ramienia koalicji rządowej doprowadziła do ujawnienia wielu ważnych informacji dotyczących działalności polskich służb specjalnych. W trakcie jednego z posiedzeń komisji wiceprzewodnicząca Joanna Kluzik-Rostkowska stwierdziła, że nie chce już zadawać pytań, bo nie rozumie o co chodzi.
Przestępcy i szpiedzy oglądając transmisję z komisji, mogli swobodnie czerpać wiedzę m.in. na temat technik operacyjnych. W trakcie prac miało też dojść do ujawnienia informacji niejawnych.
– Jeżeli dzisiaj mowa jest o takim politycznej zdradzie stanu czy zdradzie interesów Rzeczypospolitej, to ma to dzisiaj twarz niewątpliwie Magdaleny Sroki. Ona będzie odpowiadała – ocenia europoseł Jacek Ozdoba.
Komisja śledcza pierwotnie miała zakończyć działalność pod koniec 2025 roku. Ostatecznie jej prace przedłużono do wakacji tego roku.
TV Trwam News



