fot. PAP/Art Service

Pos. Z. Ziobro z azylem na Węgrzech: Ta sytuacja nie miałaby miejsca, jeśli w Polsce nie byłoby w sposób tak ordynarny łamane prawo

Do każdego zarzutu chciałbym się odnieść i roznieść je w pył. Natomiast mogę to zrobić tylko wtedy, jeżeli ci sędziowie nie będą ustawieni, nie będą z góry wiedzieć, jak mają gwizdać i będzie jawna rozprawa. Powiedziałem, że jeżeli te reguły gry, które są określone w polskim prawie zostaną przywrócone, to ja w ciągu sześciu godzin przyjadę do Polski z Budapesztu. Natomiast nie mogę się godzić na bezprawie – powiedział Zbigniew Ziobro, poseł Prawa i Sprawiedliwości, były minister sprawiedliwości, w programie „Polski punkt widzenia” w TV Trwam.

Węgry udzieliły azylu politycznego byłemu ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze. W programie „Polski punkt widzenia” poseł PiS mówił,  co skłoniło go do złożenia wniosku o ochronę międzynarodową  w Budapeszcie. Jak zaznaczył, postanowił skutecznie walczyć z politycznym bandytyzmem i bezprawiem, które jest realizowane przez Donalda Tuska.

Od momentu przejęcia władzy Donald Tusk zapowiedział, że będą stosować prawo nie tak jak ono jest zapisane w ustawach, ale tak jak oni je interpretują. Tym samym rozpoczął dewastację polskiego państwa. Pierwszym krokiem była akcja wymierzona w telewizję, w media publiczne.  Przejęcie nocą z udziałem firm ochroniarskich telewizji, wyłączenie sygnału telewizyjnego jak za stanu wojennego. Później przejęcie prokuratury, wyrzucenie z gabinetu legalnego Prokuratora Krajowego i  bezprawne zmiany szefów prokuratorstw w całym kraju. Kolejnym krokiem była dewastacja Trybunału Konstytucyjnego poprzez odmowę publikacji wyroków, które były nie po ich myśli, a wreszcie doszli do tego, że przestali płacić sędziom za pracę. (…) Wreszcie lekceważenie wykonywania wyroków Sądu Najwyższego. (…) Mamy do czynienia z republiką nie tyle „bananową”, co republiką permanentnego stanu wyjątkowego – zauważył były minister sprawiedliwości.

Tymczasem Sąd Okręgowy w Warszawie uwzględnił wniosek prokuratury i wyłączył sędziego Dariusza Łubowskiego od ponownego rozpoznania wniosku o wydanie europejskiego nakazu aresztowania wobec Marcina Romanowskiego.

Sędzia Dariusz Łubowski uchylił europejski nakaz aresztowania Marcina Romanowskiego i powiedział kilka słów prawdy. Nazwał wypowiedzi Donalda Tuska – który przesądzał, że będzie areszt w mojej sprawie zastosowany – zamachem i nieustannym naruszaniem niezawisłości sędziowskiej. I ten sędzia został  usunięty, bo wydał orzeczenie nie po myśli tej władzy i opisał prawdę nie po myśli tej władzy. Czyli z jakim systemem mamy do czynienia? Czy w takim systemie mogę liczyć na uczciwy, niezależny, niezawisły wymiar sprawiedliwości? (…) Poza tym oni wylewaliby na mnie każdego dnia pomyje kłamstw, a ja nie mógłbym się nawet do tego odnieść. Nie mógłbym pokazać, że to są kłamstwa. Nie mógłbym napiętnować ich zachowania. Nie mógłbym ich krytykować. Więc wybrałem takie miejsce i taki sposób działania, który pozwala mi walczyć, bo dziś mogę walczyć słowem, prawdą. (…) Mądrość nie jest słabością. Jeżeli bym się wpisał w ich scenariusz, to byłoby niemądre. Ta sytuacja nie miałaby miejsca, jeśli w Polsce nie byłoby w sposób tak ordynarny łamane prawo  powiedział Zbigniew Ziobro.

Oni chcą nie wykorzystać tę sprawę do zmiany wyniku wyborów, bo jeżeli sondaże pokazywałyby, że ta operacja im się opłaca, to oni kontynuowaliby tę operację – zwrócił uwagę były minister sprawiedliwości.

W ten sposób, że kolejne osoby z przywództwa Prawa i Sprawiedliwości byłyby zatrzymywane w takich samych okolicznościach i staraliby się stworzyć narrację, że PiS to złodzieje na podstawie całkowicie wymyślonych, fejkowych, kłamliwych, podłych, nikczemnych zarzutów. To są wymysły. Najbardziej śmieszny związany jest z tym, że miałem uczestniczyć w zorganizowanej grupie przestępczej, ponieważ chciałem zapłacić 14 milionów złotych z Funduszu Sprawiedliwości na remont Prokuratury Krajowej, ponieważ nie było pieniędzy w budżecie. (…)  Spójrzmy na sprawę Pegasusa, dzięki któremu zapobiegliśmy rosyjskiej dywersji – m.in. atakom na pociągi i tory kolejowe –  rozbijając grupy dzięki sprzętowi, który został zakupiony w oparciu o środki przeznaczone w Funduszu Sprawiedliwości. Tymczasem oni twierdzą w tych zarzutach, że ja te pieniądze przywłaszczyłem – mówił polityk.

Zbigniew Ziobro podkreślił, że chciałby stanąć przed sądem i chciałby, żeby to było jawne, jednak nie może godzić się na bezprawie, które obecnie ma miejsce.

Do każdego zarzutu chciałbym się odnieść i roznieść je w pył. Natomiast mogę to zrobić tylko wtedy, jeżeli ci „sędziowie” nie będą ustawieni, nie będą z góry wiedzieć, jak mają gwizdać i w ogóle będę mógł się wypowiadać w warunkach i będzie jawna rozprawa. Powiedziałem, że jeżeli te reguły gry, które są określone w polskim prawie zostaną przywrócone, to ja w ciągu sześciu godzin przyjadę do Polski z Budapesztu. Natomiast nie mogę się godzić na bezprawie. Nie domagam się żadnych przywilejów – zaznaczył były minister sprawiedliwości.

TV Trwam News

drukuj