Kryzys w polskim sektorze transportowym. Polscy przewoźnicy eliminowani kosztami prowadzenia działalności w UE przez przewoźników ukraińskich
Problemy branży transportowej są tylko wierzchołkiem góry lodowej, wierzchołkiem problemów całej gospodarki, a państwo mlekiem i miodem płynące Donalda Tuska to jest iluzja – mówił Piotr Krzyżankiewicz w „Rozmowach niedokończonych” na antenie Telewizji Trwam i Radia Maryja. Rafał Mekler dodał, że Polscy przewoźnicy są eliminowani kosztami prowadzenia działalności w Unii Europejskiej przez przewoźników ukraińskich.
Polski sektor transportowy przeżywa poważny kryzys wynikający z kumulacji rosnących kosztów, spadku popytu i nowych regulacji unijnych. Dyskusję na temat nastrojów i kondycji polskich transportowców i przewoźników na antenie Telewizji Trwam i Radia Maryja podjęli Piotr Krzyżankiewicz, prezes Zarządu Niezależnego Forum Pracodawców Transportu, oraz Rafał Mekler, prezes Komitetu Obrony Przewoźników i Pracodawców Transportu.
– W Nowy Rok wchodzimy w nastrojach minorowych, ponieważ na samym wstępie dostaliśmy obciążenia ze strony rządu polegające na podniesieniu opłat drogowych. To była noworoczna niespodzianka dla transportu. W Gdańsku, 7 stycznia, odbył się protest przewoźników związanych z przewozami kontenerowymi, kluczowymi dla polskiej gospodarki ze względu na bardzo duży eksport m.in. z Chin drogą morską. Ci przewoźnicy również zostali obłożeni dodatkowymi opłatami w postaci slotów, które muszą opłacać w portach – podkreślił Piotr Krzyżankiewicz.
Rafał Mekler dodał, że 40-procentowa podwyżka opłat drogowych przełoży się na koszt każdego produktu, który jest w sklepie. „Firmy transportowe działają na stosunkowo niewielkiej marży, w związku z czym każda podwyżka ma bardzo duży wpływ na rentowność firmy i przekłada się na cenę samego przewozu” – mówił.
– Nowy Rok to także kwestie związane chociażby ze zwrotami za tachografy, czyli urządzenia kontroli czasu pracy, ponieważ ze strony rządzących słyszeliśmy o tym, że z ich strony jest wyciągnięta ręka i sytuacja jest bardzo dobra, więc przewoźnicy dostaną zwroty za tachografy. Jednak, kiedy my przeanalizowaliśmy zapisy umowy, którą trzeba podpisać, żeby dostać zwroty za tachografy – do których wymiany zostaliśmy zmuszeni przez Unię Europejską, a różnią się one od poprzednich urządzeń tylko tym, że można je kontrolować zdalnie – w związku z czym mandaty także będą wystawiane zdalnie. Służby nawet nie muszą zatrzymywać ciężarówki. Okazuje się, że wielu przewoźników z tych zwrotów nie skorzysta, ponieważ są to środki z KPO – są one obwarowane całym szeregiem roszczeń – tłumaczył prezes Komitetu Obrony Przewoźników i Pracodawców Transportu.
Zwrócił uwagę także na ostatnią sytuację, jaka miała miejsce na drodze S7 podczas śnieżycy i reakcję ze strony rządu.
– Autostrada S7 została zablokowana na ponad dobę z powodu opadów śniegu, a rządzący obwinili za to kierowców ciężarówek, mówiąc, że to oni zablokowali autostradę z racji tego, że jeden znalazł się na prawym pasie, drugi na lewym. Nikt absolutnie ze strony rządowej nie podniósł tego, że droga była w fatalnym stanie i zarząd zarządzający drogą nie podołał odśnieżaniu. Jedynie zlinczowano kierowców i rząd zaordynował wszystkim służbom ogólnopolską akcję kontrolowania ciężarówek. To kierowców uczyniono winnymi nieudolności rządu. Uważam, że jest to sytuacja karygodna – akcentował Rafał Mekler.
Piotr Krzyżankiewicz wskazał, że pierwszy odruch obronny rządu świadczy o infantylności rządzących, którzy przerzucili swoją odpowiedzialność na zwykłych szeregowych kierowców.
– Rząd nie skupia się na infrastrukturze, na przykład parkingowej, aby poprawić warunki socjalne kierowców, podczas gdy kierowcy bardzo często są zmuszani przez firmy logistyczne do tego, żeby rozładowywać samodzielnie ciężarówki i nikt z tym nic nie robi. Okazuje się, że ci ludzie są bardzo często przeganiani jak psy z parkingów firm logistycznych, nie mogąc nawet skorzystać z toalety. I to jest sedno problemu w branży transportowej – zaznaczył.
Gość Telewizji Trwam stwierdził, że w tym kraju „poluje się na czarownice” i w tym przypadku byli to kierowcy ciężarówek. „Wcześniej byli rolnicy, były bobry – zawsze ktoś jest winny, jedynie nie ma winy rządzących, którzy jak zwykle wychodzą cali na biało” – wskazał.
– Małe firmy rodzinne, na przykład transportowe, są cyklicznie niszczone kosztami pracy oraz kosztami tych wszystkich obciążeń socjalnych, które są scedowane na tych, którzy pracują. I okazuje się, że ludziom nie opłaca się pracować, bo małe firmy – począwszy od gabinetów fryzjerskich, kosmetycznych, a skończywszy na rodzinnych firmach budowlanych, transportowych czy produkcyjnych – to są firmy, które tak naprawdę płacą za duże zachodnie korporacje, które wyprowadzają pieniądze w sposób systemowy z polskiej gospodarki. Kiedyś to się nazywało niewolnictwo, a w tej chwili można powiedzieć, że za własne pieniądze stajemy się niewolnikami we własnym kraju, bo pracujemy dla zachodnich korporacji i nic z tego nie dostajemy, bo te korporacje nie wnoszą nic do naszego bytu w Polsce, one wyłącznie nas eksploatują – mówił prezes Zarządu Niezależnego Forum Pracodawców Transportu.
Piotr Krzyżankiewicz dodał, że problemy branży transportowej są tylko wierzchołkiem góry lodowej, wierzchołkiem problemów całej gospodarki, a państwo mlekiem i miodem płynącym Donalda Tuska to iluzja.
– My w transporcie jeszcze na dużo wcześniej przed GUS-em widzimy wiele mechanizmów negatywnych, które mogą zachodzić w gospodarce, ponieważ jako przewoźnicy operujemy na żywym ciele gospodarki. Z tygodnia na tydzień pytamy o pracę przewozową, czy dana firma w danym tygodniu sprzedała jakikolwiek towar. I to widać najpierw w transporcie, a nie w gospodarce. W Polsce Donalda Tuska wskaźnikami makroekonomicznymi się manipuluje. Wyniki, które dostajemy są zmanipulowane i my podskórnie w transporcie to czujemy, zawsze pierwsi alarmujemy, że coś złego się dzieje z gospodarką – tłumaczył gość „Rozmów niedokończonych”.
Prezes Komitetu Obrony Przewoźników i Pracodawców Transportu wskazał, że Unia Europejska jest konstruktem, który niczym rak zawłaszcza suwerenność państw, które w tym koncepcie uczestniczą, a przykładem jest kwestia nieuczciwej konkurencji z Ukrainy.
– Unia Europejska podpisała umowę z Ukrainą, na mocy której Ukraina jest zwolniona z jakichkolwiek zezwoleń. Ukraińscy przewoźnicy mogą wjeżdżać do Europy i wykonywać operacje transportowe, które do tej pory były domeną polskich przewoźników. Ukraińcy przejmują także rynek ładunków eksportowych, mają dużo niższe koszty – ZUS jest o wiele tańszy, koszty prowadzenia działalności są zupełnie inne, nawet paliwo netto jest tańsze. W konsekwencji widzimy, że ta umowa w sposób szczególny szkodzi polskim przewoźnikom, którzy są eliminowani kosztami prowadzenia działalności w Unii Europejskiej przez przewoźników ukraińskich – akcentował Rafał Mekler.
Pierwsza część „Rozmów Niedokończonych” pt. „Nastroje i kondycja polskich transportowców i przewoźników” dostępna [tutaj].
Całość drugiej części „Rozmów Niedokończonych” dostępna [tutaj].
radiomaryja.pl



