fot. PAP/Paweł Supernak

Pos. Z. Ziobro: Kierownictwo MS za rządów PiS to jedyna „zorganizowana grupa przestępcza”, która ma zarzuty za finansowanie instytucji do walki z przestępczością

Nikczemność zarzutów prokuratury ministra sprawiedliwości, Waldemara Żurka, polega na tym, że oni opisują nasze działania jako przywłaszczenie. To absurd. Kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości za rządów PiS to jest chyba jedyna na świecie „zorganizowana grupa przestępcza”, która finansowała instytucje do walki z przestępczością i z tego powodu ma zarzuty. To element zemsty politycznej, który jest odwetem za realne postępowania, gdzie była defraudacja i złodziejstwo, jak przy sprawach Romana Giertycha czy Sławomira Nowaka – powiedział Zbigniew Ziobro, poseł PiS, b. minister sprawiedliwości, na antenie Radia Maryja w poniedziałkowej audycji „Aktualności dnia”.

Do 15 stycznia Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa odroczył posiedzenie w sprawie ewentualnego aresztowania posła Zbigniewa Ziobry. Prokuratura Krajowa zarzuca byłemu ministrowi sprawiedliwości m.in. ustawianie konkursów na wielomilionowe dotacje z Funduszu Sprawiedliwości.

– Donald Tusk powiedział, że sprawa ma się zadziać, niczym Alaksandr Łukaszenka, który z góry decyduje, kto ma być aresztowany. Później sądy na Białorusi to realizują. Półtora miesiąca temu, kiedy cała sprawa się rozpoczynała, Donald Tusk napisał na portalu X: „Albo Budapeszt, albo areszt”. (…) Odroczenie posiedzenia przez prokuraturę to kolejny przykład ich swobody i obojętności wobec wymogów prawa. Jeżeli prokurator stawia zarzuty konkretnej osobie i wnosi o tymczasowe aresztowanie, musi dostarczyć do sądu pełny materiał dowodowy w zakresie swojego stanowiska. Tymczasem okazuje się, że prokurator ukrył przed sądem tzw. materiały niejawne w sprawie Pegasusa, które przemawiały na moją korzyść – opowiedział poseł Zbigniew Ziobro.

Były minister sprawiedliwości ocenił, że zaistniała sytuacja „jest świadectwem niekompetencji prokuratury Waldemara Żurka, ale i poczucia bezkarności, zuchwałości, przekonania, że oni mogą wszystko. Działają według schematu znanego stalinowskiego prokuratora Andrieja Wyszyńskiego: >>Dajcie człowieka, a paragraf się znajdzie<<.

– Jest tam mnóstwo absurdalnych zarzutów, że aż włosy się jeżą. Podam jeden z prostszych do opisania przykładów. Zarzuca mi się, że chciałem ukraść 14 mln zł. Miałoby to polegać na tym, że z jednego rachunku Skarbu Państwa – który należał do Funduszu Sprawiedliwości – wyraziłem zgodę na przekazanie pieniędzy na inny rachunek Skarbu Państwa, czyli na rachunek prokuratury na remont najważniejszego obiektu polskiej prokuratury. (…) Niektórzy piszą, że na rachunkach bankowych Marcina Romanowskiego jest 140 mln zł, a to są pieniądze, które trafiły do CBA czy miały trafić na remont prokuratury. Nikczemność zarzutów polega na tym, że oni to opisują, że to miało być przywłaszczenie. To absurd – zaznaczył poseł Prawa i Sprawiedliwości.

– Kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości za rządów PiS to jest chyba jedyna na świecie „zorganizowana grupa przestępcza”, która finansowała instytucje do walki z przestępczością i z tego powodu ma zarzuty. To element zemsty politycznej, który jest odwetem za realne postępowania, gdzie była defraudacja i złodziejstwo, jak przy sprawach Romana Giertycha czy Sławomira Nowaka – dodał.

Zbigniew Ziobro oraz Mariusz Błaszczak skierowali zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez ministra Waldemara Żurka. Politycy PiS oskarżyli szefa resortu sprawiedliwości o działanie na szkodę interesu publicznego i prywatnego. Ministerstwo Sprawiedliwości zaniechało bowiem przeprowadzenia w terminie kolejnych konkursów dot. organizacji pomagającym ofiarom przestępstw. Korzyści z tego tytułu miała uzyskać zewnętrzna firma.

– W Polsce powstał system udzielania wstępnej pomocy prawnej, psychologicznej oraz materialnej osobom pokrzywdzonym. Skorzystało z tego kilkaset tysięcy ludzi. Powołaliśmy około 300 punktów pomocowych. One co trzy lata miały mieć finansowanie odtwarzane, czyli co trzy lata miały być uruchamiane konkursy. Konkurs powinien być ogłoszony już pół roku temu. Powinien też być dawno rozstrzygnięty celem najlepszych podmiotów, które takie usługi mogłyby świadczyć dla Polaków. (…) Oni los ofiar mają w głębokim poważaniu. (…) Od 1 stycznia gasną światła. Kończy się działanie m.in. Niebieskiej Linii i wielu innych organizacji, które pozostaną bez finansowania. Dziesiątki tysięcy osób przestaną uzyskiwać jakąkolwiek pomoc. Na to pieniądze są, tylko rządowi nie chciało się tym zająć – wskazał b. minister sprawiedliwości.

Cała rozmowa z posłem Zbigniewem Ziobrą dostępna jest do odsłuchania [w tym miejscu].

radiomaryja.pl

drukuj