G. Babij z „Solidarności” przy PG „Silesia”: Nie było żadnego świętowania Barbórki na kopalni. Pismo od zarządcy zakłada 754 osoby do zwolnienia do końca marca – to są wszyscy pracownicy
Nie było żadnego świętowania Barbórki u nas na kopalni „Silesia”. Związki zawodowe działające w „Silesii” otrzymały od zarządcy pismo, z którego wynika, że zaczynamy proces zwolnień grupowych. Zakłada 754 osoby do zwolnienia do końca marca. To są wszyscy pracownicy. Będziemy się nogami i rękoma bronić, aby zachować miejsca pracy na „Silesii”. Naprawdę chcemy na tej kopalni fedrować. W związku z tym robimy i robić będziemy wszystko, aby tę kopalnię utrzymać przy życiu – mówił w niedzielnych „Rozmowach niedokończonych” Grzegorz Babij, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” przy Przedsiębiorstwie Górniczym „Silesia”. W programie gościli również: Andrzej Kołodziejski – zastępca przewodniczącego Zarządu Regionu Podbeskidzie NSZZ „Solidarność” oraz Błażej Dobrogoszcz – zastępca przewodniczącej Regionu Podbeskidzie NSZZ „Solidarność” Pracowników Oświaty i Wychowania.
Niedawno, we wspomnienie św. Barbary, obchodziliśmy Barbórkę, czyli Dzień Górnika. Jednak nie wszyscy pracownicy tego sektora świętowali.
– Nie było żadnego świętowania u nas na kopalni „Silesia”, (…) niestety końcem listopada związki zawodowe działające w „Silesii” otrzymały od zarządcy, który nadzoruje pracę tej kopalni (…) pismo, z którego wynika, że zaczynamy proces zwolnień grupowych. Na dzień dzisiejszy to pismo zakłada 754 osoby do zwolnienia do końca marca i z tego miejsca chcę powiedzieć, że to są wszystkie osoby [pracujące w kopalni – radiomaryja.pl]. (…) Teraz nas czeka 20-dniowy okres konsultacji. Pierwsze konsultacje miały się odbyć 5 grudnia, są przeniesione na dzień jutrzejszy (…). Musimy podnieść tę rękawicę, rzuconą przez zarządcę. (…) Będziemy się nogami i rękoma bronić, aby zachować miejsca pracy na „Silesii” – mówił Grzegorz Babij.
Przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” przy PG „Silesia” zaznaczył, że jedną z przyczyn restrukturyzacji Przedsiębiorstwa, a co za tym idzie – zwolnień grupowych, tzw. nierówne traktowanie podmiotów wydobywających węgiel. Zaznaczył, że kopalnia „Silesia” jest firmą prywatną, w związku z czym nie jest w żaden sposób dotowana z budżetu państwa.
– Kopalnia „Silesia” jest jedną z najmniejszych, jak nie najmniejszą kopalnią w Polsce. Natomiast ma jeden olbrzymi plus: ma jedne z największych zasobów węglowych w Polsce. (…) W roku 2008 kopalnia „Silesia” została skazana na zagładę. Był bardzo mocny nacisk ówcześnie rządzących, aby tę kopalnię zamknąć. Kopalnia liczyła bodajże 730, może 800 osób (już nie pamiętam dokładnie, ale coś koło tego), więc – jak to oni wówczas stwierdzili –„wielkiej straty nie będzie”. Natomiast jako „Solidarność” zaprosiliśmy do współpracy pozostałe związki zawodowe i zaczęliśmy szukać możliwości ucieczki (…) przed próbą zlikwidowania naszego zakładu. Doprowadziliśmy do procesu przetargowego. Odbyły się dwa przetargi na zbycie zorganizowanej części przedsiębiorstwa. Nie udało się wtedy zbyć w tych latach 2008-2010. Natomiast udało się ostatnim razem – jak się mówi, do trzech razy sztuka (…). Udało nam się – zaznaczam: jako pracownikom –założyć Przedsiębiorstwo Górnicze „Silesia”. Wnieśliśmy kapitał za swoje prywatne pieniądze (…), żeby założyć spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością (…) i zaczęliśmy szukać inwestora – opowiadał gość „Rozmów niedokończonych”
Na propozycję odpowiedziała czeska firma EP Holding.
– Oni dokapitalizowali wówczas (…) PG „Silesia” i wystąpiliśmy z tą spółką PG „Silesia” o zakup KWK „Silesia”. 9 grudnia 2010 r. została podpisana umowa i wydawało nam się wówczas, że damy radę jak najdłużej funkcjonować, że będzie równe traktowanie (…) zarówno spółek państwowych, jak i prywatnych. Niestety, życie pokazało zupełnie coś innego. (…) Przez 15 lat przedsiębiorstwo górnicze „Silesia” nie dostało ani jednej złotówki z budżetu państwa. Natomiast w postaci podatków, PIT, ZUS, opłat eksploatacyjnych itd., włożyliśmy do budżetu państwa około jednego miliarda złotych – podkreślił Grzegorz Babij.
Związkowiec zaznaczył, że „Silesia” dynamicznie się rozwijała, ale przez zawirowania na rynku znalazła się w kryzysie. Przez to, że jest podmiotem prywatnym, nie może sobie pozwolić, by sprzedawać węgiel poniżej kosztów produkcji.
Gość „Rozmów niedokończonych” podkreślił, że górnicy z „Silesii” chcą dalej pracować.
– Zostało nas 754 i naprawdę chcemy na tej kopalni fedrować. W związku z tym robimy i robić będziemy wszystko, aby tę kopalnię utrzymać przy życiu – zaznaczył Grzegorz Babij.
Choć pracowników jest niewielu, to zwolnienia zagrożą też sytuacji bytowej ich rodzin. Łącznie ucierpieć może nawet kilka tysięcy osób.
radiomaryja.pl




