fot. PAP/Albert Zawada

Pos. M. Błaszczak: Układ postkomunistyczny, który rządzi Polską od 13 grudnia 2023 r., już nawet nie dba o pozory. To są po prostu komuniści

Marszałkiem Sejmu powinien być ktoś, kto jest wiarygodny pod względem swojego życiorysu, kto udowodnił, że stoi po polskiej stronie. A jeżeli popatrzymy na życiorys Włodzimierza Czarzastego, to wstąpienie do PZPR w 1983 roku dyskwalifikuje go jako polityka. To jest smutny dzień. To jest dzień, w którym Donald Tusk postanowił, że szefem polskiego Sejmu – czyli drugą osobą w państwie – marszałkiem Sejmu będzie komunista. Widać, że układ postkomunistyczny, który rządzi Polską od 13 grudnia 2023 roku, już nawet nie dba o pozory. To są po prostu komuniści – podkreślał Mariusz Błaszczak, przewodniczący Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości, były minister obrony narodowej, we wtorkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja. 

We wtorek Sejm wybrał Włodzimierza Czarzastego na marszałka Sejmu. Posłowie PiS opuścili salę plenarną na czas prezentacji kandydata, wznosząc hasło: „Precz z komuną!”. Włodzimierz Czarzasty w przeszłości należał do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

– To jest smutny dzień. To jest dzień, w którym Donald Tusk postanowił, że szefem polskiego Sejmu – czyli drugą osobą w państwie – marszałkiem Sejmu będzie komunista. I to taki komunista, którego życiorys jest jednoznaczny. On w 1983 roku wstąpił do PZPR. To także dzień symboliczny, bo – pewnie nasi słuchacze nawet o tym nie wiedzą – 80 lat temu Bierut, czyli prezydent PRL-u z nadania moskiewskiego, odsłonił w Warszawie tzw. pomnik Czterech Śpiących, czyli pomnik wdzięczności Armii Czerwonej. To się działo 18 listopada 1945 roku. 18 listopada 2025 roku, 80 lat później, Włodzimierz Czarzasty głosami „Koalicji 13 grudnia” został marszałkiem Sejmu. To smutny dzień dla Polski. Widać, że układ postkomunistyczny, który rządzi Polską od 13 grudnia 2023 roku, już nawet nie dba o pozory. To są komuniści. To są po prostu komuniści – ocenił Mariusz Błaszczak.

Prawo i Sprawiedliwość nie przedstawiło swojego kandydata na wicemarszałka Sejmu. Jest to forma protestu przeciwko poprzedniemu odrzuceniu przez większość parlamentarną kandydatury Elżbiety Witek, a także – jak podkreślił szef KP PiS – przeciwko przewodniczeniu prezydium przez Włodzimierza Czarzastego.

– Ten Sejm jest pozbawiony elementarnej zasady poszanowania praw opozycji. My, Prawo i Sprawiedliwość, stanowimy największy klub parlamentarny, ale nie mamy swojego przedstawiciela w prezydium Sejmu, bo kandydatura pani marszałek Elżbiety Witek została odrzucona. To jest nasza demonstracja. Nie zgłaszamy kandydatury do prezydium Sejmu, gdyż nie uchodzi, żeby być w prezydium Sejmu, na którego czele stoi komunista, czyli Włodzimierz Czarzasty. W związku z tym zdecydowaliśmy, żeby nie było reprezentanta Prawa i Sprawiedliwości w tym prezydium. To ma charakter symboliczny. To właśnie nasz sprzeciw wobec komuny, która już w sposób jawny – nawet nie zawoalowany, jak wcześniej – wróciła do władzy razem z Donaldem Tuskiem (…). Marszałkiem Sejmu powinien być ktoś, kto jest wiarygodny pod względem swojego życiorysu, kto udowodnił, że stoi po polskiej stronie. A jeżeli popatrzymy na życiorys Włodzimierza Czarzastego, to wstąpienie do PZPR w 1983 roku dyskwalifikuje go jako polityka – akcentował były minister obrony narodowej.

Podczas rozmowy w „Aktualnościach dnia” Mariusz Błaszczak wskazał na kolejną kompromitację rządu. Premier Donald Tusk poinformował, że sprawcami aktu dywersji na torach kolejowych relacji Warszawa-Lublin są dwaj Ukraińcy, którzy od dłuższego czasu współpracowali z rosyjskimi służbami specjalnymi. Opozycja domaga się dymisji ministra spraw wewnętrznych i administracji ze względu na chaos informacyjny w tej sprawie.

– To była kompromitacja rządzących, bo to rządzący operują instytucjami państwowymi, biorą odpowiedzialność za działania instytucji państwowych. Przecież fakty są takie, że mieszkańcy zgłaszali to, iż wieczorem doszło do czegoś nadzwyczajnego. Natomiast policja i służby specjalne – postawiłbym tu akcent na służby specjalne – nie zajęły się sprawą aż do następnego dnia. Dzięki zainteresowaniu mediów sprawa pojawiła się w przestrzeni publicznej. Rzecznik prasowa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji mówiła, że nie wiadomo, jakie były przyczyny tego zjawiska i wykluczała udział osób trzecich. Natomiast wicepremier w rządzie „koalicji 13 grudnia”, Gawkowski z SLD, twierdził następnego dnia rano, że mogło dojść do skradzenia torów albo – jak to się wyraził – może był tam jakiś challenge. (…) Polską rządzą ludzie zupełnie nieodpowiedzialni. Polską rządzą ludzie, którzy nie dbają o bezpieczeństwo – przekonywał gość „Aktualności dnia”.

Zdaniem byłego ministra obrony narodowej rządzący oraz podlegające im służby zamiast dbać o bezpieczeństwo Polaków, zajmują się ściganiem posłów Prawa i Sprawiedliwości.

– Służby specjalne zostały pozbawione programu, który umożliwia, mówiąc wprost, wykrywanie sabotażystów. Za czasów rządu Prawa i Sprawiedliwości dzięki właśnie takim programom została wykryta siatka sabotażystów. Były aresztowania. Oni umieszczali kamerki przy trakcji kolejowej, przygotowując się, to nie ulega żadnej wątpliwości, do aktów dywersyjnych. A za czasów rządu Donalda Tuska okazuje się, że tylko Opatrzność Boża sprawiła, że nie doszło do tragedii w tym miejscu. Ja ufam w Opatrzność Bożą, ale od tego są władze, od tego są służby specjalne, żeby zapewnić osłonę kontrwywiadowczą. I tu państwo Tuska zawiodło na całej linii. Oni zajmują się ściganiem Prawa i Sprawiedliwości, ściganiem opozycji. Przecież ABW ma być wprzęgnięte w cały proces ścigania pana ministra Zbigniewa Ziobry, bo Donald Tusk już publicznie wydał wyrok skazujący ministra Ziobrę na areszt. Zamiast zajmować się osłoną kontrwywiadowczą i bezpieczeństwem, to zajmują się walką z opozycją – zwracał uwagę rozmówca Radia Maryja.

Całą rozmowę z pos. Mariuszem Błaszczakiem można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj