Premier Donald Tusk nie widzi problemu w powiększającym się zadłużeniu Polski
Wysoki deficyt budżetowy i dług państwa nie są problemem – twierdzi premier Donald Tusk. Prezes Rady Ministrów bagatelizuje ostrzeżenia Prawa i Sprawiedliwości. Prawda jest taka, że toniemy w długach. Polacy obawiają się rosnących cen i zwolnień grupowych.
Tegoroczny deficyt budżetu państwa wynieść miał rekordowe 289 mld zł, jednak już wiadomo, że będzie wyższy. Mimo to premier zapewnia, że rząd kontroluje sytuację.
– Wszystko jest pod kontrolą. Myśmy świadomie podejmowali decyzję, że będzie większy deficyt i większy dług, bo mamy wojnę za naszymi granicami, musimy dozbroić armię. (…) Będziemy trzymali to w ryzach – przekonywał na antenie TVP Info premier Donald Tusk.
Szef rządu w chwaleniu sytuacji gospodarczej powtarza narrację Lecha Wałęsy sprzed lat o budowie drugiej Japonii.
– Polska stała się takim regionalnym mocarstwem. Jesteśmy liderem. Teraz przeganiamy Japonię. To nie jest fikcja – mówi premier Donald Tusk.
Słowa premiera nie mają nic wspólnego z rzeczywistością – podkreśla poseł Krzysztof Szczucki z Prawa i Sprawiedliwości.
– Zaciągamy zobowiązania już nie takie, które będą spłacać nasze dzieci, ale wnuki i prawnuki – zaznacza poseł Krzysztof Szczucki.
Ekonomiści ostrzegają, że na przełomie 2025 i 2026 roku dług publiczny przekroczy konstytucyjny poziom 60 proc. PKB. W Narodowym Funduszu Zdrowia brakuje ponad 11 mld zł. Rząd znajdzie środki kosztem długu – zauważa rzecznik Konfederacji, Michał Nieznański.
– Będzie wzięty na to kolejny kredyt, o którym się dowiemy dużo później – wskazuje Michał Nieznański.
Rząd musi szukać dodatkowych środków. Minister finansów i gospodarki, Andrzej Domański, przekonuje, że w walce z długiem pomoże wyższy podatek dla banków.
– Wyższy CIT dla sektora bankowego to 7 mld zł dodatkowych dochodów w 2026 roku – mówi minister Andrzej Domański.
To projekt, któremu sprzeciwiają się bankowcy. Grożą, że zabrane środki zrekompensują sobie w wyższych opłatach dla klientów. Dr Krystian Mieszkała, ekonomista, nie wyklucza, że rząd wprowadzi inne daniny lub ograniczy programy społeczne.
– To się negatywnie odbije na budżetach obywateli, ponieważ te wydatki, na które mógłby zaoszczędzić (rząd – red.), to są właśnie wydatki socjalne – zaznacza dr Krystian Mieszkała.
Premier idzie dalej i przekonuje, że działania rządu przekładają się na obniżkę inflacji. Główny Urząd Statystyczny szacuje, że w październiku inflacja wyniosła 2,8 procent.
„Inflacja znowu poniżej oczekiwań ekspertów: 2,8! A jeszcze trzy lata temu o tej porze roku była sześć razy wyższa. Nie trzeba było przebierać się na Halloween, ceny w sklepach były wystarczająco przerażające. Robimy, nie gadamy!” – oznajmił w mediach społecznościowych premier Donald Tusk.
Szef rządu pomija fakt, że inflacja spada dzięki podwyżkom stóp procentowych wprowadzanych przez Radę Polityki Pieniężnej. Ale ceny dalej rosną. Według posła Marcina Warchoła z PiS premier próbuje odwracać uwagę od realnych problemów.
– Prawie 80 tys. ludzi jest do masowych zwolnień, kilkadziesiąt dużych zakładów pracy za chwilę zostanie zamkniętych – zauważa poseł Marcin Warchoł.
W tym roku Poczta Polska zwolniła już prawie 4,5 tys. osób, a to nie koniec. W krakowskim oddziale spółki Shell pracę ma stracić ok. 250 osób, choć nieoficjalnie mówi się o prawie 800 pracownikach. Ponad 500 osób zamierza zwolnić koncern Heineken. Z kolei dwa banki – UBS i NatWest – zwolniły prawie 3 tys. osób.
TV Trwam News



