fot. PAP/Rafał Guz

Prof. J. Żaryn: Przykłady duchownych niezłomnych mówią nam z jednej strony o namacalnym dowodzie niezwykłej miłości do ojczyzny, ale także to są dowody świętości

Mamy do czynienia z bardzo szerokim rozumieniem pojęcia „niezłomni w sutannach”. Oni nam się z jednej strony kojarzą z męczennikami, a z drugiej strony z niezłomnością, jaką szczególnie prezentował sobą Prymas Tysiąclecia, ks. kard. Stefan Wyszyński. Niezłomność to także tak głęboka wiara w Pana Boga. Te przykłady mówią nam z jednej strony o niezłomności, o patriotyzmie, o namacalnym dowodzie niezwykłej miłości do ojczyzny, ale także to są dowody świętości – podkreślał w niedzielnych „Rozmowach niedokończonych na antenie TV Trwam prof. Jan Żaryn, historyk.

19 października obchodziliśmy w Polsce Narodowy Dzień Pamięci Duchownych Niezłomnych. To właśnie tego dnia [41 lat temu bestialsko zamordowany został bł. ks. Jerzy Popiełuszko] – kapelan „Solidarności”. Oprócz niego w Polsce było wielu innych duchownych, którzy sprzeciwiali się totalitaryzmom i nierzadko przypłacali to życiem. Prof. Jan Żaryn wskazał, że historia duchownych niezłomnych to przede wszystkim lata 1939-1956.

– Już wtedy pierwsi kapłani, także siostry zakonne, będą ginąć z rąk najpierw okupanta niemieckiego, a później – po 17 września – okupanta sowieckiego, aż do 1956 roku (…). Okupanci oraz komuniści krajowi spowodowali, że pojawiły się paradoksalnie warunki do tego, żeby polscy kapłani po raz kolejny pokazali swoje niezwykłe oblicze jako męczennicy za wiarę, jako bohaterowie służący drugiej osobie, jako książęta Kościoła, jako ci, którzy zdecydowali się na dawanie świadectwa o tym, że są Polakami, polskimi patriotami. Ale pamiętajmy, że pojęcie „niezłomni w sutannach” jest oczywiście dużo szersze, bo (…)  jest cała wielka rzesza polskich kapłanów, których możemy wyliczać, (…) począwszy od powstań narodowych – zaznaczył historyk.

Po 1956 r. plejadę duchownych niezłomnych otwiera bł. ks. kard. Stefan Wyszyński – Prymas Tysiąclecia. Do tego grona zalicza się też św. Jan Paweł II.

– Mamy więc do czynienia z bardzo szerokim rozumieniem pojęcia „niezłomni w sutannach”. Oni nam się z jednej strony kojarzą z męczennikami, a z drugiej strony z niezłomnością, jaką szczególnie prezentował sobą Prymas Tysiąclecia, ks. kard. Stefan Wyszyński. Niezłomność to także tak głęboka wiara w Pana Boga, a w tym przypadku także głęboka świadomość opieki Matki Bożej nad jego decyzjami, że również niepopularne decyzje podejmował z niezwykłą odwagą, z niezwykłą wolnością umysłu i serca. Niezłomność to też odwaga bycia czasem niepopularnym, jak w przypadku Kościoła, który – jak wiadomo – od czasów Chrystusa był dla wielu niepopularny, aż do dzisiaj – zwracał uwagę gość „Rozmów niedokończonych”.

Szczególnie metodyczne prześladowania polskich kapłanów miały miejsce pod okupacją niemiecką w czasie II wojny światowej. Niemcy uważali duchownych za krzewicieli polskości, a takich, zgodnie z założeniami ideologii nazistowskiej, należało tępić, by pozbawić podbity naród tożsamości. Z kolei w czasie powstania warszawskiego polscy księża aktywnie angażowali się jako kapelani powstańców.

– Bardzo bliski mojej pamięci jest o. Tomasz Rostworowski, jezuita z (…) kościoła jezuitów na Świętojańskiej, który jako kapłan włączy się natychmiast w walkę powstańczą. Będzie służył właśnie ramię w ramię z najbliższymi sobie żołnierzami Armii Krajowej. Przeżyje czas Powstania Warszawskiego i – tak jak wielu innych – właśnie przez to, że byli wierni Bogu i ojczyźnie, zostanie aresztowany. W styczniu 1950 r. zostanie aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa wraz z innymi jezuitami. Będzie oskarżony o działalność przestępczej organizacji pod nazwą Sodalicja Mariańska. Jak łatwo się domyślać, zakłamanie tego bolszewickiego, propagandowego aktu oskarżenia było niezwykle precyzyjne. Nie można było być kapłanem, który chciał funkcjonować w zbiorowej przestrzeni, w przestrzeni publicznej. O. Tomasz Rostworowski po wojnie był w Łodzi. Tam wspaniale współpracował z młodzieżą akademicką, był właśnie moderatorem Sodalicji Mariańskiej. Był niezwykle aktywnym kapłanem, więc komuniści musieli powiedzieć: „Dość!”. Aresztowali go, skazali na wieloletnie więzienie – mówił prof. Jan Żaryn.

Prześladowania duchowieństwa trwały w zasadzie aż do końca ustroju komunistycznego. Warto przypomnieć, że bł. ks. Jerzy Popiełuszko nie był ostatnim kapłanem zamordowanym przez komunistów. W ostatnim roku komunizmu – 1989 – w niewyjaśnionych okolicznościach zginęło trzech księży – ks. Stanisław Suchowolec, ks. Stefan Niedzielak i ks. Sylwester Zych. Dwóch pierwszych zginęło pod koniec stycznia, zaś ciało tego ostatniego znaleziono 11 lipca – ponad miesiąc po tzw. pierwszych wolnych wyborach. Są to najprawdopodobniej ofiary komunistycznej Służby Bezpieczeństwa, z całą pewnością z powodu swej niezłomności. Wystarczy przypomnieć, że ks. Stanisław Suchowolec był niejako kontynuatorem dzieła bł. ks. Jerzego Popiełuszki – również sprawował Msze św. za ojczyznę, ks. Stefan Niedzielak przekazywał prawdę na temat zbrodni katyńskiej, a ks. Sylwester Zych wychowywał ministrantów, którzy w czasie wojennym założyli podziemną organizację nawiązującą do Armii Krajowej.

– Te przykłady mówią nam z jednej strony o niezłomności, o patriotyzmie, o namacalnym dowodzie niezwykłej miłości do ojczyzny, ale także to są dowody świętości. To byli ludzie, którzy bez wątpienia – w mojej przynajmniej świadomości jako historyka zajmującego się od lat dziejami Kościoła – dziś wymadlają dla nas u Pana Boga wszystkie możliwe dobrodziejstwa, wszystkie rzeczy, które mają służyć Polsce i Polakom – podkreślił gość „Rozmów niedokończonych”.

radiomaryja.pl

drukuj