Marszałek Sejmu przesłuchiwany w prokuraturze. Sz. Hołownia: Niezaprzysiężenie prezydenta byłoby rażącym naruszeniem porządku konstytucyjnego
Szymon Hołownia został przesłuchany w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Chodzi o jego słowa o „zamachu stanu”. Marszałek Sejmu ma status świadka. Czynności śledcze będą kontynuowane 3 listopada. „Podtrzymuję moją opinię, że niezaprzysiężenie prezydenta w tamtym momencie – wszyscy go pamiętamy – byłoby rażącym naruszeniem porządku konstytucyjnego i zagrożeniem tak naprawdę stabilności bezpieczeństwa państwa” – oświadczył Szymon Hołownia.
W lipcu marszałek Sejmu stwierdził, że wielokrotnie sugerowano mu, by opóźnił lub odmówił zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej.
„Wielokrotnie proponowano mi, sugerowano, rozpytywano mnie, czy jestem gotowy przeprowadzić zamach stanu” – mówił Szymon Hołownia na antenie Polsat News.
I o to mieli pytać marszałka prokuratorzy. Już po przesłuchaniu Szymon Hołownia zapewnił, że nie wycofuje się ze swoich słów.
– Podtrzymuję moją opinię, że niezaprzysiężenie prezydenta w tamtym momencie – wszyscy go pamiętamy – byłoby rażącym naruszeniem porządku konstytucyjnego i zagrożeniem tak naprawdę stabilności bezpieczeństwa państwa – ocenił marszałek Sejmu.
Przesłuchanie trwało niespełna dwie godziny i zostało przerwane na prośbę marszałka. Kontynuacja ma nastąpić 3 listopada. Wtedy świadkowi swoje pytania zadadzą prezes Trybunału Konstytucyjnego, który zgłosił do prokuratury możliwość „pełzającego zamachu stanu”, oraz mec. Bartosz Lewandowski, pełnomocnik Krajowej Rady Sądownictwa, która też taki wniosek złożyła.
– Udzielił odpowiedzi tylko na pytania prokuratora. Co do ich treści absolutnie nie mogę się wypowiadać. Mogę powiedzieć, że są one na dużym poziomie ogólności. Natomiast pytań z mojej strony na pewno będzie bardzo dużo – relacjonował dr Bartosz Lewandowski, adwokat uczestniczący w piątkowym przesłuchaniu.
Po wygranej Karola Nawrockiego Koalicja Obywatelska podgrzewała emocje społeczne i przekonywała o rzekomym sfałszowaniu wyborów prezydenckich przez opozycję. W kreowaniu przekazu pomagali m.in. prokuratorzy sympatyzujący z obecną władzą.
– Wiemy o wyborach bardzo dużo, natomiast nie wiemy podstawowej rzeczy – jaki był wynik wyborów – mówiła Ewa Wrzosek, prokurator, na antenie TVP Info.
Na marszałka była wywierana presja, aby nie zwoływał Zgromadzenia Narodowego. To nie była próba „zamachu stanu” – przekonywał Arkadiusz Myrcha, wiceminister sprawiedliwości.
– W mojej ocenie nie. Nie mieliśmy w ogóle atmosfery, która by to jakoś – w mojej ocenie – usprawiedliwiała – stwierdził Arkadiusz Myrcha.
Wszelkie próby destabilizacji państwa wynikały z tego, że liberalno-lewicowy rząd nie mógł pogodzić się z porażką.
– Demokracja to jest taki ustrój, w którym zawsze oni wygrywają. A jak wygrywa strona konserwatywna, to już nie jest demokracja – zauważył Marcin Przydacz, prezydencki minister.
Publiczne wyznanie Szymona Hołowni zaostrzyło relacje między liderami koalicji radzącej. Sytuację zaogniła jeszcze bardziej słynna kolacja Szymona Hołowni z prezesem Prawa i Sprawiedliwości, Jarosławem Kaczyńskim, w mieszkaniu Adama Bielana. Zdaniem Mariusza Błaszczaka, przewodniczącego klubu parlamentarnego PiS, marszałek Sejmu zrobił to, co do niego należało.
– Chociaż były podejmowane próby tego, żeby nielegalnie zmienić wynik wyborów, to trzeba oddać marszałkowi Hołowni, że tym naciskom nie uległ – zaznaczył Mariusz Błaszczak.
Testem na poprawę relacji w koalicji rządzącej będzie głosowanie nad zmianą marszałka Szymona Hołowni na Włodzimierza Czarzastego z Lewicy.
TV Trwam News




