Kontrowersje wokół przetargu na budowę składów dla Kolei Dużych Prędkości
Premier zachęca polskie firmy do udziału w przetargu na budowę składów dla Kolei Dużych Prędkości. Problem w tym, że oczekuje pociągów jadących 300 km/h. To pułap poza zasięgiem polskich dostawców, co może faworyzować niemieckiego Siemensa.
Na targach kolejowych w Gdańsku Donald Tusk zapowiedział, że niebawem rozpisany zostanie przetarg na tabor, który obsłuży kolej dużych prędkości. Do udziału w rywalizacji premier zachęcał polskie firmy.
– Polska może być dumna z takich firm jak PES-a czy Newag. To rzucam takie serdeczne wyzwanie, panowie prezesi. Polskie firmy muszą być wiodącymi partnerami w tym historycznym przedsięwzięciu – mówił Donald Tusk, premier RP.
Problem w tym, że ani Pesa, ani Newag nie produkują składów zdolnych rozpędzić się do 320 km/h, a takiej prędkości oczekuje rząd. Pociągi polskich producentów osiągają maksymalnie prędkość 250 km/h. Wiceprezes stowarzyszenia „Tak dla CPK” Patryk Wild nie kryje zdziwienia.
„Nie wiem nawet jak to nazwać. PESA deklaruje, że nie jest w stanie samodzielnie podejść do tematu 320km/h. Newag też nie jest… Co innego 250km/h, ale wymóg w przetargu ma być 320km/h. My w ogóle nie potrzebujemy tej prędkości na polskich dystansach” – napisał na platformie X Patryk Wild, wiceprezes Stowarzyszenia „Tak dla CPK”.
Zapowiedź premiera wydaje się być bardziej politycznym hasłem niż realnym planem. Według tygodnika „Sieci” faworytem do wygrania przetargu jest Siemens. Niemieckie pociągi są już testowane na torze w Żmigrodzie.
„Od 2025 roku uczestniczymy w otwartym, formalnym dialogu technicznym CPK dotyczącym przyszłego przetargu na zakup pociągów dużych prędkości i infrastruktury dla nowych linii. (…) Wraz z lokalnymi partnerami planujemy zaoferować Polsce kolejne technologie, takie jak pociągi dużych prędkości i rozwiązania sygnalizacyjne” – powiedział Claas Belling, rzecznik Siemens Mobility.
Wybór droższego, zagranicznego taboru to obok wykluczenia polskich firm, wyższe koszty, które odczują pasażerowie.
„Zapłacimy niemieckiemu Siemensowi dodatkowe miliardy po to tylko, aby z Warszawy do Poznania i Wrocławia jechać, a nie jak zakładano w pierwotnym planie CPK. W zamian dostaniemy droższe bilety, pozbawimy szansy polskich producentów taboru i zwiększymy wykluczenie komunikacyjne całych regionów” – zauważył Maciej Wilk, prezes stowarzyszenia „Tak dla CPK”.
Przetarg na tabor dla Kolei Dużych Prędkości ma zostać ogłoszony w przyszłym tygodniu.
TV Trwam News



