Chaos wokół KRS dotyka kolejnej grupy sędziów

Spór o KRS odczuwa kolejna grupa sędziów. To sędziowie, którzy po osiągnięciu 65. roku życia chcą dalej orzekać, ale muszą mieć zgodę Krajowej Rady Sądownictwa. Problem w tym, że Ministerstwo Sprawiedliwości nie przesyła ich wniosków o dalsze orzekanie Radzie, ponieważ jej nie uznaje.

– Jako minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny będę metodami zgodnymi z prawem dążył do tego, żebyście Państwo opuścili ten budynek – zapowiadał szef resortu sprawiedliwości, Waldemar Żurek, zwracając się do członków Krajowej Rady Sądownictwa.

Minister sprawiedliwości nie uznaje KRS i nie ukrywa, że chce sparaliżować, a następnie wymienić konstytucyjny organ. Nieuznawanie Krajowej Rady Sądownictwa przez obecny rząd może mieć skutki nie tylko dla samej Rady, ale także dla wielu sędziów, w tym tych, którzy mimo skończonych 65 lat chcieliby dalej orzekać. Muszą mieć na to zgodę KRS, a z tym jest problem – podkreślił mec. Bartosz Lewandowski.

– Wnioski sędziów, którzy chcą dalej orzekać, nie są przekazywane do Krajowej Rady Sądownictwa, tylko minister sprawiedliwości jako osobowy organ, w ogóle nie wiadomo w jakim trybie i na jakiej podstawie prawnej, decyduje w tym przedmiocie – zaznaczył prawnik.

Sędzia, jeśli chce dalej wydawać wyroki, musi pół roku przed dniem ukończenia 65. roku życia złożyć odpowiednie oświadczenie. Bez zgody KRS wydane przez niego wyroki mogą być uchylone – zauważył sędzia Łukasz Zawadzki z Sądu Okręgowego w Opolu.

– Ci sędziowie biorą na siebie potworny ciężar wiążący się ze sprawowaniem wymiaru sprawiedliwości wbrew przepisom ustawy, czyli de facto realizują funkcje publiczne, których nie powinni w tym czasie pełnić – zwrócił uwagę sędzia.

Tak też tę sprawę widzą sędziowie powołani do Sądu Najwyższego przed 2018 rokiem, którzy wydali stosowny wyrok – dodał mec. Bartosz Lewandowski.

– Sąd Najwyższy wskazał, że sędzia, który nie złoży w odpowiednim terminie do Krajowej Rady Sądownictwa tego rodzaju oświadczenia o zamiarze orzekania, nie może wykonywać swoich obowiązków na sali i orzeczenia z udziałem takiego sędziego są uchylane – wyjaśnił prawnik.

Okazuje się, że wielu nominatów byłego ministra sprawiedliwości, Adama Bodnara, ma ukończone 65 lat, orzeka, czasami kieruje sądem, a nie ma zgody KRS. Taka sytuacja jest w Sądzie Okręgowym w Warszawie – zauważył Przemysław Radzik, sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

– Pani sędzia Beata Najar – sędzia de facto w stanie spoczynku – nie ma prawa do wykonywania czynności orzeczniczych i nie ma prawa pełnić funkcji Prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie – zaznaczył sędzia.

Zdaniem sędziego Przemysława Radzika nie tylko sędzia Beata Najar łamie prawo, orzekając bez uprawnień i kierując sądem, ale prawo złamał też były minister Adam Bodnar. To z kolei kłopot, problem dla obywateli, którzy mają wyroki wydane przez takich sędziów. Te wyroki są nieważne – zauważył poseł Prawa i Sprawiedliwości, a jednocześnie profesor prawa, Przemysław Czarnek.

– Problem ten będzie generował potężne zagrożenie dla funkcjonowania państwa w ogóle, dlatego że państwo bez wymiaru sprawiedliwości istnieć nie może – zwrócił uwagę parlamentarzysta PiS.

Od przejęcia władzy przez koalicję liberalno-lewicową Ministerstwo Sprawiedliwości nie rozpisuje konkursów na stanowiska sędziowskie i nie składa wniosków do KRS. W tej chwili jest tysiąc wakatów w polskich sądach. Ta liczba może się zwiększyć, jeśli sędziowie emeryci nie będą mieć zgody KRS na dalsze orzekanie.

TV Trwam News

drukuj