fot. https://www.pgg.pl/

Górnicy i hutnicy protestują przeciwko degradacji górnictwa

W Katowicach w przeciwko degradacji branży górniczej na ulice wyszli dziś hutnicy i górnicy. W proteście przechodzą przez przejścia dla pieszych wokół Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego.

Górnicy i hutnicy wyszli dziś na ulice Katowic, gdzie przechodzą przez przejścia dla pieszych wokół Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Chcą zwrócić w ten sposób uwagę na bardzo trudną sytuację ważnej gałęzi polskiej gospodarki, jaką jest górnictwo. Najpierw do protestu szykowali się tylko hutnicy, jednak po ostatniej wypowiedzi ministra energii, Miłosza Motyki, dołączyli również górnicy. Szef resortu w wywiadzie zapowiedział m.in. „aktualizację” umowy społecznej.

Jak powiedział Kazimierz Grajcarek, ekspert ds. energetyki, jednostronne wypowiadanie porozumienia jest haniebne, a rząd znów pokazał, że z niczym i nikim się nie liczy. Były związkowiec zaznaczył, że na ulice w obronie węgla powinni wyjść wszyscy Polacy, bo upada przemysł, co przełoży się na całą gospodarkę.

– Likwidowanie węgla jest po prostu zbrodnią ekonomiczną. Tego robić nie wolno i górnicy tu protestują. Natomiast społeczeństwo niejako milczy w tej sprawie. Politycy milczą. Cały przemysł się wali. Przecież to nie tylko górnicy, hutnicy, ale przemysł transportowy. Gdzie się nie dotknie, to wszystko się wali i jest w tragicznej sytuacji. Nie wiem, dlaczego ludzie tego nie widzą, pracownicy tego nie widzą. Są likwidowane zakłady pracy jeden po drugim. Bezrobocie rośnie – alarmował Kazimierz Grajcarek.

Minister Miłosz Motyka w wywiadzie mówił też, że nie będą „mamić górników” hasłami o dopłatach miliardów do nierentownych inwestycji i działań. Wyraził oczekiwanie, że ze swojej strony – górnicy i związki – pokażą, jak chcą z niektórych kosztów schodzić.

Słowa te oburzyły branżę. Kazimierz Grajcarek podkreślił, że taka wypowiedź potwierdza brak wiedzy i kompetencji ministra.

– To jest po prostu marionetka w rękach pana premiera i mówi, co wie, a nie wie, co mówi. Tu jest również taki problem, jak należy obniżyć koszty produkcji węgla. Bardzo proste – odejść od zielonego szaleństwa i energii elektrycznej, która jest tak bardzo droga, a przecież na niej spoczywa główna odpowiedzialność, że tak powiem, za wydobycie węgla. Wtedy, jeśli wrócimy do normalnych cen, do normalnego życia, to te ceny wcale nie będą większe – mówił ekspert.

To właśnie słowa o „aktualizacji” podpisanego w 2021 r. porozumienia między rządem a związkami zawodowymi wywołały burzę w środowisku górniczym.

Słowami ministra mocno oburzyli się związkowcy.

„Rząd Polski nie dopłaca do wydobycia węgla, ale do likwidacji górnictwa” – ocenił Rafał Jedwabny, wiceprzewodniczący „Sierpnia 80”.

RIRM

drukuj