Donald Tusk szuka kozła ofiarnego, na którego zrzuci całą winę za aferę KPO
„Wszystkie aparaty na panią minister. Albo na pana premiera” – to podszyta skrywaną niechęcia wymiana zdań premiera Donalda Tuska z minister funduszy z Polski 2050, Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz. Do tej krótkiej rozmowy doszło we wtorek przed posiedzeniem rządu. Po tym jak TV Trwam ujawniła tę krótka rozmowę na antenie i w mediach społecznościowych, wybuchła szeroka dyskusja. Wielu internautów uznało zaczepkę premiera za mobbing wobec pani minister.
Kamera TV Trwam uchwyciła wymianę zdań między Donaldem Tuskiem a minister Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz.
– Wszystkie aparaty na panią minister – stwierdził Donald Tusk do minister funduszy.
– Albo na pana premiera – odpowiedziała minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
– Pozazdrościć popularności – skwitował szef rządu.
Według Prawa i Sprawiedliwości premier Donald Tusk znalazł kozła ofiarnego afery dotacji KPO.
– Od 13 grudnia 2023 roku premierem polskiego rządu jest Donald Tusk, a więc to odpowiedzialność spada na Donalda Tuska za to, co zrobił albo czego nie zrobił – mówił Mariusz Błaszczak, były szef MON.
Minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz nie ma sobie nic do zarzucenia w sprawie kontrowersyjnych dotacji z unijnej kasy. Do aroganckiej zaczepki premiera podeszła z dystansem.
– Humorów nie krytykuję. Czy kogoś bawi, czy kogoś nie bawi, to już pozostawiam słuchaczom – zaakcentowała minister funduszy na antenie Polsat News.
Premier Donald Tusk został pytany o słowa skierowane do minister funduszy.
– Jak to jest mobbing, to w życiu mobbingu nie widzieliście – oznajmił szef rządu.
Szefa rządu bronią politycy Platformy.
To mógł być wyrazem sympatii – próbował przekonywać poseł Adrian Witczak.
– Gdybym ja do pani powiedział: „Pani redaktor, dzisiaj wszystkie kamery są na panią”, no to chyba by pani powiedziała: „Super Adrian”. To jest dobry komplement – powiedział pos. Adrian Witczak.
Publiczne, aroganckie teksty premier wobec ministra – i to kobiety – źle wróżą koalicji – zauwazył prof. Mieczysław Ryba.
– Te przytyki takie czy owe w sensie werbalnym mają taki osobisty charakter, ale mają też wymiar polityczny – rzekł prof. Mieczysław Ryba.
Afera KPO wcale nie przygasa. Oliwy do ognia dolał w Kanale Zero poseł Platformy, Artur Łącki. Żonie polityka przyznano z unijnej kasy ponad milion złotych dotacji na ośrodek wypoczynkowy. Poseł nie widzi w tym nic złego i przyznał, że Bruksela z powodów politycznych blokowała środki na KPO w czasie rządów Zjednoczonej Prawicy.
– Powiedzieli – owszem, damy, ale wygrajcie wybory – rozpoczął polityk KO.
– Czyli było to uzależnione w zasadzie tylko od wyników wyborów? – dopytywał Krzysztof Stanowski.
– Nie, było uzależnione od wyników wyborów i od tego, że było pewne, że my się zajmiemy tym, czym się teraz zajmujemy – mówił pos. Artur Łącki.
Opozycja domaga się uczciwego zbadania afery KPO i składa zawiadomienie do prokuratury.
– To zawiadomienie dotyczy niedopełnienia obowiązków przez Donalda Tuska – podsumował poseł Jacek Sasin.
Z racji, że sprawa dotyczy pieniędzy unijnych, kontrowersyjne dotacje bada biuro Prokuratury Europejskiej w Warszawie.
TV Trwam News



