fot. PAP/Leszek Szymański

Senat przyjął z kontrowersyjnymi poprawkami tzw. ustawę wiatrakową

Senat przyjął kontrowersyjne poprawki do ustawy wiatrakowej. Kluczowe zapisy chroniące przyrodę i bezpieczeństwo publiczne zostały usunięte lub radykalnie osłabione. To decyzje, które mogą kosztować Polskę nie tylko zdrowie obywateli, ale i bezpieczeństwo militarne.

 

Głównym celem prac nad ustawą wiatrakową jest zniesienie zasady 10H. Nowe przepisy zakładają minimalną odległość turbin od zabudowań na poziomie 500 metrów. Obecnie ten limit wynosi 700 metrów.

Na jakiej analizie opieraliście się, że ta odległość jest bezpieczna dla mieszkańców? – dopytywała Anna Bogucka, senator PiS.

Odpowiedź wiceministra Miłosza Motyki raczej nie uspokaja.

To zawsze może być więcej niż 500 metrów, jeżeli takie są uzgodnienia środowiskowe, planistyczne, jeśli tak zdecyduje rada gmin. To może być 695 albo 715 – mówił wiceminister klimatu i środowiska.

W środę w ramach wspólnego posiedzenia trzech komisji senackich senatorowie Stanisław Gawłowski z KO i Waldemar Pawlak z PSL doprowadzili jeszcze do wykreślenia przepisów zakazujących budowy farm wiatrowych m.in. w strefach ochronnych wokół lotnisk wojskowych.

Taką poprawkę formalnie zgłaszam, żeby na przykład skreślić artykuł 4d, który dotyczy stref lotniczych – zaznaczył Waldemar Pawlak, senator PSL.

Chodzi o obszar stanowiący blisko 15 proc. powierzchni kraju, która ma kluczowe znaczenie dla lotnictwa zarówno polskiego, jak i sojuszniczego.

Nie ma potrzeby takiego generalnego blokowania stref, gdzie być może kiedyś wojsko będzie chciało sobie polatać – podkreślił Waldemar Pawlak.

Podczas gdy Europa stawia na bezpieczeństwo, koalicja rządząca ogranicza możliwości polskiej armii.

Tego typu infrastruktura jak wiatraki jest absolutnie niebezpieczna dla bezpieczeństwa wykonywania lotów – zauważył Wojciech Skurkiewicz, senator PiS.

Eksperci mówią wprost o zagrożeniu bezpieczeństwa militarnego.

Wiatraki zakłócają pracę radarów – zwrócił uwagę dr inż. Bogdan Sedler z Fundacji Naukowo–Technicznej „Gdańsk”.

Wiatraki w pobliżu baz wojskowych to nie tylko problem techniczny. To także potencjalne zagrożenie strategiczne – wskazał dr Marcin Paluch.

Wysokie obiekty przy obiektach wojskowych stanowią jednak pewien punkt odniesienia, więc nie stwarzajmy dodatkowych ułatwień dla przeciwnika, bo to może być dla nas złe – podkreślił dr Marcin Paluch.

Na tym nie koniec. Poprawka zgłoszona przez senatora Stanisława Gawłowskiego wykreśliła także bezpieczne strefy przyrodnicze. Turbiny wiatrowe będzie można stawiać tuż przy granicach parków narodowych i w bezpośrednim sąsiedztwie obszarów Natura 2000.

Tu nie widzimy, żeby protestowali ekolodzy, idziemy wprost przeciwko działaniom, które by chroniły przyrodę – powiedział Zdzisław Pupa, senator PiS.

Z ustawy zniknęła również bariera odległości od dróg krajowych, a turbiny będzie można stawiać także blisko zabudowań mieszkalnych, co stwarza realne zagrożenie dla naszego zdrowia.

Emituje też fale niskiej częstotliwości, które w bliskiej odległości od zabudowań są szkodliwe dla ludzi, dla zwierząt – zaznaczył dr inż. Bogdan Sedler z Fundacji Naukowo–Technicznej „Gdańsk”.

Wszystko to dzieje się przy pełnej aprobacie wiceministra klimatu i środowiska Miłosza Motyki.

To jest ustawa, która jest w pełni przedyskutowana i bezpieczna. Chyba nie mamy wątpliwości, że te rozwiązania i tak są restrykcyjne – twierdził Miłosz Motyka.

Ustawa wiatrakowa wiąże rozwój OZE z zamrożeniem cen energii. To polityczny nacisk na prezydenta Andrzeja Dudę, by nie zawetował szkodliwych przepisów. Ustawa wróci teraz do Sejmu.

TV Trwam News

drukuj