fot. PAP/Radek Pietruszka

Donald Tusk usiłuje wepchnąć marszałka Sejmu w zamach stanu?

Premier Donald Tusk miał naciskać na Szymona Hołownię, by ten przesunął w czasie Zgromadzenie Narodowe. Wszystko po to, by nie dopuścić do zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta. Marszałek Sejmu odmówił. To kolejny konflikt w coraz gorzej dogadującej się koalicji rządowej.

Koalicja Obywatelska i Roman Giertych ze swoimi fanatycznymi wyznawcami w dalszym ciągu podważają wynik wyborów prezydenckich. Presją próbowali zmusić marszałka Sejmu, Szymona Hołownię, do niezwoływania Zgromadzenia Narodowego. Pomimo takich działań Szymon Hołownia zwoła Zgromadzenie Narodowego na 6 sierpnia na godzinę 10.00.

– Moją rolą jest przeciąć ten chocholi taniec i zwołać Zgromadzenie Narodowe – wskazał Szymon Hołownia.

Z nieoficjalnych ustaleń Interii wynika, że niedawno premier Donald Tusk miał położyć na stole ofertę, by albo odłożyć zaprzysiężenie Karola Nawrockiego, albo faktycznie zastosować manewr zaproponowany przez byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego, prof. Andrzeja Zolla.

– Zgromadzenie Narodowe może zawiesić swoje postępowanie i wtedy kończy się kadencja prezydenta Dudy, a urząd prezydenta będzie sprawował pan marszałek Hołownia – oznajmił prof. Andrzej Zoll pod koniec czerwca tego roku.

Marszałek Sejmu miał odmówić premierowi. Jak wskazał poseł PiS, Paweł Jabłoński, Donald Tusk namawiał Szymona Hołownie do zamachu stanu i znów, cudzymi rękoma, chciał łamać prawo.

– To jest zagrożone karą do 20 lat pozbawienia wolności. Myślę, iż Tusk może mieć kłopot, którego sam by się nie spodziewał, dlatego że najwyraźniej Szymon Hołownia okazał się psychicznie silniejszy, oparł się tym naciskom, za to akurat szacunek – zaakcentował pos. Paweł Jabłoński.

Jakiekolwiek próby podżegania do zamachu stanu pogrążyłyby kraj w ustrojowym chaosie – ocenił poseł Konfederacji, Witold Tumanowicz.

– Ja sobie nie wyobrażam sytuacji, w której legalnie wybranego prezydenta można byłoby nie powołać tylko dlatego, że Donald Tusk tak sobie uważa – mówił pos. Witold Tumanowicz.

Naciski premiera zbiegły się w czasie z głośnym spotkaniem Szymona Hołowni z prezesem PiS, Jarosławem Kaczyńskim, w prywatnym mieszkaniu europosła Adama Bielana. Lider Polski 2050 stał się obiektem mocnej krytyki  koalicjantów. Pomimo tego jasno wyraził swoje stanowisko.

– Chcę, mogę i będę spotykał się oraz rozmawiał z każdym, jeśli rozmowa będzie dotyczyła ważnych dla Polski spraw – oznajmił marszałek Sejmu.

W tle odbywa się przekładana rekonstrukcja liberalno-lewicowego rządu. Rekonstrukcja miała być gotowa krótko po wyborach prezydenckich. To rodzi pytania o trwałość koalicji i czy utrzyma się ona do końca kadencji.

– Dotrwa, dotrwa. Tylko niektóre działania budzą ludzki niesmak. No nie spotkałbym się z Kaczyńskim! – grzmiał Włodzimierz Czarzasty, wicemarszałek Sejmu z Lewicy.

W wyniku ostatnich wydarzeń premier przyznał wprost, że w ramach rekonstrukcji rządu nie przewiduje stanowiska wicepremiera dla Polski 2050 i jednocześnie dyscyplinuje koalicyjne ugrupowanie.

– Ślubu nie braliśmy. Jeśli się okaże, że komuś nie pasuje albo jeśli ktoś przesadzi, to się pożegnamy – zagroził Donald Tusk.

Polska 2050 utrzymuje, że stanowisko wicepremiera dla partii jest czymś oczywistym. Finalnie zmiany w składzie Rady Ministrów mają zostać ogłoszone między 23 a 25 lipca.

TV Trwam News

drukuj