fot. PAP/Valdemar Doveiko

J. J. Kasprzyk: Wiele środowisk politycznych na Ukrainie próbuje budować tożsamość na tradycji banderowskiej. Jeżeli tak będą czynić, to nie dojdzie do pełnego pojednania. Nie można budować tożsamości na historii zbrodniarzy

Wiele środowisk politycznych na Ukrainie próbuje budować tożsamość na tradycji banderowskiej. Jeżeli tak będą czynić, to niestety nie dojdzie do pełnego pojednania między Polakami a Ukraińcami. Nie można budować tożsamości na historii zbrodniarzy. Dlaczego strona ukraińska stara się cały czas nie dopuścić do ekshumacji? Po pierwsze, pokazałyby one skalę tej zbrodni, a po drugie, zadadzą chłam tezie, że była to swego rodzaju wojna polsko-ukraińska. W tych bezimiennych mogiłach leżą niemowlęta, kobiety, starcy, ci, których w bestialski sposób zamordowano. Ekshumacje wykażą, jaka była metodologia tej zbrodni. Relacje, które pozostawiają świadkowie, pokazują, iż było to coś niewyobrażalnego, bo kosami, piłami, siekierami, odrąbywano głowy. Ekshumacje to wszystko wykażą i dlatego jest taka obawa strony ukraińskiej – wskazał Jan Józef Kasprzyk, doradca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, były szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

W niedzielę 11 lipca 1943 roku na Wołyniu doszło do największej fali mordu na Polakach. „Krwawa niedziela” była apogeum zbrodni popełnionej przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach w czasie II wojny światowej. Polska od lat domaga się rozliczenia tego tragicznego okresu, przypomnienia prawdy o tym, co wydarzyło się na Wołyniu oraz oddania hołdu ofiarom, które zostały bestialsko zamordowane bez szans na godny pochówek czy jakiekolwiek upamiętnienie. To nie tylko kwestia historii, ale także moralnego obowiązku, by pamięć o tych ludziach, ich cierpieniu i poświęceniu. Prawda o tych tragicznych czynach nie może być zapomniana, a odpowiedzialność za nie wciąż czeka na wyjaśnienie.

Musimy pamiętać o męczennikach Wołynia. Zdajemy sobie sprawę, że w latach 1942-1947 zginęło ponad 100 tys. naszych rodaków. Zostali zamordowani w okrutny sposób przez ukraińskich nacjonalistów, którzy zabijali starców, kobiety, dzieci, mężczyzn – każdego, kto był Polakiem. Apogeum zbrodni ludobójstwa przypadało 11 lipca 1943 roku. To był dzień, w którym z powierzchni ziemi zniknęło praktycznie 100 miejscowości, a ich mieszkańcy zostali bestialsko zamordowani i wrzuceni do bezimiennych mogił. Musimy o tym pamiętać, dlatego że ludzie zamordowani przez Ukraińców nie doczekali się do tej pory ani godnego pochówku, ani jakiegokolwiek krzyża na miejscu, gdzie zostali zamordowani. To jest problem, który w relacjach polsko-ukraińskich musi być odnoszony. Nie ma ekshumacji, godnego upamiętnienia, pochówki, a jesteśmy to, jako ludzie należący do cywilizacji chrześcijańskiej, winni tym, którzy zostali wówczas bestialsko zamordowani – mówił Jan Józef Kasprzyk.

Po raz pierwszy obchodzimy Dzień Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej. Dzień ten ma na celu nie tylko upamiętnienie ofiar, ale także edukowanie o tej nieznanej i często ignorowanej części naszej historii. To także moment, by przypomnieć, jak ważna jest prawda, sprawiedliwość i dążenie do pojednania opartego na szacunku dla cierpienia drugiego człowieka.

To święto obchodzone jest formalnie w takiej nazwie. Chwała, że Sejm w zasadzie jednogłośnie przyjął taką uchwałę po raz pierwszy.  Pamięć o ofiarach zbrodni ludobójstwa popełnionego na Wołyniu przez Ukraińcu trwa od wielu lat. Tę pamięć przenoszą przede wszystkim rodziny ofiar. Co roku gromadzimy się tego dnia na Mszach św., które sprawowane są w całej Polsce, zbieramy się przy upamiętnieniach, których w ostatnich latach powstało wiele. Rodziny ofiar podkreślają, że nie chodzi tutaj o zemstę, ale o pamięć, którą jesteśmy winni ofiarom zbrodni wołyńskiej. Jesteśmy winni domagania się od strony ukraińskiej ekshumacji i upamiętnienia tych, którzy zostali zamordowani tylko dlatego, że byli Polakami i nie mieścili się w obłędnej ideologii nacjonalistów ukraińskich, którzy chcieli widzieć Ukrainę wolną od Polaków – zauważył doradca prezesa IPN.

Władze Ukrainy wydały zgodę na ekshumacje Polaków w Zboiskach i Puźnikach. Jest to krok naprzód w relacjach polsko-ukraińskich, ale patrząc na skalę zbrodni, jest to zdecydowanie za mało. Dodatkowo strona ukraińska nie chce dopuścić do badań pracowników Instytutu Pamięci Narodowej.

Niewątpliwie wydanie zgody na ekshumacje w Zboiskach i Puźnikach  jest krokiem do przodu, ale to jest stanowczo za mało. Mówimy o ogromnej zbrodni, to jest ponad 100 tys. ludzi zamordowanych. Fakt, że odbędą się ekshumacje, cieszy, ale one powinny ruszyć na większą skalę i do prac ekshumacyjnych powinni być włączeni, tutaj jest problem piętrzony przez stronę ukraińską, badacze z Instytutu Pamięci Narodowej – stwierdził były szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.

Niektóre środowiska polityczne na Ukrainie wciąż próbują budować tożsamość na tradycji banderowskiej, co blokuje pojednanie z Polską. Ekshumacje mogłyby ujawnić brutalną skalę zbrodni i obalić mit o wojnie polsko-ukraińskiej. Strona ukraińska obawia się, że odkrycie metod mordu obnaży prawdę o tych niewyobrażalnych zbrodniach.

Wiele środowisk politycznych na Ukrainie próbuje budować tożsamość na tradycji banderowskiej. Jeżeli tak będą czynić, to niestety nie dojdzie do pełnego pojednania między Polakami a Ukraińcami. Nie można budować tożsamości na historii zbrodniarzy. Dlaczego strona ukraińska stara się cały czas nie dopuścić do ekshumacji? Po pierwsze, pokazałyby one skalę tej zbrodni, a po drugie, zadadzą chłam tezie, że była to swego rodzaju wojna polsko-ukraińska. W tych bezimiennych mogiłach leżą niemowlęta, kobiety, starcy, ci, których w bestialski sposób zamordowano. Ekshumacje wykażą, jaka była metodologia tej zbrodni. Relacje, które pozostawiają świadkowie, pokazują, iż było to coś niewyobrażalnego, bo kosami, piłami, siekierami, odrąbywano głowy. Ekshumacje to wszystko wykażą i dlatego jest taka obawa strony ukraińskiej akcentował gość „Aktualności dnia”.

Całą rozmowę z Janem Józefem Kasprzykiem można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj