Niedaleko Przemyśla odkryto skład broni nienależący do Wojska Polskiego. Stał bez żadnego nadzoru przez kilka tygodni
Na Podkarpaciu znaleziono kontenery z amunicją i bronią. Według medialnych doniesień sprzęt wojskowy sprowadziła prywatna firma. Stał on na terenie aeroklubu kilka tygodni, bez żadnego nadzoru. Sprawę bada prokuratura.
Na lotnisku aeroklubu w Laszkach na Podkarpaciu, niedaleko granicy z Ukrainą, odnaleziono osiem kontenerów wypełnionych amunicją i bronią. Nieoficjalnie chodzi o broń przeciwlotniczą.
„Informujemy, że znalezione w miejscowości Laszki na Podkarpaciu kontenery z amunicją i bronią nie są własnością Wojska Polskiego. Odpowiednie służby zabezpieczają miejsce i sprzęt. W tej sprawie należy kontaktować się z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji” – napisało na platformie X Ministerstwo Obrony Narodowej.
Rzecznik MSWiA, Jacek Dobrzyński, podkreślił, że broń sprowadziła do Polski prywatna firma. Zrobiła to legalnie. Sprzęt wojskowy miał trafić na Ukrainę. Nie wiadomo jednak, dlaczego pozostał na prywatnym lotnisku, zupełnie niestrzeżony. Prokuratura Okręgowa w Przemyślu prowadzi śledztwo.
– Taka broń nie powinna być przechowywana w takich warunkach, żeby gdzieś w hangarze, na jakimś lotnisku aeroklubu była składowana – powiedział Jacek Dobrzyński.
Według medialnych doniesień broń – najprawdopodobniej przeciwlotnicza – i amunicja stały niezabezpieczone i niestrzeżone przez kilka tygodni.
– Teraz pytanie, co się dzieje w Polsce rządzonej przez Tuska i Kosiniaka, jeżeli ktoś gdzieś może znaleźć w miejscu do tego nieprzeznaczonym takie ilości broni, z dramatycznymi i ewentualnymi konsekwencjami dla bezpieczeństwa Polaków? – pytał Zbigniew Ziobro, poseł PiS.
W ubiegłym roku wojsko zgubiło 240 min przeciwpancernych. Zostały w transporcie kolejowym – przez prawie dwa tygodnie krążyły po Polsce. Miny odnaleziono w magazynie dużej sieci handlowej. Prokuratura postawiła zarzuty siedmiu osobom – byłym i czynnym żołnierzom.
TV Trwam News



