Kolejne ataki Rosji na Ukrainę
Brutalny atak na Sumy to kolejny dowód na to, że wojna na Ukrainie daleka jest od zakończenia. Rosja nasila działania militarne, ale pojawiają się pierwsze sygnały możliwego porozumienia pokojowego. Jednak eksperci oceniają, że cena może być wysoka.
Rosjanie zaatakowali w ciągu dnia. Wybuch przerwał Mszę świętą. To był najkrwawszy rosyjski atak w tym roku. Dwie rakiety balistyczne uderzyły w niedzielę w centrum miasta Sumy, zabijając 35 osób.
– Krew była wszędzie. Chodziłem w strumieniach krwi – mówił mężczyzna.
Rannych zostało ponad 100 osób. Natarcia ze strony wroga nie słabną. Od rozpoczęcia tak zwanego rozejmu energetycznego zginęło niemal trzy razy więcej Ukraińców, niż w tym samym okresie przed jego rozpoczęciem.
– W okresie od 25 marca do 15 kwietnia Rosjanie przeprowadzili osiem zmasowanych ataków na ukraińskie miasta, zabijając 72 osoby, w tym 11 dzieci – przekazało Centrum Zwalczania Dezinformacji.
Ukraina mierzy się z niepewnością, zarówno co do dalszego wsparcia, jak i ewentualnych rozmów pokojowych.
– Nie jesteśmy w stanie powiedzieć, na jakim etapie są rozmowy pokojowe. Co więcej, nie jesteśmy w stanie powiedzieć nawet, czy toczą się jakiekolwiek rozmowy pokojowe – wskazał ekspert ds. wojskowości, prof. Krzysztof Kubiak.
Choć na takie rozmowy Ukraina jest gotowa od dawna.
„Ukraina – ze swojej strony – już 11 marca wyraziła gotowość przyjęcia propozycji USA, dotyczącej natychmiastowego wprowadzenia tymczasowego 30-dniowego zawieszenia broni. Tymczasem Władimir Putin i jego armia nadal zabijają ukraińskich cywilów” – zwróciło uwagę Centrum Zwalczania Dezinformacji.
Sytuacja na froncie jest napięta. Rosjanie kontynuują ofensywę w obwodzie donieckim, a ukraińska armia informuje o pojmaniu dwóch obywateli Chin walczących po stronie agresora.
– Rosjanie w coraz skuteczniejszy sposób wplątują, czy też angażują się w działania swoich azjatyckich sojuszników, jako że najpierw byli to Koreańczycy z północy, a w tej chwili wiemy o obecności na froncie wojskowego personelu chińskiego – podkreślił prof. Krzysztof Kubiak.
Obaj przyznali, że podpisali kontrakty w Rosji i nie mają związku z chińskim rządem. Jak określili – „wpadli w pułapkę”. Jeden z nich twierdził, że chciał pracować jako medyk. Drugi sądził, że przyjeżdża do Rosji w celach turystycznych.
Prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował, że co najmniej 155 obywateli Chin walczy obecnie w rosyjskich siłach zbrojnych. Pekin zaprzecza, nazywając te doniesienia „nieodpowiedzialnymi”. Skala problemu rośnie. Donald Trump pytany o atak na Sumy odpowiedział atakiem na Zełenskiego i Bidena.
„Nie zaczyna się wojny przeciwko komuś 20 razy większemu od ciebie i potem liczy na to, że ludzie dadzą ci trochę rakiet” – wskazał Donald Trump.
Donald Trump zapowiedział, że nie planuje nowych sankcji wobec Rosji. Za to z Moskwy płyną nowe sygnały. Po niemal pięciogodzinnym spotkaniu z Władimirem Putinem, specjalny wysłannik USA ds. Bliskiego Wschodu, Steve Witkoff, mówił o wyłaniającym się porozumieniu.
– Trochę czasu zajęło nam dotarcie do tego miejsca, jakie są żądania Putina, by osiągnąć stały pokój. Więc poza zawieszeniem broni, otrzymaliśmy na to odpowiedź – zaznaczył Steve Witkoff.
Szczegóły nie są jeszcze znane, ale w tle pojawia się artykuł 5. NATO i tereny Ukrainy okupowane przez Rosję. W obliczu narastającej rosyjskiej agresji Unia Europejska odpowiada kolejnymi sankcjami.
– Oczywiste jest, że pracujemy nad 17. pakietem sankcji – wskazała wiceprzewodnicząca KE, Kaja Kallas.
Z ust wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej padły także zapewniania o kolejnych dostawach broni. Chodzi o przekazanie Ukrainie 2 mln sztuk amunicji artyleryjskiej, której koszt szacowany jest na 5 mld euro.
TV Trwam News




