Eksperci współpracujący z rządem proponują, aby wyrzucać z pracy osoby, które miały rzekomo dopuścić się tzw. mowy nienawiści w internecie
Liberalno-lewicowy rząd przygotowuje przepisy, które mają zakończyć walkę z hejtem i tzw. mową nienawiści w internecie. Władza do pomocy wykorzystuje swoich dziennikarzy i medioznawców. Część z nich chce, by za głoszenie swoich myśli w internecie, wyrzucać ludzi z pracy. Pojawia się coraz więcej głosów, że zmiany to powrót do cenzury.
Projekt ustawy ws. mowy nienawiści przygotował resort sprawiedliwości. Rząd chce ścigać z urzędu niepoprawne politycznie wypowiedzi, m.in. krytykę środowisk LGBT czy skrajnie lewackich inicjatyw. To zwykła cenzura – stwierdził poseł Sebastian Kaleta z PiS.
– Jeśli ktoś będzie twierdził, że są dwie płcie, a nie ich wymyślona liczba, może odpowiadać za mowę nienawiści i dyskryminację środowiska LGBT – ostrzegł Sebastian Kaleta.
Eksperci współpracujący z rządem postulują, aby wyrzucać z pracy osoby, które miały rzekomo dopuścić się przestępstw związanych z mową nienawiści w internecie. Postuluje to medioznawca, dr Katarzyna Bąkowicz, współpracownica rządowej komisji ds. badania rosyjskich wpływów generała Stróżyka.
– Niemcy potrafią sobie zbiurokratyzować wszystko, to też sobie zbiurokratyzowali. Będąc ekspertką ONZ zaproponowałam takie rozwiązanie w polskim biznesie. Nie zdecydowała się na to ani jedna firma, bo firmy się boją – mówiła dr Katarzyna Bąkowicz.
W komisji gen. Jarosława Strużyka, dr Katarzyna Bąkowicz przygotowała raport o zwalczaniu dezinformacji. Jak się później okazało, sama rozpowszechniała fake newsy. Powieliła fałszywą informację o Karolu Nawrockim, który miał rzekomo wykonywać hitlerowskie gesty. Analizy dla komisji przygotowuje też Tomasz Piątek, nazywający się dziennikarzem śledczym. Zarzucił siostrze Karola Nawrockiego, że ma powiązania z Rosją, bo współpracuje z siecią hoteli, która nadal prowadzi działalność w Rosji. Kilka tygodni wcześniej, Tomasz Piątek promował swoją książkę w hotelu tej sieci.
– One są tak oderwani od rzeczywistości, że są raczej wytworem osób, które zamiast kariery publicystycznej i publicznej, powinny zadbać o stan swojego zdrowia – skomentował dr Karol Nawrocki.
Z kolei o rosyjskiej dezinformacji w Polsce na zlecenie komisji Stróżyka raport napisała Anna Mierzyńska, która broniła działalności rosyjskiego agenta Pawła Rubcowa. Za swoje „analizy” zarobiła 15 tys. zł. Tomasz Piątek otrzymał z resortu sprawiedliwości 8 tys. zł. Z kolei w ramach walki z dezinformacją i nienawiścią, pracownicy siłowo przejętych mediów publicznych postulują blokowanie mediów społecznościowych.
Rząd systemowo chce cenzurować intenet. Wpisy bez decyzji sądu będzie mógł usuwać prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej. To wprowadzenie cenzury prewencyjnej – alarmuje prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, dr Jolanta Hajdasz.
– Właściwie każdy podmiot, którego wskażą rządzący, będzie mógł powiedzieć, że to, co np. publikuje portal Radia Maryja czy Telewizji Trwam narusza regulamin czy zasady, którego powinny być nienaruszalne i wobec tego zostanie to zablokowane – mówiła dr Jolanta Hajdasz.
Plany wprowadzania różnych form cenzury oraz ciągłe oskarżanie opozycji o prorosyjskość zbiegają się z kampanią prezydencką.
– Władza sięga po to, co umie najlepiej, czyli po pałkę. Tak na wszelki wypadek będzie się zamykało usta tym, którzy ośmielą się zauważyć, że nie ma żadnych sukcesów. Szczególnie tych zapowiadanych – wskazał politolog, dr Bogdan Pliszka.
KRRiT uznała propozycje rządu za „rażące naruszenie” konstytucyjnych gwarancji wolności słowa.
TV Trwam News



