fot. PAP/Grzegorz Michałowski

NFZ wypłacił ponad 335 tys. zł aptekom realizującym recepty na tzw. pigułkę „dzień po”

Prawie 11 tysięcy recept na tzw.  pigułkę „dzień po” wystawili w ubiegłym roku farmaceuci w ramach rządowego pilotażu. Do września 2024 roku NFZ wypłacił aptekom uczestniczącym w programie ponad 335 tys. zł. To pieniądze z naszych podatków.

Tzw. rząd 13 grudnia uruchomił w maju ubiegłego roku pilotażowy program, który – w założeniu resortu zdrowia – ma ułatwić dostęp do pigułki „dzień po”. Wcześniej prezydent Andrzej Duda nie zgodził się na zniesienie recept na preparat, ponieważ rozwiązanie dopuszczałoby zakup pigułek przez osoby od 15. roku życia.

Rządowy pilotaż jest realizowany, pomimo że mamy bardzo niski przyrost naturalny. Obrońcy życia wskazują też, że „in vitro”, czyli sztuczne zapłodnienie, nie jest rozwiązaniem.

Ewa Kowalewska, dyrektor Human Life International Polska, stwierdziła, że w Polsce przeznacza się pieniądze na niszczenie płodności.

– Niszczy się płodność na wszelkie możliwe sposoby i na to idą pieniądze. Nie zachęca się młodych do tego, żeby chcieli mieć dzieci, ale ułatwia się im to, aby tych dzieci nie mieli. To dramat narodowy. Mało kto o tym mówi, ale to bardzo poważna sprawa. „In vitro” to nie rozwiązanie, ponieważ skuteczność bardzo kontrowersyjnej etycznie metody jest bardzo mała. Na to też jednak idą olbrzymie pieniądze. Widzimy, w jakim kierunku to zmierza. Kiedy urodzi się ostatni Polak? Niektórzy zaczynają już liczyć – powiedziała Ewa Kowalewska.

Do rządowego programu sprzedaży tzw. pigułki „dzień po” przystąpiło ok. 1300 aptek na blisko 12 tys. działających w naszym kraju. Pilotaż ma potrwać do 30 czerwca 2026 roku. Przedstawiciele ministerstwa podnoszą, że nie jest to idealne rozwiązanie. Liczą na zmianę gospodarza pałacu prezydenckiego.

Tzw. pigułka „dzień po” trafiła na listę preparatów dostępnych na receptę w 2017 r, gdy rządziła Zjednoczona Prawica. Decyzja została oprotestowana przez środowiska proaborcyjne.

RIRM

drukuj