fot. pixabay.com

Rząd podejmuje interwencję na rynku masła. Politycy opozycji: za Tuska masło stało się rarytasem

Rząd podejmuje interwencję na rynku masła. Chce zwiększyć ilość produktu na rynku o tysiąc ton. Opozycja podkreśla, że to zagrywka propagandowa, a realną pomocą będzie obniżka VAT-u.

Rafał Trzaskowski winę za ceny masła zrzucał na prezesa banku centralnego.

– 10 zł za kostkę masła. Do tego doprowadził prezes Glapiński – mówił kandydat KO na prezydenta, Rafał Trzaskowski.

Kandydat Platformy zaproponował rozwiązanie: obniżkę stóp procentowych. Z regułami, jakie rządzą ekonomią, nie ma to jednak nic wspólnego – zauważył poseł PiS, Andrzej Śliwka.

– Jeżeli ktoś chce obniżać stopy, to powinien zdawać sobie sprawę z tego, że inflacja będzie rosła – zaznaczył poseł Andrzej Śliwka.

Obniżka stóp nie tłumi inflacji, ale będzie za to impulsem, by ceny poszły w górę. By obniżać stopy, potrzeba ustabilizować inflację. Dziś projekcje wskazują jej wzrost – wyjaśnił prof. Adam Glapiński.

– Wtedy nikt zdrowy na ciele i umyśle nie będzie przecież chciał obniżać stóp procentowych – zwrócił uwagę prof. Adam Glapiński.

Rafał Trzaskowski do swojej politycznej narracji nie przekonał koalicjantów Platformy. Prezes ludowców, Władysław Kosiniak-Kamysz, tłumaczył, że masło jest droższe, bo w górę poszły cena mleka.

– Cena masła największym stopniu zależy od ceny mleka. Oczywiście koszty produkcji, energii – to wszystko ma przełożenie – mówił Władysław Kosiniak-Kamysz.

Instytut Badań Pollster, na zlecenie „Super Expressu”, przeprowadził sondaż, kogo Polacy winią za wysokie ceny masła. Ponad połowa wskazała na premiera Tuska, a prezesa Glapińskiego winą obarcza 20 procent. By zmienić tę proporcję, do gry weszła Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych. Zgodnie z komunikatem rządu, chce ona sprzedać około tysiąc ton mrożonego masła w blokach po 25 kg. Otwarcie ofert ma ruszyć w najbliższy czwartek.

W komunikacie Kancelarii Premiera rząd przyznał się, że ma wpływ na cenę. Twierdzi, że tysiąc ton pomoże w jej stabilizacji.

Poseł Andrzej Śliwka nie podziela tego entuzjazmu.

– Jeżeli rządzący chcieliby podejmować realne działania, podjęliby działania chociażby związane z obniżką VAT-u na żywność, a nie podejmowanie takiej tępej propagandy – wskazał poseł Andrzej Śliwka.

Do podwyższenia inflacji w przyszłym roku przyczyni się decyzja rządu, by przestać chronić przedsiębiorców przed wysokimi cenami energii. Zmrożenie cen dla gospodarstw domowych obowiązuje na 9 miesięcy. Po tym terminie – bez interwencji rządu – wszyscy za prąd zapłacimy więcej.

TV Trwam News

drukuj