fot. cba.gov.plplmediafoto

Prekampania. Brudna gra polityczna z wykorzystaniem służb specjalnych

Kampania wyborcza – choć jeszcze oficjalnie się nie rozpoczęła – nabiera tempa. Lewica przedstawiła swojego kandydata na najwyższy urząd w państwie. Będzie nim wicemarszałek Senatu Magdalena Biejat. Ten prekampanijny wyścig staje się jednak bardzo brutalny. Do brudnej politycznej gry są wykorzystywane służby specjalne.

W mediach pojawiają się niepokojące informacje, że służby specjalne dostały zlecenie wykończenia Karola Nawrockiego. Funkcjonariusze ujawniają, że dostali zlecenie na zbieranie haków. Rozkaz miał pójść z samej góry.

– To są oczywiste zlecenia polityczne – płynące bezpośrednio od Tuska. Wprost mówi o tym w swoich wypowiedziach – mówił europoseł PiS, Mariusz Kamiński.

Wielu funkcjonariuszy nie godzi się jednak na brudną polityczną grę.

– Mamy obrazy całkowicie skandaliczne: służby zamiast zajmować się szeroko pojętym bezpieczeństwem  przeciętnego obywatela, to są uwikłane w różne podejrzane działania polityczne i partyjne – podkreślił ekspert ds. bezpieczeństwa, Jacek Wrona.

W historii III RP nie było takiej sytuacji, aby w tak brutalny sposób atakować politycznego przeciwnika – wskazał prof. Mieczysław Ryba. Widać wyraźnie, że rządzący boją się Karola Nawrockiego.

– Nie da się go sprofilować jako polityka czysto PiS-owskiego: nie był członkiem partii, nie był ministrem, nie sprawował urzędu, który byłby czysto polityczny. W związku z tym jest gorączkowe szukanie jakiegoś bata na niego, stąd takie niewymyślne, ale prymitywne ataki w stylu, że jest on częścią świata przestępczego – stąd aresztowania ludzi, których on znał i prawdopodobna próba zastosowania aresztu wydobywczego, czyli wydobycia zeznań, które by obciążały kandydata; rzecz, która w takiej skali i z taką intensywnością nie zdarzała się w II RP – akcentował politolog i historyk.

W tle tej dyskusji o zaangażowaniu służb w kampanię rząd realizuje swój plan likwidacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Projekt ustawy został już przyjęty przez Radę Ministrów.

– Pracowaliśmy długo nad zmianami, które zlikwidują zło w tej instytucji – mówił premier Donald Tusk.

Tu chodzi tylko o polityczną zemstę na tej instytucji i jej funkcjonariuszach  – ocenił były szef CBA i twórca tej instytucji, Mariusz Kamiński.

– Środowisko PO jest bardzo podatne na korupcję – wskazał polityk.

Lista znaczących postaci obozu władzy, które miały problemy z przestępczością korupcyjną jest długa.

– Myślę tu o takich ludziach jak Nowak – wychowanek Tuska, jego były szef gabinetu politycznego, były minister infrastruktury; jak Sławomir Karpiński, jak pan Nauman, Drzewiecki, Chlebowski, Gawłowski, Grodzki – wyliczał europoseł Mariusz Kamiński.

Mariusz Kamiński przekonuje, że ekipa Donalda Tuska chce zlikwidować te instytucje, które mogą być dla nich groźne w przyszłości. Eksperci alarmują, że likwidacje CBA to zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa.

– Próba likwidacji CBA to nie tylko uderzenie w nasze bezpieczeństwo, jeżeli chodzi o działania zmierzające do korumpowania urzędników państwowych i innego rodzaju, które uderzają boleśnie w ekonomię, ale to również swoista rekomunizacja Polski – akcentował Jacek Wrona.

Wszechobecna korupcja była jednym z elementów państwa totalitarnego. Rząd chce, aby kompetencje i kadry z CBA zostały podzielone między pion antykorupcyjny w Policji, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Krajową Administrację Skarbową. Eksperci ostrzegają, że takie działania doprowadzą do utraty znaczącego potencjału do walki z korupcją. CBA była bowiem służbą, która w sposób kompleksowy podchodziła do zagrożeń korupcyjnych.

TV Trwam News

drukuj