M. Woś: Członkowie komisji ds. Pegasusa chcą atakować Zbigniewa Ziobrę, ale dlaczego to robią? Bo Donaldowi Tuskowi są potrzebne igrzyska
Trybunał Konstytucyjny powiedział, że komisja ds. Pegasusa nie ma prawa działać, a mimo to jej członkowie spotykają się jako grupa posłów, nazywają siebie jakąś komisją i chcą siłą doprowadzić Zbigniewa Ziobrę, żeby się stawił przed tą komisją jako świadek. Zbigniew Ziobro oczywiście jest dla nich wdzięcznym obiektem ataku. Oni chcą atakować Zbigniewa Ziobrę, ale dlaczego to robią? Bo Donaldowi Tuskowi są potrzebne igrzyska – mówił w środowym „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam poseł Michał Woś z Prawa i Sprawiedliwości.
Nielegalna sejmowa komisja śledcza ds. Pegasusa opowiedziała się za uchyleniem immunitetu posłowi i wiceprezesowi Prawa i Sprawiedliwości, Zbigniewowi Ziobrze. Ma to na celu zatrzymanie i siłowe doprowadzenie byłego ministra sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego na przesłuchanie. Michał Woś zaznaczył, że kontrola operacyjna z użyciem Pegasusa była w pełni legalna, co potwierdził niegdyś nawet Adam Bodnar, a sędziowie (w tym również ci przeciwni rządowi PiS) wydawali zgodę na jej stosowanie.
– Władza ustawodawcza, komisja śledcza, (…) nie ma żadnych kompetencji do tego, żeby oceniać orzeczenia sądów. To nie jest kompetencja posłów, żeby patrzeć, czy sąd podjął dobrą czy złą decyzję. W związku z tym Trybunał (Konstytucyjny – radiomaryja.pl) powiedział, że ta komisja nie ma prawa działać, a mimo to (…) oni się spotykają jako grupa posłów, nazywają siebie jakąś komisją i chcą siłą doprowadzić Zbigniewa Ziobrę, żeby się stawił przed tą komisją jako świadek – mówił gość „Polskiego punktu widzenia”.
Poseł PiS przypomniał, że Zbigniew Ziobro deklarował, iż przyjdzie na każdą legalną komisję i nie ma problemu z tym, by mówić o Pegasusie. Nie zamierza on jednak brać udziału w posiedzeniach organu, który – według Trybunału Konstytucyjnego – działa nielegalnie.
– Oni urządzają szopkę polityczną, dlatego też Zbigniew Ziobro złożył zawiadomienie do prokuratury na panią Srokę, na pana Zembaczyńskiego, na pana Trelę, na pana Bosackiego – na tych wszystkich członków komisji, którzy tak prężą muskuły, którzy tak się silą na to, żeby być poważni, a w sposób poważny nie traktuje ich sam Donald Tusk, jak się okazuje, bo ta komisja nawet nie ma dokumentów z CBA. Niby bada kontrolę operacyjną i dokumenty związane z systemem, który był nadzorowany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne, a Centralne Biuro Antykorupcyjne nie przekazuje tej komisji dokumentów. Nawet Donald Tusk uważa, że jest to po prostu śmieszna komisja, ale oni muszą prężyć muskuły. Dlaczego oni to robią? Zbigniew Ziobro oczywiście jest dla nich wdzięcznym obiektem ataku. Oni chcą atakować Zbigniewa Ziobrę (…), ale dlaczego to robią? Bo Donaldowi Tuskowi są potrzebne igrzyska – wyjaśnił Michał Woś.
Mają one być tematem zastępczym dla informacji dotyczących fatalnej kondycji polskiej gospodarki za rządów Koalicji 15 października.
Zbigniew Ziobro nie chce stanąć przed komisją, gdyż nie zamierza przykładać ręki do łamania prawa przez obecną koalicję rządzącą. Premiera Donalda Tuska wprost nazwał przestępcą.
– Jaki by to był przykład dla zwykłych Polaków, gdyby Zbigniew Ziobro miał przykładać rękę do tego bezprawia, które urządza Donald Tusk? – pytał retorycznie Michał Woś.
Warto przypomnieć, że niektórzy członkowie komisji – Przemysław Wipler (Konfederacja), Sławomir Ćwik (Polska 2050) oraz Tomasz Trela (Lewica) – nie posiadają odpowiednich certyfikatów bezpieczeństwa wydanych przez służby, umożliwiających im pracę z dokumentami tajnymi.
– Zawiadomiłem prokuraturę na pana posła Trelę, członka tej komisji, bo przecież też byłem jednym ze świadków tej komisji. Na posiedzeniu zamkniętym powiedziałem coś, co było absolutnie tajne (o klauzuli „tajne”) – byłem upoważniony do tego, żeby to powiedzieć – (…) a potem słyszałem, że poseł Trela biegał po Sejmie, biegał po mediach i mówił o tej informacji. To pokazuje, że to jest po prostu niebezpieczne dla państwa polskiego. Rząd Donalda Tuska tymi komisjami osłabia bezpieczeństwo Polaków – podkreślał poseł PiS.
Informacja, o której mowa, nie była na szczęście wielkiej wagi, ale sam fakt, że została ona opatrzona klauzulą „tajne” nie pozwala, by ją rozpowszechniać. Wobec tego pojawiają się obawy, że wskutek działań komisji ds. Pegasusa mogą wyciec informacje kluczowe nie tylko dla bezpieczeństwa wewnętrznego Polski, ale też NATO czy Unii Europejskiej, ponieważ kontrola operacyjna za pomocą tego oprogramowania była stosowana w przypadku osób podejrzanych m.in. o terroryzm czy szpiegostwo.
radiomaryja.pl




