fot. PAP/EPA

Joe Biden odwołuje wizytę w Europie

NATO obawia się, że nadchodząca zima będzie najtrudniejszą dla Ukrainy od początku rosyjskiej inwazji. W najbliższych dniach do Europy miał przybyć prezydent Stanów Zjednoczonych. Odwołał jednak wizytę.

Prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski, w trakcie wizyty w Waszyngtonie przedstawił Amerykanom wypracowany w Kijowie plan zwycięstwa. Dyskusja nad nim ma być kontynuowana w Ramstein, amerykańskiej bazie w Niemczech. Zaplanowano rozmowy między ukraińskim przywódcą a prezydentem Stanów Zjednoczonych. Nie dojdzie do nich, bo Joe Biden odwołał wizytę w Europie.

„Biorąc pod uwagę przewidywaną trajektorię i siłę huraganu Milton, prezydent Biden przełożył swoją nadchodzącą podróż do Niemiec i Angoli” – podkreślono w oficjalnym oświadczeniu Białego Domu.

Temat Ukrainy jest jednym z dominujących w toczącej się kampanii przed wyborami prezydenckimi. Donald Trump zakończenie wojny uczynił jedną ze swoich głównych obietnic. Kamalę Harris zapytano na antenie CBS, czy zgodzi się na rozszerzenie NATO o Ukrainę. Nie udzieliła jednoznacznej odpowiedzi.

„To są wszystko kwestie, którymi się zajmiemy (…). W tej chwili wspieramy zdolność Ukrainy do obrony przed niesprowokowaną agresją Rosji” – wyjaśniła Kamala Harris.

Nowy sekretarz generalny Sojuszu, Mark Rutte, deklaruje utrzymanie dotychczasowego kierunku wsparcia dla Ukrainy, ale obawia się sytuacji na polu bitwy i tego, co wydarzy się w nadchodzących miesiącach.

– NATO musi i zrobi więcej, aby pomóc Ukrainie. Ukraina może stawić czoła najtrudniejszej zimie od czasu rozpoczęcia inwazji na pełną skalę – zaznaczył Mark Rutte.

Unia Europejska rozszerza sankcje wymierzone w Rosję. Tym razem objęte nimi zostały osoby i podmioty zaangażowane w destabilizację Wspólnoty poprzez dezinformację i ingerowanie w wybory. W Brukseli dalej nie ma porozumienia co do przedłużenia dotychczasowych sankcji już nie o sześć miesięcy, ale trzy lata. Pozwoliłoby to na wypłacenie Ukrainie 50 mld dolarów pożyczki zabezpieczonej poprzez zamrożone rosyjskie aktywa. Zrzucić na nią mają się Bruksela i państwa G7. Na przeszkodzie stoi na razie polityka Węgier.

– Nie zatrzymujemy niczego, ale chcemy przekonać liderów Unii Europejskiej do zmiany strategii wobec Ukrainy, ponieważ ta strategia, jak widać, nie działa – zaznaczył Victor Orban, premier Węgier.

Budapeszt chce wstrzymać się z decyzją o wydłużeniu sankcji na trzy lata do momentu rozstrzygnięcia wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych.

TV Trwam News

drukuj