
https://pl.freepik.com/darmowe-zdjecie/portret-szczesliwi-przyjaciele-siedzi-na-rampie_2953566.htm#from_view=detail_alsolike
Ks. prof. K. Bielawny: Liczba młodych ludzi opanowanych przez grupy demoralizatorów jest tak duża, że grozi nam upadek moralny
Po 1990 roku zafundowano młodzieży alkohol, wszechobecne narkotyki, wyuzdanie seksualne oraz muzykę, która bardzo często niosła za sobą treści demoniczne, a która powodowała zniewolenie duchowe. To się dzieje po dzień dzisiejszy. Liczba młodych ludzi, którzy dają się opanować przez grupy demoralizatorów, jest tak duża, że grozi nam upadek moralny, duchowy. Kiedy młodych zagospodaruje się na przestrzeni złego, to oni nie przejmą pałeczki zmiany pokoleniowej. W naszym kraju sztafeta już została zachwiana – powiedział ks. prof. Krzysztof Bielawny, ojciec duchowny Wyższego Seminarium Duchownego diecezji elbląskiej, na antenie Radia Maryja w środowej audycji „Aktualności dnia”.
Jeśli patrzymy na ostatnie dekady w naszym kraju, to doskonale pamiętamy rok 1989, kiedy miały dokonać się przemiany. Ogromna nadzieja była wśród Polaków. Nadzieja zrodziła się, w momencie gdy powstał Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”, a jeszcze wcześniej, kiedy w 1978 r. na tron papieski został wybrany Karol Wojtyła. To wszystko dawało ogromną nadzieję w czasach komunizmu – zaczął rozmowę na antenie Radia Maryja ks. prof. Krzysztof Bielawny.
– W czasach komunizmu powoli traciliśmy swoją tożsamość, obyczajowość. Próbowano nas na różne sposoby rozmontować jako naród mający ponad tysiąc lat chrześcijaństwa. W 1981 r. mieliśmy stan wojenny, kiedy wyhamowano ogromny entuzjazm zrodzony poprzez „Solidarność” i pontyfikat Jana Pawła II. Stan wojenny spowodował, że reżim komunistyczny na nowo się zorganizował i próbował wygasić to, co było chrześcijańskie (…). Widzimy, co się stało po 1989 roku. Pierwsze dwa lata – po których upadł rząd Jana Olszewskiego – dawały nadzieję, ale później postkomuniści bardzo szybko doszli do władzy – zaznaczył gość Radia Maryja.
Autor pozycji naukowych „Ocalić niepodległość. Dekatolizacja, demoralizacja, demonizacja, depopulacja” oraz „Niepodległość wyszła z Gietrzwałdu” przyznał, że „próba dekomunizacji się nie udała, ponieważ było wielu hamulcowych. Próbowano narzucić nową narrację, a w mediach pracowali starzy dziennikarze, którzy wiedzieli, jak to zrobić”.
– Z przykrością musimy stwierdzić, że dekomunizacja się nie dokonała (…). Dokonała się dekatolizacja. To mało znane pojęcie. W to miejsce siły postkomunistyczne jakby próbowały z całą mocą wyrugować Kościół z przestrzeni społecznej, ośmieszać księży biskupów. Pamiętamy, ile razy prymas Polski, ks. kard. Józef Glemp, był ośmieszany na różne sposoby; ileż napisów pojawiało się na murach miast i wiosek, aby ośmieszyć księży – przypomniał ojciec duchowny Wyższego Seminarium Duchownego diecezji elbląskiej.
Ks. prof. Krzysztof Bielawny zaznaczył, że „przyszłością narodu – jak nas uczono – zawsze była młodzież i dzieci. Sprytnie zorganizowano więc sieć dyskotek, które były w wioskach i miastach. Zwożono tam młodzież, a nam się wydawało, że się nic nie dzieje”.
– Niestety, działo się (…). Po 1990 roku zafundowano młodzieży alkohol, wszechobecne narkotyki, wyuzdanie seksualne oraz muzykę, która bardzo często niosła za sobą treści demoniczne, a która powodowała zniewolenie duchowe. To się dzieje po dzień dzisiejszy. Dzisiaj wiemy, że w Polsce jest około trzech tysięcy klubów nocnych. W jedną noc bawi się w nich około 1,5 mln młodych ludzi, a nawet dzieci. Tam nie obowiązuje żadne prawo. Wszystko wolno. Przez ponad 30 lat młodych ludzi deprawuje się na różne sposoby, demonizuje się ich. Jeśli takiego młodego człowieka się zdemoralizuje, to on nie podejmie już nigdy żadnych poważnych zadań, które przed nim staną – czy to założenie rodziny, czy odpowiedzialność za dobro wspólne – zwrócił uwagę duchowny.
To, co dzieje się w naszej przestrzeni społecznej, szczególnie w świątyniach, gdzie mamy przede wszystkim grupę wiekową powyżej 50 lat i niewielką grupę dzieci i młodzieży, to jest niepokojące dla przyszłości – kontynuował.
– Liczba młodych, którzy dają się opanować przez grupy demoralizatorów, jest tak duża, że grozi nam upadek moralny, duchowy. Przez dziesiątki, jeśli nie setki lat buduje się niepodległość obyczajową. To jest ogromny trud wychować młodego człowieka (…). Natomiast kiedy młodych zagospodaruje się na przestrzeni złego, to oni nie przejmą pałeczki zmiany pokoleniowej. W naszym kraju sztafeta już została zachwiana. Brakuje nauczycieli, rąk do pracy; brakuje tych, którzy by przejmowali ważne urzędy. To jest dramat, który nas dotyka – wskazał ks. prof. Krzysztof Bielawny.
– Bardzo szybko następuje też depopulacja. Rodzi się coraz mniej dzieci, dlatego że młodzi ludzie, którzy zostali zniszczeni moralnie, postrzegają dziecko jako obciążenie (…). W ostatnich miesiącach należymy do krajów, które najszybciej tracą liczbę rodzących się dzieci. Jesteśmy po Białorusi i Czechach – dodał.
Rozmowę z ks. prof. Krzysztofem Bielawnym można odsłuchać [w tym miejscu].
radiomaryja.pl


