Trwa walka z powodzią
Wrocław przygotowuje się na przyjęcie fali kulminacyjnej. Dotrze ona do miasta w piątek, jednak już dziś poziom wody będzie znacznie podwyższony. W Nysie dalej uszkodzony jest wał przeciwpowodziowy. Naprawy wymagał też zbiornik w Raciborzu. Wody Polskie informują, że wrócił on do normalnej pracy. Rano, z udziałem premiera, odbyło się posiedzenie sztabu kryzysowego.
W Nysie miał miejsce zryw mieszkańców, by uratować zagrożone powodzią miasto. W późnych godzinach nocnych ok. dwa tys. osób toczyło nierówną walkę z czasem na miejscowym wale, ponieważ uległ on uszkodzeniu. Wyrwę próbowano załatać z wykorzystaniem śmigłowców. Burmistrz miasta ogłosił ewakuację.
– Sytuacja może się potoczyć w najgorszym kierunku, czyli (nastąpi – radiomaryja.pl) przebicie wału na wysokości Wyspiańskiego i fala z koryta rzeki pójdzie w kierunku miasta – zwrócił uwagę włodarz Nysy, Kordian Kolbiarz.
Wał przy ul. Wyspiańskiego został załatany. Pojawiła się druga – większa – wyrwa przy tamie Jeziora Nyskiego.
Wały przeciwpowodziowe w Lewinie Brzeskim nie zdołały zatrzymać wody. Tu również zapadła decyzja o ewakuacji.
O północy rozpoczął się zwiększony zrzut wody z Zapory Mietków do Bystrzycy. Dwa wrocławskie osiedla: Marszowice 1 i Marszowice 2, są zagrożone podtopieniami. W nocy przy wałach pracowali żołnierze i strażacy.
– Zostaną położone worki (40 tys. worków), żeby podnieść koronę wałów – poinformował prezydent Wrocławia, Jacek Sutryk.
Sytuacja w mieście wymagała pilnych działań. Za nagły zrzut wody odpowiadała spółka Tauron. Wody Polskie nie zostały uprzedzone. Nie zdawały sobie one sprawy z nowego zagrożenia dla miasta.
– Nie wiedząc, że Tauron spuści wodę, nie braliśmy tego pod uwagę – powiedziała prezes Wód Polskich, Joanna Kopczyńska.
Tauron tłumaczył, że o zrzucie poinformował wszystkich, na których wskazywały przepisy.
– Ja od Tauronu nie będę przyjmował tłumaczenia, że działali zgodnie z przepisami, ale niewystarczająco energicznie – oznajmił premier Donald Tusk.
Szef Biura Bezpieczeństwa Narodoweg,o Jacek Siewiera, który w nocy towarzyszył mieszkańcom Nysy, w poniedziałek był przy zbiorniku w Raciborzu, jaki dziś jest niezbędny dla mieszkańców Wrocławia, ale też Kędzierzyna-Koźla i Opola.
– To jest dokładnie ta infrastruktura, która teraz – w tej chwili – zabezpiecza wszystkie duże miasta i czyni największą różnicę między powodzią z 1997 r. a powodzią z 2024 roku – podkreślił szef BBN.
W nocy pojawiły się informacje, że zbiornik wymaga pilnej naprawy.
– Jest informacja o awarii hydrologicznej, a jeśli jest przesadzona, to chciałbym, żebyśmy to wyraźnie usłyszeli – powiedział Donald Tusk.
Wody Polskie potwierdziły, że w Raciborzu doszło do przecieku.
– Udało się ten przeciek ustabilizować geowłókniną i zabezpieczyć. Wojsko przepatrolowało całe obwałowanie tego zbiornika. W tej chwili jest bezpiecznie, zbiornik piętrzy – poinformowała prezes Wód Polskich.
Woda opadła w Głuchołazach.
Po kataklizmie próbuje podnieść się Kłodzko. Woda wdarła się tam m.in. do klasztoru ojców franciszkanów z 1731 roku. Naprawianie szkód po poprzedniej powodzi trwało kilka lat. Gdy zaatakowała tegoroczna powódź, zakonnicy przygotowywali się do renowacji ołtarza głównego.
– W niedzielę była woda do metra wysokości, zalewając parter oraz piwnice jednego i drugiego budynku – poinformował gwardian klasztoru, o. Ignacy Szczytowski.
Na terenach dotkniętych powodzią rząd ogłosił stan klęski żywiołowej.
TV Trwam News



