Obrońca ks. M. Olszewskiego: Państwo prawa umarło
Ks. Michał Olszewski złożył przed sądem zeznania na temat tortur, jakie stosowano wobec niego tuż po zatrzymaniu. Obrońcy kapłana mówią, że ci, którzy usłyszeli zeznania na sali sądowej, byli wstrząśnięci. Na obecność kamer nie zgodził się sąd, który utajnił postępowanie.
W piątek po raz pierwszy od momentu aresztowania opinia publiczna mogła zobaczyć, jak wygląda ks. Michał Olszewski. Kapłan jest wyraźnie wychudzony i blady. Wszystko wskazuje na to, że duchowny stracił dużo kilogramów. Jego obrońcy od dawna alarmują, że stan zdrowia księdza jest bardzo zły.
[GALERIA] Zdjęcia ks. Michała Olszewskiegohttps://t.co/syMDRIZY3g
— Radio Maryja (@RadioMaryja) September 6, 2024
W Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa ks. Michał Olszewski zeznawał w procesie dotyczącym stosowania wobec niego tortur i szykan tuż po zatrzymaniu i w pierwszych tygodniach w areszcie. Jego zeznania były wstrząsające – poinformował obrońca kapłana, mec. Michał Skwarzyński.
– Po relacji ks. Michała na sali rozpraw wszyscy, którzy na tej sali byli, byli po prostu wstrząśnięci – podkreślił adwokat.
Być może z tego powodu na salę sądową nie wpuszczono mediów. Sąd utajnił postępowanie. Po kilku godzinach rozprawy odroczono posiedzenie ws. zażalenia na zatrzymanie księdza do 18 października. Sąd wciąż nie otrzymał od policji, ABW i służby więziennej nagrań z zatrzymania duchownego, jego transportu i pierwszych dni w areszcie. Służby utrzymują, że nie dysponują takim materiałem. Drugi obrońca ks. Michała Olszewskiego, mec. Krzysztof Wąsowski, stwierdził, że to „kuriozum, które ma na celu coś przykryć”.
– Jeżeli słyszymy od Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, że nie rejestrują wielogodzinnej jazdy samochodem, konwoju transportu (…), to może trzeba im pomóc w zakupie sprzętu? – powiedział mec. Krzysztof Wąsowski.
Na kapłana przed budynkiem sądu czekała duża grupa osób solidaryzujących się z nim oraz aresztowanymi urzędniczkami.
– Prokuratura pokazała, że nie ma obecnie państwa prawa. Tak się nie robi. Ksiądz nie zrobił nic złego. Nie postawiono mu żadnego zarzutu. To, że budował Archipelag, to nie jest coś, za co można kogoś posadzić do więzienia – zwróciła uwagę jedna z uczestniczek protestu.
Wiele osób każdego dnia gromadzi się na modlitwie przed aresztami, gdzie są przetrzymywani ks. Michał Olszewski i dwie urzędniczki Ministerstwa Sprawiedliwości. Tak było też przed sądem.
Sąd apelacyjny zdecydował, że kapłan oraz dwie urzędniczki mają opuścić areszt do końca sierpnia. Tuż przed tym terminem prokuratura sformułowała nowe zarzuty. Śledczy uznali, że duchowny był członkiem zorganizowanej grupy przestępczej. Na tej podstawie zwrócili się oni do sądu okręgowego o przedłużenie aresztów o kolejne trzy miesiące. Sędzia Magdalena Wójcik przychyliła się do wniosku prokuratury, lekceważąc wcześniejszą decyzję sądu apelacyjnego. Sędzia wydała decyzję, ale bez ustnego uzasadnienia. Zapowiedziała ona, że przekaże je na piśmie w ciągu tygodnia. Mija dziewięć dni i wciąż go nie ma – to wiąże ręce obrońcom i skazuje zatrzymanych na przebywanie w areszcie do końca listopada.
– Domniemanie niewinności dalej obowiązuje. Mamy zatem osoby niewinne, które są pozbawione wolności, a jednocześnie obrona jest pozbawiona możliwości kontroli takiego środka, mimo że taki środek już raz został skrócony. Konfiguracja koszmarna. Państwo prawa umarło – ocenił mec. Michał Skwarzyński.
W międzyczasie sędzia awansowała na szefową Wydziału Karnego w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Ks. Michał Olszewski wyprowadzany przez policję w kajdankach błogosławił wszystkim zgromadzonym. W jego kierunku rzucano kwiaty.
Ks. Michał Olszewski błogosławi w kajdankach zebrany przed sądem tłum. Kapłan został przewieziony do aresztu. @TV_Trwam @NaszDziennik pic.twitter.com/Hg1jj4knRg
— Radio Maryja (@RadioMaryja) September 6, 2024
TV Trwam News



