Podwyżki dla nauczycieli niższe od zapowiadanych

Nie o 10 proc., co zapowiadała wcześniej minister edukacji, a o 5 proc. wzrosną wynagrodzenia nauczycieli w przyszłym roku. Rozczarowana jest oświatowa „Solidarność”. Proponuje, by pensje nauczycieli powiązać z przeciętną płacą w sektorze przedsiębiorstw.

W tym tygodniu rząd przyjął projekt budżetu na przyszły rok. Minister finansów, Andrzej Domański, był pytany, ile środków znalazł na podwyżki dla nauczycieli.

– Tak jak dla całej sfery budżetowej, podwyżki dla nauczycieli wyniosą 5 proc. – oznajmił Andrzej Domański. 

To zaskoczenie. Nauczyciele słyszeli wcześniej od minister edukacji, że mogą liczyć nie na 5-procentowy wzrost wynagrodzeń, ale na 10-procentowy. Minister Barbara Nowacka tłumaczyła się kiepską sytuacją finansów publicznych, za którą wini poprzedników.

– Będę rozmawiała z panem ministrem Domańskim – zresztą posłowie i posłanki też. Natomiast z drugiej strony musimy też widzieć całość budżetu – stwierdziła Barbara Nowacka.

Rada Dialogu Społecznego domagała się 15 proc. podwyżki. „Solidarność” postulowała, by wynagrodzenia wzrosły o 20 procent. Związek nie kryje rozczarowania.

– Jest to waloryzacja, która nie nadąża za realnym spadkiem wynagrodzenia dla nauczycieli – podkreślił Krzysztof Wojciechowski z oświatowej „Solidarności”.

Przewodniczący sekcji, Waldemar Jakubowski, postuluje powiązanie płac nauczycielskich z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce.

– Tak żeby uniezależnić wzrost płac w oświacie od mechanizmów  politycznych, bo jak Państwo wiecie, w tej chwili jest od ustalany w oparciu o tzw. kwotę bazową, która znajduje się w ustawie okołobudżetowej – zwrócił uwagę Waldemar Jakubowski.   

Propozycja „Solidarności” znalazła się w projekcie, jaki trafił do Sejmu. Na początku roku nauczyciele otrzymali podwyżki sięgające kilkudziesięciu procent.

TV Trwam News

drukuj