[NASZ DZIENNIK] Nie pozwolimy niszczyć Radia Maryja
Zaciekłość w atakach dowodzi jedynie siły Radia Maryja i jego istotnej roli na medialnej mapie Polski. To pokazuje, jak bardzo to medium jest potrzebne społeczeństwu. Atakujący doskonale zdają sobie sprawę, że jeśli uda im się zniszczyć Radio Maryja, to ich przekaz zyska bezprecedensowy monopol w przestrzeni medialnej. Ale jestem przekonana, że im się to nie uda. Nie tylko redemptoryści są odporni na te ataki – także odbiorcy Radia Maryja – powiedziała dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.
***
Nasz Dziennik: W ostatnich dniach Radio Maryja znalazło się pod ostrzałem. Polityk „koalicji 13 grudnia” Roman Giertych postuluje odebranie Radiu Maryja koncesji na nadawanie. Apeluje, aby to była pierwsza decyzja po przyszłej zmianie na urzędzie Prezydenta RP. Pojawia się pytanie, czy teraz czołowe dzienniki i stacje telewizyjne będą bronić wolności mediów w Polsce.
Dr Jolanta Hajdasz: Szczerze mówiąc, z chęcią zobaczyłabym, jak media mainstreamowe stają w obronie Radia Maryja – legalnego nadawcy, który od lat funkcjonuje na podstawie przyznanej koncesji. Jej przyznanie to przecież nie jest jakaś nadzwyczajna procedura administracyjna, której nie można podważać bez solidnych powodów. A tu, powiem jasno, takich powodów po prostu brak. Cała ta sytuacja to wyłącznie sztucznie wykreowany pretekst do politycznej nagonki, bo niektórzy nie potrafią zaakceptować, że Radio Maryja promuje wartości katolickie i ewangelizację, co najwyraźniej kłóci się z ich politycznymi interesami. Atak ten nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia – to jedynie kolejna próba zohydzenia inicjatyw, które służą milionom słuchaczy, takich jak Radio Maryja i Telewizja Trwam. Te media są nie tylko nośnikiem wartości, ale także elementem polskiego rynku medialnego z wszystkimi prawnymi uprawnieniami, jakie mają inne stacje. Mają prawo istnieć i działać bez przeszkód.
W polityce nic nie dzieje się przypadkiem, a zatem jaki jest cel tego ataku?
Jest on zawsze jeden: zniszczyć, a przynajmniej osłabić media, które stoją w kontrze do celów promowanych przez lewicowe i liberalne środowiska. Działania te są perfidne i przebiegłe, bo nikt otwarcie nie powie, że sprzeciwia się uczciwości, wolności słowa czy prawu do wyrażania katolickich poglądów. To byłoby przecież sprzeczne z „ideą demokracji”. Zamiast tego wybierają subtelniejsze metody: zohydzanie, oczernianie, odbieranie dobrego imienia ludziom zaangażowanym w działalność tych mediów. To nie są przypadkowe ataki – to celowe działanie mające na celu niszczenie wizerunku i wywoływanie strachu.
I z reguły odbywa się to według tego samego schematu.
Tak, stosują najbardziej podłe chwyty – od grożenia odebraniem majątku po publiczne poniżanie osób związanych z mediami, które głoszą niewygodne dla nich poglądy. To klasyczny zabieg: wywołaj strach, aby skutecznie sparaliżować przeciwnika. W efekcie zamiast zajmować się swoją misją, jaką jest nadawanie programu i obrona wartości, ludzie ci muszą bronić się przed nieustannymi atakami. Wciąga się ich w niekończące się procesy sądowe, medialne przepychanki, co skutecznie odciąga uwagę od ich faktycznej pracy. To od lat sprawdzona taktyka. Środowiska związane z lewicowym, liberalnym podejściem nieustannie próbują uwikłać Radio Maryja i inne podobne media w walkę, wiedząc, że obojętność mogłaby zostać odebrana jako przyznanie racji przeciwnikom. To zmusza te media do nieustannej obrony, co zabiera czas i energię potrzebną na realizację ich podstawowej działalności. Ataki te są irytujące i wyczerpujące, ale nie są niczym nowym. Niestety, choć nie zaskakują, pozostają niezwykle dokuczliwe i destrukcyjne.
To jest walka nie tylko z Radiem Maryja, lecz także z człowiekiem – o. dr. Tadeuszem Rydzykiem CSsR.
Mogę jedynie wyrazić głębokie współczucie. Ojciec dr Tadeusz Rydzyk od lat staje się celem nieuzasadnionych ataków, podczas gdy – powiedzmy to wprost – powinien odbierać nagrody od polskiego państwa za stworzenie jednego z najważniejszych, najbardziej wartościowych i przez to wpływowych mediów katolickich w kraju. Mam na myśli wszystkie inicjatywy związane z toruńską rozgłośnią: Radio Maryja, Telewizję Trwam, gazetę „Nasz Dziennik”, a także liczne portale internetowe i przedsięwzięcia kulturalne, choćby takie jak Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II w Toruniu czy Fundacja Lux Veritatis. To są instytucje, które zrobiły wiele w interesie ludzi wykluczanych, tych, którzy często nie mają dostępu do wiedzy i pieniędzy. Media redemptorystów są także wierne dziennikarskiej etyce zawodowej i dziennikarskiemu profesjonalizmowi. Ze strony mediów i polityków liberalnych zamiast szacunku o. dr Tadeusz Rydzyk spotyka się jednak z nieustanną krytyką i atakami. To, co stworzył, to nie są byle projekty – to raczej fundamenty, które miały realny wpływ na życie wielu ludzi. Dlatego trudno nie ubolewać nad tym, że zamiast docenienia mamy do czynienia z bezpodstawnymi atakami. Powody tych działań? Są one wręcz śmiesznie słabe i daleko im do jakiegokolwiek uzasadnienia. Niestety, nie widać sposobu, by te niczym niepoparte nagonki można było skutecznie powstrzymać.
Główna oś ataku na Radio Maryja to próba łączenia tej rozgłośni oraz ojców redemptorystów z rzekomymi olbrzymimi pieniędzmi. I to trwa już od lat. Teraz jednak pojawia się nowe narzędzie walki: zapowiedzi odebrania Radiu Maryja koncesji. Wkraczamy więc na pole administracyjne.
Osoby i środowiska, które z taką zaciekłością atakują rozgłośnię, boli to, że Radio Maryja mimo wszelkich przeciwności nie dość, że przetrwało, to jeszcze rozwija się, przynosząc wspaniałe efekty. Dlatego właśnie chcą odebrać mu koncesję – bo wiedzą, że merytorycznie nie mają argumentów, aby je pokonać. Atakują ciosami poniżej pasa. Jestem jednak przekonana, że ojcowie redemptoryści pracujący w Radiu Maryja są na te ataki uodpornieni i je wytrzymają.
Ważne jest jednak, by także słuchacze rozumieli, że te zarzuty są absolutnie bezzasadne. Co więcej, taka zaciekłość w atakach dowodzi jedynie siły Radia Maryja i jego istotnej roli na medialnej mapie Polski. To pokazuje, jak bardzo to medium jest potrzebne społeczeństwu. Atakujący doskonale zdają sobie sprawę, że jeśli uda im się zniszczyć Radio Maryja, to ich przekaz zyska bezprecedensowy monopol w przestrzeni medialnej. Ale jestem przekonana, że im się to nie uda. Nie tylko redemptoryści są odporni na te ataki – także odbiorcy Radia Maryja. Przez cały ten czas mainstreamowe media nie tylko atakowały, ale też kpiły z sympatyków Radia Maryja, ośmieszając ich w kabaretach, filmach czy artykułach. Wystarczy wspomnieć choćby hasło „moherowe berety”, które stało się symbolem tych drwin. Deprecjonowanie nas wszystkich lało się szerokim strumieniem latami. Jednak te ataki zahartowały społeczność Radia Maryja i mam nadzieję, że teraz odbiorcy będą jeszcze bardziej niezłomni wobec takich działań. Jeśli nadejdzie taka potrzeba, jestem pewna, że wszyscy staniemy w obronie tych mediów. Nie pozwolimy sobie odebrać czegoś, co jest dziś jednym z najważniejszych narzędzi realizowania naszego prawa obywatelskiego – wolności słowa. Z niej także katolicy mają pełne prawo korzystać. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości.
Rafał Stefaniuk/Nasz Dziennik



