E. Królikowska-Avis: Ok. 46 proc. Brytyjczyków uważa, że styl życia muzułmanów jest niekompatybilny z brytyjskim. Tak naprawdę myślę, że to nie jest 46 proc., tylko 76 albo 86 procent
Ok. 46 proc. Brytyjczyków uważa, że styl życia muzułmanów jest niekompatybilny z brytyjskim. Tak naprawdę myślę, że to nie jest 46 proc., tylko 76 albo 86 procent. To wszystko się tli i to wybuchnie pod kolejnym pretekstem. Protesty będą coraz większe i coraz silniejsze – mówiła w środowym „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam Elżbieta Królikowska-Avis, publicystka, wieloletnia korespondentka polskich mediów w Wielkiej Brytanii.
W ostatnich dniach w Londynie doszło do pożaru gmachu Somerset House, mieszczącym Courtauld Gallery.
– Ten budynek ma charakter tożsamościowy. Jest to siedziba renesansowa księcia Somerseta, który widocznie nabroił, ponieważ został ścięty w Tower i ta siedziba została wtedy przejęta przez koronę. Właściwie od początku, a przynajmniej przez ostatnie 200 lat, pełniła różnorodne funkcje (…). Moim zdaniem jest to budynek symboliczny – na tyle symboliczny, na ile np. katedra Notre Dame jest symboliczna w stosunku do całego chrześcijaństwa. (…) Tak jak w katedrze Notre Dame, zapłon nastąpił na strychu. To typowe dla podpaleń, żeby nie było możliwości ratowania całości – mówiła Elżbieta Królikowska-Avis.
Korespondentka zwróciła uwagę, że media brytyjskie nie próbują tłumaczyć, w jaki sposób doszło do pożaru. Może to wskazywać na krycie sprawców podyktowane poprawnością polityczną.
– Moim zdaniem jest to czyn terrorystyczny, podpalenie przez muzułmanów brytyjskich czy też londyńskich, którzy doskonale zdają sobie sprawę z (…) tożsamościowego charakteru tego budynku – stwierdziła publicystka.
Od dłuższego czasu w Wielkiej Brytanii dochodzi do szokujących zbrodni popełnianych przez nielegalnych imigrantów i ich potomków, często zradykalizowanych przez fundamentalizm islamski. Ostatnio społeczeństwem brytyjskim wstrząsnęło barbarzyńskie morderstwo trzech dziewczynek, dokonane przez 17-latka pochodzenia rwandyjskiego. Sprawca ranił także dziesięć innych osób. To wydarzenie wywołało falę protestów, które media liberalno-lewicowe nazwały – jak często bywa w takich przypadkach – „skrajnie prawicowymi”.
Rozmówczyni TV Trwam zaznaczyła, że w Zjednoczonym Królestwie nie ma czegoś takiego jak „skrajna prawica”. Partia Reform UK, która jest tak określana, ma po prostu charakter konserwatywny i wypełnia polityczną niszę, jaka powstała po tym, jak Partia Konserwatywna „skręciła w lewo”. Prawica, na którą trwa medialna nagonka, stara się bronić tradycyjnych brytyjskich wartości.
– Nie dalej jak przedwczoraj oglądałam badania opinii publicznej w Wielkiej Brytanii (to był YouGov czy też inny think tank) i co się okazało? Okazało się, że ok. 46 proc. Brytyjczyków uważa, że styl życia muzułmanów jest niekompatybilny z brytyjskim. Tak naprawdę myślę, że to nie jest 46 proc., tylko 76 albo 86 proc., bo przecież muzułmanów w Wielkiej Brytanii jest tylko cztery miliony – sześć proc. populacji brytyjskiej. (…) Wszystkich „kolorowych” mniejszości (…) jest tylko 10 milionów, w tym cztery miliony muzułmanów. Natomiast atmosfera politycznej poprawności jest taka, że oni mają zawsze rację. Czy to występując w lewicowo-liberalnej BBC, czy też w komercyjnej ITV, reprezentant – powiedzmy – stowarzyszenia muzułmańskiego ma zawsze rację. Tak samo podczas spraw sądowych okazuje się np., że bandyta czy gwałciciel z Nigerii nie może podlegać ekstradycji do swojego kraju urodzenia, ponieważ działa tutaj prawo łączenia rodzin. Jest ożeniony z jakąś Brytyjką i wobec tego sąd nie zwraca uwagi na szkody społeczne, jakie może spowodować obecność tego człowieka na Wyspach – mówiła Elżbieta Królikowska-Avis.
Protesty przeciwko islamskiemu terrorowi i nielegalnej migracji, choć w tym roku wyjątkowo silne, nie są niczym nowym. Społeczeństwo reaguje w ten sposób na każdą głośną zbrodnię czy akt terroru i związaną z tym niesprawiedliwość społeczną.
– Formuła jest identyczna. Najpierw Scotland Yard, czyli Metropolitan Police, próbuje ukryć nazwisko winowajcy oraz jego pochodzenie. (…) Tak było tutaj (w przypadku wspomnianego wcześniej morderstwa trzech dziewczynek – radiomaryja.pl). Moim zdaniem podobna historia jest w przypadku podpalenia Somerset House. (…) Scotland Yard nic nie mówi, ukrywa. Potem (…) okazuje się, że informacje, tak czy inaczej przeciekły do mediów. (…) Społeczeństwo dopomina się prawdy. Prawda wychodzi na jaw, okazuje się, że to był kolejny atak terrorystyczny – zaznaczyła publicystka.
Rozmówczyni Radia Maryja wskazała, że nielegalna migracja doprowadziła do powstania nowych rodzajów przestępstw, których wcześniej nie odnotowywano w Wielkiej Brytanii. Popełniają je głównie imigranci z Afryki lub Azji (przede wszystkim z Pakistanu).
– Np. zbrodnie honoru (czyli tzw. honorowe zabójstwa członków rodziny, wywodzące się z kultury islamskiej – radiomaryja.pl), o których wiemy. Rocznie jest to ok. 140 ujawnionych przypadków. Druga sprawa: tzw. mother-in-law crimes – zbrodnie teściowych. To dotyczy Hindusów, Pakistańczyków i Banglijczyków. Rzecz polega na tym, że rodzice dziewczyny wnoszą posag. Jeżeli posag się teściowej nie podoba, dochodzi do oblania synowej gorącym tłuszczem, a czasem i podpalenia. (…) Po trzecie: „white meat gangs”. To są gangi (zwykle Pakistańczyków), które przysposabiają młode białe dziewczęta do prostytucji. To po prostu handel żywym towarem – wymieniała korespondentka.
Do tego dochodzą również choroby, które wcześniej nie występowały w tej części świata.
Ponadto imigranci niszczą budżet państwa. Bardzo często są oni roszczeniowi i nie pracują, zamiast tego utrzymując się z tzw. socjalu. M.in. to doprowadziło do referendum brexitowego. Wsparcie finansowe dla niepracujących nielegalnych imigrantów finansowane jest z kieszeni podatników, czyli większości rdzennych Brytyjczyków. Budzi to zrozumiałe niezadowolenie społeczne, przejawiające się w wybuchających co rusz protestach.
– To wszystko się tli i to wybuchnie pod kolejnym pretekstem. Wtedy będzie jeszcze gorzej, dlatego że osiem lat temu władze brytyjskie obiecały Brytyjczykom, że wszystko się zmieni. Nic się nie zmieniło. Protesty będą coraz większe i coraz silniejsze, tyle że nie możemy liczyć na brytyjskich Konserwatystów. Możemy liczyć tylko na Reform UK Nigela Farage’a. (…) Sytuacja jest podobna do sytuacji Donalda Trumpa. Niektórzy Brytyjczycy w sposób jawny nie deklarują swojego poparcia dla Farage’a, tak jak niektórzy Amerykanie boją lub wstydzą się deklarować swoje poparcie dla Donalda Trumpa, ale przyjdzie taki moment, że przestaną się wstydzić – mówiła Elżbieta Królikowska-Avis.
radiomaryja.pl



