fot. PAP/EPA

Ukraina kontynuuje ataki w obwodzie kurskim

Według informacji, jakie przekazał prezydent Wołodymyr Zełenski, Ukraina kontroluje obszar ponad 1250 kilometrów kwadratowych na terytorium Rosji. W Niemczech kanclerz Olaf Scholz zareagował na głośną dyskusję w prasie, która doniosła, że Berlin ograniczy pomoc wojskową dla Kijowa.

Ukraina kontynuuje ofensywę na obszarach rosyjskiego obwodu kurskiego.

Na dziś nasze siły kontrolują ponad 1250 kilometrów kwadratowych terytorium wroga i 92 osady. Nadal wzmacniamy nasze pozycje, stabilizujemy wyznaczone obszary i co jest bardzo ważne, uzupełniamy fundusz wymiany dla Ukrainy – powiedział Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy.

W ostatnich dniach siły Ukrainy zniszczyły kolejny, ostatni most na rzece Sejm, który dla rosyjskich sił stacjonujących w regionie był ważnym punktem logistycznym. Jak wskazał prezydent Wołodymyr Zełenski, taki jest właśnie cel całej operacji – utworzenie strefy buforowej i osłabienie rosyjskiej machiny wojennej.

Ważne jest, aby partnerzy byli z nami w tej determinacji, a wtedy Rosja nie będzie miała innego wyjścia, jak tylko sprawiedliwy pokój. Musimy zmusić Rosję z całej siły i razem z naszymi partnerami do pokoju – mówił Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy.

Dwudziesty pakiet wsparcia dla Ukrainy o wartości ok. 105 mln euro ogłosił duński rząd. Fundusze mają zostać przeznaczone na zakup broni od ukraińskiego przemysłu obronnego oraz od międzynarodowych partnerów. O dalszym wsparciu zapewnia także Berlin, mimo że według medialnych doniesień w opracowywanym niemieckim budżecie nie zostały przewidziane środki na pomoc Ukrainie. Zaprzeczył temu kanclerz Olaf Scholz.

„Niemcy są i pozostają największym zwolennikiem Ukrainy w Europie. Kontynuujemy nasze wsparcie pożyczką w wysokości 50 miliardów euro, którą uruchamiamy wraz z grupą G7. Umożliwia to Ukrainie pozyskiwanie broni na dużą skalę. Może na tym bazować” – napisał Olaf Scholz.

Niemcy dalej uważają się również za kraj, który dostarcza na Wschód największą pomoc militarną. Kroki Kijowa bacznie śledzi Białoruś. Lojalny sojusznik Władimira Putina, Aleksandr Łukaszenka, kilka dni temu poinformował, że wzdłuż całej granicy z Ukrainą rozmieszczone zostały białoruskie wojska.

Granica białorusko-ukraińska jest zaminowana jak nigdy dotąd – poinformował Aleksander Łukaszenka, białoruski dyktator.

Na granicę miały zostać wysłane również siły lotnicze, jednostki rakietowej obrony przeciwlotniczej oraz wojska radiotechniczne. Jak przekazał białoruski dyktator to odpowiedź na „agresywną politykę Ukrainy”, która – jak twierdzi Aleksandr Łukaszenka – przy granicy z Białorusią rozmieściła ponad setkę swoich żołnierzy. Narracja ta stoi w sprzeczności z tym, co twierdzi Państwowa Służba Graniczna Ukrainy. Wskazuje bowiem, że nie odnotowała wzrostu liczby sprzętu lub personelu białoruskich wojsk w pobliżu swoich granic.

TV Trwam News

drukuj