Spór o składkę zdrowotną. Różnice zdań powodują, że zmiany w naliczaniu składki pojawią się w przyszłym roku
Rządzące Polską partie polityczne stworzyły nie jedną, a cztery propozycje zmian w składce zdrowotnej. Rozbieżności są tak duże, że Narodowy Fundusz Zdrowia może zyskać 30 miliardów złotych albo je stracić. Różnice zdań powodują, że jakiekolwiek zmiany w naliczaniu składki zdrowotnej pojawią się najprawdopodobniej w przyszłym roku.
Ulgi w składce zdrowotnej są jednym z zapisów znajdujących się w umowie koalicyjnej. Premier Donald Tusk przyznał, że spór o to, komu i w jakim stopniu ścinać składkę nasilił się w ostatnim czasie.
– Nie dopuszczę do tego, żeby to było jakieś targowisko politycznej próżności, że partie koalicji 15 października będą sobie wyrywały ten projekt – wskazał premier Donald Tusk.
Polska 2050 proponuje wprowadzić trzy ryczałtowe kwoty składki liczone od średniego wynagrodzenia. Wysokość składki w konkretnym miesiącu uzależniona byłaby od kwoty wszystkich oskładkowanych przychodów ubezpieczonego. Musimy obniżyć składki zarówno dla pracownika, jak i dla przedsiębiorcy – przekonywał poseł Ryszard Petru.
– Zbyt wysokie opodatkowanie powoduje, że ludzie przestają pracować albo przestają prowadzić działalność gospodarczą. To chyba nie jest taki cel. (…) Zaproponowaliśmy dokładnie takie same składki dla przedsiębiorców i pracowników. Z tym że będzie to kosztowało 30 mld złotych – zaznaczył Ryszard Petru.
Za to musiałby zapłacić Narodowy Fundusz Zdrowia. Jednak wszczęta przez Brukselę procedura nadmiernego deficytu ogranicza pole do wydatkowania publicznych pieniędzy. Wobec czego minister finansów optuje za swoim projektem przygotowanym razem z resortem zdrowia. Wedle ich propozycji rozliczający się na skali podatkowej mieliby płacić składkę w wysokości 9 proc. od 75 proc. minimalnego wynagrodzenia. Wysokość składki ma być stała, niezależna od osiąganego dochodu – zaznaczył minister finansów, Andrzej Domański.
– Jesteśmy w stanie zapewnić finansowanie obniżonej składki zdrowotnej na poziomie do czterech miliardów złotych. Takie są w tej chwili realia budżetowe – mówił Andrzej Domański.
Z kolei Polskie Stronnictwo Ludowe chce wrócić do stanu sprzed wprowadzenia Polskiego Ładu. Jak zapowiedział wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, Ludowcy nie ustąpią w tej sprawie.
– Mówiliśmy wielokrotnie o składce zdrowotnej, że to jest sprawa naszego być albo nie być w koalicji – zaznaczył Władysław Kosiniak-Kamysz.
Zupełne odwrotny projekt od pozostałych ma Lewica. Ich koncepcja zakłada zastąpienie od 2026 roku obecnej składki zdrowotnej dziewięcioprocentowym podatkiem od zdrowia, który będą uiszczać zarówno płatnicy PIT, jak i CIT. Miałby na tym zyskać Narodowy Fundusz Zdrowia.
– To oznacza, że firmy, takie jak Biedronka, Lotos czy Google, będą w końcu dokładać się do naszego interesu społecznego. Propozycja Lewicy to jedyna propozycja w tym Sejmie, która zwiększa nakłady na ochronę zdrowia. To jest 30 mld złotych do przodu – wskazał rzecznik Lewicy, Łukasz Michnik.
Niezależnie od tego, co wyniknie z koalicyjnego sporu, premier Donald Tusk zapowiedział, że Polacy za składkę zdrowotną nie będą płacić symbolicznie.
– Pamiętajmy, że za zdrowie trzeba płacić, więc nie spodziewajmy się, że efektem końcowym pracy będzie decyzja, że de facto nie będziemy płacić – podkreślił Donald Tusk.
Składka zdrowotna wzrosła dwa lata temu. Rząd Mateusza Morawieckiego wprowadził podwyżkę na mocy Polskiego Ładu. W tym momencie musimy ulżyć najmniejszym, którzy nadal są motorem napędowym dla polskiej gospodarki – wskazał ekonomista, dr Artur Bartoszewicz.
– Musimy zacząć chronić mikro i małe przedsiębiorstwa. Średnim przedsiębiorcom musimy dać możliwość zapłacenia swoistej rekompensaty za stosowanie bądź niestosowanie takich rozwiązań, ale to duży przedsiębiorca powinien być obciążony – zwrócił uwagę dr Artur Bartoszewicz.
Pracownicy Kancelarii Premiera poinformowali, że jakiekolwiek zmiany w naliczaniu składki zdrowotnej mają pojawić się dopiero w przyszłym roku. Planem minimum ma być rezygnacja poboru składki od sprzedaży aktywów stałych, czyli np. sprzedaży samochodu.
TV Trwam News



