fot. PAP/Leszek Szymański

Krajowa Rada Sądownictwa będzie pozbawiona finansowania?

Liberalno-lewicowy rząd spróbuje zagłodzić Krajową Radę Sądownictwa. Takie sygnały wysyła doradca premiera Donalda Tuska, minister Maciej Berek. Opozycja alarmuje, że to kolejna próba zniszczenia konstytucyjnego organu państwa prawa.

Koalicyjny rząd Donalda Tuska nie wyklucza, że przy kształtowaniu budżetu państwa na przyszły rok pozbawi finansowania Krajowej Rady Sądownictwa. Chce obciąć środki na pensję dla członków KRS. Osobisty doradca premiera Donalda Tuska, minister Maciej Berek, poinformował, że rozmawiał już o tym z ministrem finansów.

Przy projektowaniu nowego budżetu będziemy musieli odpowiedzieć sobie na pytanie, czy nadal te osoby, które zajmują stanowiska w świetle uchwał sejmowych w sposób wadliwy i nielegalny, powinny być finansowane? – powiedział Maciej Berek, członek Rady Ministrów, przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów.

Przewodnicząca KRS, sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka, zwróciła uwagę, że takie działania byłby nielegalne i wbrew obowiązującym przepisom.

Nie obawiam się za bardzo o budżet Krajowej Rady Sądownictwa. (…) Nie biorę tego serio. W zakresie, w którym ustawy przewidują sztywne wydatki, to nie mogą tego zrobić – zaznaczyła Dagmara Pawełczyk-Woicka, przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa.

Po zmianie władzy koalicyjna większość przyjęła w Sejmie uchwałę, w której bez żadnej podstawy prawnej stwierdziła, że Krajowa Rada Sądownictwa działa niezgodnie z konstytucją i unijnym prawem. Politycy koalicji rządzącej cały czas podważają jej decyzje i sabotują pracę rady, mimo że sądy potrzebują wyboru nowych sędziów, co potwierdził sam minister Adam Bodnar, minister sprawiedliwości.

Praktycznie w każdym polskim sądzie brakuje obecnie jednego, dwóch, trzech sędziów, którzy mogliby wykonywać prace orzecznicze i odciążyć koleżanki i kolegów w codziennej pracy – mówił Adam Bodnar,

Rządzący krytykują KRS, jednak nie przeszkadza to posłom koalicji pobierać uposażeń z rady za udział w jej posiedzeniach. Polityczne naciski na Krajową Radę nie przyniosły efektów, więc na początku lipca do siedziby KRS wkroczyli prokuratorzy nasłani przez Adama Bodnara wraz z policją. Zniszczyli szafy i przejęli dokumenty, które były w dyspozycji rzeczników dyscyplinarnych sędziów.

Mamy do czynienia z próbą sił. Obie strony chcą siły, a nie dialogu. Z tego wynika większe zamieszanie w państwie i pogłębienie anarchii. Nic dobrego – podkreślił Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu z Konfederacji.

Rządzący podjęli próbę reformy Krajowej Rady Sądownictwa. Przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości rozmawiali o zmianach z Kancelarią Prezydenta. Resort proponował, aby do prac w KRS nie byli dopuszczani sędziowie powołani przez Andrzeja Dudę – według nowych przepisów po 2017 roku. Rząd przekonywał, że zmiany są konieczne, aby zadowolić Komisję Europejską.

Przecież nie dawno Komisja Europejska zakończyła procedurę z art. 7 i  powiedziała, że wszystko jest w Polsce w porządku, że praworządność w Polsce została przywrócona, że nie ma potrzeby zmieniania prawa. Okazało się, że już jesteśmy praworządnym państwem – powiedział Andrzej Duda, prezydent RP.

Ostatecznie prezydent Andrzej Duda zdecydował się na odesłanie ustawy bez podpisu do zbadania przez Trybunał Konstytucyjny. Było to konieczne – komentował poseł Prawa i Sprawiedliwości, Marek Ast. Wdrożenie przepisów oznaczałoby pozbawienie jednej trzeciej środowiska sędziowskiego możliwości udziału w pracach KRS i wyboru nowych sędziów.

Nie ma tego rodzaju możliwości różnicowania i przy okazji naruszało to prerogatywę prezydenta. To jest zakwestionowanie wyłącznej prerogatywy prezydenta do powoływania sędziów – zwrócił uwagę Marek Ast.

Najprawdopodobniej orzeczenie Trybunału nie będzie brane pod uwagę przez obecny rząd, który podważa też status najważniejszego w Polsce sądu konstytucyjnego.  Status Trybunału Konstytucyjnego podważa też część sędziów, którzy byli przeciwni reformie wymiaru sprawiedliwości. Jest wśród nich sędzia Sądu Najwyższego, Włodzimierz Wróbel.

–  Byłoby to szybciej, gdyby w Polsce istniał Trybunał Konstytucyjny, ale go nie ma. Zapominamy, że państwo, które nas otacza, nie jest państwem zgodnym z konstytucją – akcentował Włodzimierz Wróbel, sędzia Sądu Najwyższego.

Paraliżowanie prac KRS, podważanie statusu nowych sędziów oraz marginalizacja Trybunału Konstytucyjnego prowadzi do paraliżu wymiaru sprawiedliwości.

Z tytułu tych wyroków często powstają bezpośrednie uprawnienia dla obywateli. To jest po prostu niedopuszczalne. Nie wyobrażam sobie tego w państwie prawa – podkreśliła Dagmara Pawełczyk-Woicka.

Ostry spór o polskie sądownictwo trwa od początku rządów Prawa i Sprawiedliwości, które chciało przeprowadzić wielką reformę sądów w Polsce.

TV Trwam News

drukuj