Na ulicach Wielkiej Brytanii toczą się nieustanne protesty przeciwko polityce migracyjnej. W tym samym czasie muzułmanie urządzają krwawe polowania na białych obywateli
Przez Wielką Brytanię przetaczają się masowe protesty. Wiele osób zostało aresztowanych. Są wśród nich ci, którzy w internecie krytykowali brytyjską politykę migracyjną. Tymczasem muzułmanie chodzą po brytyjskich ulicach i urządzają krwawe polowania na białych ludzi.
Poziom agresji w Wielkiej Brytanii jest ogromny. Muzułmanie chodzą po ulicach z maczetami i urządzają polowania na białych ludzi, atakując ich na oczach funkcjonariuszy.
Mieszkańcy Wielkiej Brytanii żyją w ogromnym strachu. Atakowane są służby, dewastowane sklepy, kawiarnie, palone samochody. Na ulicach muzułmanie wprost nawołują do przemocy.
– Musimy poderżnąć im gardła i pozbyć się ich wszystkich – wskazał Ricky Jones, radny Partii Pracy, która obecnie sprawuje władzę w Wielkiej Brytanii.
Labour Councillor Ricky Jones gives an inflammatory speech calling for people to “cut their throats” of the ‘Nazis and fascists’.
This is incitement from a elected member of the Labour Party.@Keir_Starmer you have caused this by whipping up hatred against the working class. https://t.co/jJ09dzpRBg pic.twitter.com/dUkWvv8cPA
— Turning Point UK (@TPointUK) August 8, 2024
Do wybuchu fali przemocy w kraju doszło po ataku nożownika w Southport. Czarnoskóry mężczyzna zabił tam trzy dziewczynki, a wiele innych dzieci i ich opiekunki zranił. To wywołało oburzenie Brytyjczyków, którzy wyszli na ulice, aby zaprotestować przeciwko polityce migracyjnej. Protestować jednak nie mogą, władze i media nazywają ich faszystami. Spotykają ich także surowe kary.
– Takie protesty będą się zdarzać – moim zdaniem – nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale także we Francji i innych krajach. Myślę, że to będzie co raz ostrzejsze – mówił de Jerzy Żurko, socjolog.
W Wielkiej Brytanii nie wolno też o tym mówić w internecie ani udostępniać postów. Władze traktują to jako faszyzm i wzmacnianie antyimigranckich nastrojów. Wiele osób w tym kontekście stawia pytanie o wolność słowa.
– Dzisiaj mamy wyrok za zachowanie online. To przypomnienie dla wszystkich, że niezależnie od tego czy jesteś bezpośrednio zaangażowany, czy też jesteś zaangażowany zdalnie, jesteś winny i zostaniesz postawiony przed sądem, jeśli złamałeś prawo – powiedział Keir Starmer, premier Wielkiej Brytanii.
Nie da się ukryć, że to co dzieje się w Zjednoczonych Królestwie, stanowi ostrzeżenie dla pozostałych krajów do czego prowadzi bezrefleksyjne przyjmowanie nielegalnych migrantów.
TV Trwam News



