Zjednoczona Prawica: D. Tusk próbuje zrzucić z siebie odpowiedzialność za zatrzymanie polskich żołnierzy pilnujących granicy
Politycy Zjednoczonej Prawicy twierdzą, że Donald Tusk próbuje zrzucić z siebie i swojego rządu odpowiedzialność za to, co dzieje się w sprawie żołnierzy, którzy oddali strzały ostrzegawcze na granicy z Białorusią. Premier nie mówił nic o wycofaniu zarzutów wobec wojskowych ani udzieleniu im pomocy prawnej.
Posłowie Rafał Bochenek, Sebastian Kaleta i Jacek Ozdoba podkreślili, że piątkowe oświadczenie premiera ws. żołnierzy aresztowanych za oddanie strzałów ostrzegawczych na granicy polsko-białoruskiej nie wnosi praktycznie nic oprócz ogłoszenia zamiaru odwołania zastępcy Prokuratora Generalnego ds. wojskowych.
Politycy wskazali, że na konferencji szefa rządu zabrakło informacji o rozwiązaniu zespołu, który ma ścigać żołnierzy broniących granicy, a także deklaracji o wycofaniu zarzutów wobec wojskowych i udzieleniu im pomocy prawnej.
Sebastian Kaleta mówił, że sprawa powinna być umorzona, a minister Adam Bodnar zdymisjonowany. Poseł Suwerennej Polski bronił też prok. Tomasza Janeczka, którego rząd chce obwinić za zaistniałą sytuację. Polityk wskazał, że prokuratora pozbawiono narzędzi do wykonywania jego funkcji.
– Próba stworzenia kozła ofiarnego z pana prokuratora Janeczka jest tchórzostwem i Tuska, i Bodnara. Dlaczego? Z tego powodu, że po przejęciu siłowym prokuratury, neoprokuratura Bodnara odcięła wszystkich zastępców Prokuratora Generalnego, którzy protestowali przeciwko tej zmianie, od wszelkich możliwości wykonywania własnych zadań. Między innymi mowa o zarządzeniu z 22 kwietnia podpisanym przez „Neoprokuratora Krajowego”, pana Dariusza Korneluka, które zostało faktycznie wdrożone i na mocy tego zarządzenia pan prokurator Janeczek nie miał żadnych instrumentów w Prokuraturze Krajowej, żeby wykonywać jakiekolwiek działania – mówił Sebastian Kaleta.
Poseł Jacek Ozdoba krytykował z kolei zarzuty stawiane żołnierzom. Polityk wskazywał, że oskarża się ich o to, iż strzały, które oddali, naraziły na bezpośrednie niebezpieczeństwo migrantów próbujących nielegalnie przekroczyć granicę.
– To nie żołnierze są tutaj na pierwszym miejscu, tylko migranci, ale przejdźmy dalej. Nie dość, że oficjalnie Prokurator Generalny mówi ustami swojej rzecznik, że dalej pociągani do odpowiedzialności mają być żołnierze, ponieważ rzekomo narazili oni na niebezpieczeństwo nachodźców, to dalej funkcjonuje zespół do oceny prawno-karnej działań funkcjonariuszy – zwrócił uwagę Jacek Ozdoba.
Politycy Zjednoczonej Prawicy oczekują od rządzących, że staną po stronie polskich żołnierzy.
RIRM




