PAP/Paweł Supernak

Wiec KO w Warszawie kolejną sposobnością do atakowania PiS przez premiera D. Tuska

W Warszawie odbył się wiec Koalicji Obywatelskiej. Premier Donald Tusk – podobnie jak przez całą kampanię do Parlamentu Europejskiego – atakował Prawo i Sprawiedliwość.

Koalicja Obywatelska organizowała podobne wiece w Warszawie przed wyborami parlamentarnymi – 4 czerwca i 1 października ubiegłego roku. Dziś premier Donald Tusk kolejny raz zaatakował Prawo i Sprawiedliwość i listy, jakie partia wystawiła na wybory do Parlamentu Europejskiego.

– Czy mamy się wstydzić za naszych reprezentantów w Brukseli? Czy naprawdę chcielibyśmy wysłać reprezentację złodziei, delegację łajdaków, ludzi bez sumienia, ludzi, którzy okradali Polskę przez tyle lat? – mówił premier Donald Tusk.

To zarzut, który rządzący powtarzają pod adresem PiS-u przez całą kampanię. Oskarżają Zjednoczoną Prawicę m.in. o niewłaściwe wydatkowanie środków z Funduszu Sprawiedliwości i bez przetargów. Oskarżenia przybrały na sile właśnie w ostatnich tygodniach – na finiszu kampanii do Europarlamentu.

– Mieliśmy do czynienia z wielkim mechanizmem kierowania pieniędzy do swoich – wskazał minister spraw wewnętrznych i administracji, Tomasz Siemoniak.

– To jest kampania nienawiści w stosunku do Prawa i Sprawiedliwości, bo nawet w tych wyciekach nie ma konkretów, a tylko pomówienia, jakieś konfabulacje – zwrócił uwagę poseł PiS, Zbigniew Kuźmiuk.

Koalicja rządząca w kampanii wielokrotnie zarzucała PiS-owi także prorosyjskość.

– Płatni zdrajcy, pachołki Rosji – tak przed niemal miesiącem do partii Jarosława Kaczyńskiego zwrócił się premier Donald Tusk, choć to rząd PO-PSL w latach 2007-2015 odpowiadał za polityczne i gospodarcze zacieśnianie współpracy z Rosją.

Powodem strategii Platformy Obywatelskiej są nastroje społeczne – ocenił politolog, dr Aleksander Kozicki.

– Antyrosyjskość jest zrozumiała i popularna. W związku z tym można na antyrosyjskości zbijać kapitał polityczny – powiedział dr Aleksander Kozicki.

Do tego rządzący dołożyli prace sejmowych komisji śledczych. W maju przesłuchiwani byli m.in. Jarosław Kaczyński czy Mateusz Morawiecki. Komisja ds. rzekomych nieprawidłowości przy wydawaniu wiz zaplanowała na środę, na kilka dni przed wyborami, przesłuchanie prezesa PiS-u i byłego prezesa Orlenu, Daniela Obajtka, który z list PiS-u kandyduje do Parlamentu Europejskiego. Wezwania długo nie dało się doręczyć, więc rządzący zaczęli zarzucać Danielowi Obajtkowi ukrywanie się przed komisją.

– Daniel Obajtek czuje się nadal jako obywatel lepszego sortu – zaznaczył Robert Biedroń.

Daniel Obajtek podkreślił, że jako prezes Orlenu nie miał nic wspólnego ze sprawą wiz i wskazuje, że przewodniczący komisji, poseł Michał Szczerba z Koalicji Obywatelskiej, chce wykorzystać przesłuchanie do swojej europejskiej kampanii.

– To, co wyprawia pan Szczerba, jest niczym innym, jak wykorzystywaniem państwa, wmawianiem ludziom, że jestem ścigany jakimiś listami gończymi – zwrócił uwagę Daniel Obajtek.

Politycy opozycji podkreślają, że cała kampania rządu ma odwrócić uwagę od kończących się z początkiem lipca tarcz osłonowych, idących za tym podwyżek rachunków i od opieszałości w sprawie kluczowych inwestycji dla Polski, takich jak Centralny Port Komunikacyjny czy budowa elektrowni jądrowych.

TV Trwam News

drukuj